Codziennie rano, kiedy schodzę z Milu do garażu, jestem objuczona torbą z jedzeniem i torebką, często też rzeczami Milu. Zwykle przed wyjściem gorączkowo szukam telefonu lub innych akcesoriów. Tym razem wyszłyśmy sobie spokojnie, wydawało mi się, że mam wszystko pod kontrolą. Ledwo doszłyśmy do garażu, a Milu, chichocząc, powiedziała:
– Ale ty jesteś słoń Trąbalski.
– Tak, dlaczego? Czegoś zapomniałam?
Milu tylko chichotała, a ja zorientowałam się, że mam tylko siatkę z jedzeniem - ani torebki, ani telefonu. Dobrze, że zauważyła :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Po przeczytaniu zostaw wiadomość: