czwartek, 16 maja 2013

Co mówią dzidzie

– Mamo, a Paweł też ma taką małą dzidzę, Jasia. I Artur powiedział do tej dzidzi "Powiedz samochód" i ta dzidzia powiedziała "Brum brum".
– To już chyba taka większa dzidzia ten Jaś, co?
– Tak.
– Wszystkie dzidzie jak się uczą mówić, to na samochód najpierw mówią brum brum. Ty też tak mówiłeś, wiesz?
– Aha.

5 minut później Mały Człowiek rozmawia z Tatą i mówi:
– Tato, a Paweł też ma taką małą dzidzę, Jasia. I Artur powiedział do tej dzidzi "Powiedz samochód" i ta dzidzia powiedziała "Brum brum". Ale ten Jaś to już taka większa dzidzia. Bo wszystkie dzidzie jak się uczą mówić, to na samochód najpierw mówią brum brum.
– Zgadza się. Ty też tak mówiłeś. A wiesz, jak mówią, jak chcą jeść?
– Jak?
– Am am.
– A jak chcą iść na spacer, to mówią da da – dodaję.
– Mamo, a wiesz jak dzidzie mówią na piasek?
– Jak?
– Piasek.

wtorek, 14 maja 2013

Brudne ręce

Mały Człowiek wraca z Tatą z przedszkola i chce od razu dotykać Dzidzię i jeść warzywa z obiadowego talerza. Śpiewam więc:
- łapy, łapy, cztery łapy...
Mały Człowiek dośpiewuje:
- A na łapach dwa brudasy :-)

środa, 8 maja 2013

Psie kupy

– Patrz mamo, kupa.
– No tak, ktoś znów nie posprzątał po swoim piesku. To nieładnie.
– No. My nie mamy pieska, ale jakbyśmy mieli, to byśmy sprzątali.
– Zgadza się.
– Mamo, a czemu oni nie sprzątają tych kup?
– Wiesz co, sama nie wiem. Nie rozumiem tego, bo przecież jakby sprzątali, to by było ładniej, czyściej i wszystkim by było przyjemniej.
– A może oni chcą, żeby wszyscy o tym ciągle gadali?
– Hmm, może i tak. A jak będziemy o tym głośno gadać, to może będą w końcu sprzątać.
– Tak.

sobota, 27 kwietnia 2013

Umieranie

– Mamo, a tata Olka już umarł.
– Nie wiem tego. Może po prostu mieszka gdzieś indziej.
– Olek mówi, że umarł. Już nie mieszka w tym mieście. Ani w żadnym mieście.
– No może tak. Ja nie wiem.
– Mamo, a ja nie chcę umarnąć.
– O, ja też nie chcę.
– A my wszyscy kiedyś umarniemy?
– Tak. Wszyscy kiedyś umrzemy.
– A co to będzie jak wszyscy umrzemy? Nikt już nie będzie mieszkał w tym mieście?
– To nie jest tak, że wszyscy jednocześnie umrą. Umierają ci bardzo, bardzo starzy, a młodsi żyją. Rodzą się nowe dzieci, takie jak nasza dzidzia. i wszystko płynnie przechodzi. Zawsze ktoś będzie żył.
– A z kogo się te nowe dzieci wezmą, jak wszyscy umrą?
– Tak to jest, że nie wszyscy umrą naraz. Dzieci się rodzą, dorastają i stają się dorosłe. Z dorosłych takich jak ja i Tata powstają nowe dzieci, a sami dorośli starzeją się i jak już są baaardzo starzy, to umierają.
– A jak my umrzemy, to co będzie z samochodami?
– One zostaną. To są rzeczy, więc o ile się nie zepsują, to nie umierają.
– A jak umrzemy, to kto będzie mieszkał w naszym domu? Ktoś inny będzie tu mieszkał?
– Pewnie tak.
– Aha.

środa, 24 kwietnia 2013

Strażak

Czytamy książeczkę o pracy strażaków. Dawno Mały Człowiek nie był tak zaineresowany lekturą. W pewnym momencie mówi:
– Jak będę duży, to chcę być strażakiem.
– Świetnie. Możesz zostać kim zechcesz. A praca strażaka to ważna praca. Ale też trudna.
– Tak. A ja będę kierowcą wozu strażackiego. I będę śmigał.
– Super.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Gdy coś leży na sercu

– Kochanie, mamy teraz dla ciebie trochę mniej czasu, ale mam nadzieję, że wiesz, że zawsze możesz do nas przyjść, pogadać. Może jest coś, o co chcesz zapytać, albo może coś ci leży na sercu i chcesz o tym porozmawiać?
– A co to znaczy, że leży na serduszku?
– Tak się mówi, kiedy ktoś ma jakiś kłopot, zmartwienie, że coś mu na sercu leży.
– A jak mi kotek leży na serduszku?
– Kotek?
– Tak. Jak mam kotkowy kłopot.
– To w takim razie chyba można powiedzieć, że ci kotek leży na sercu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...