Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 października 2016

Wieczorne z dziećmi o dzieciach

W czwartkowe wieczory Tata chodzi na piłkę, więc zasypiam z dziećmi w dużym łóżku w sypialni. Jest wygodniej, choć niekoniecznie spokojniej. Wśród przepychanek o kołdrę, o to kto z której strony i ile mają mnie do przytulania, i nie dotykaj mnie wcale, a on mnie kopnął, a ona mnie szturchnęła, toczą się ważne rozmowy. Wczorajsza mega trudna, bo dzieci są na różnych etapach - różnica 4,5 roku to przepaść. Zaczęło się niewinnie...
– Ja czytam! – zawołała Milu, wyrywając książkę.
– Ale ty nie umiesz czytać. Ja umiem – zaprotestował Mały Człowiek.
– Milu umie rozpoznawać kilka literek. To dużo jak na dziewczynkę w jej wieku.
– Ja jak byłem taki jak ona, to już umiałem czytać.
– Wcale nie, bo dopiero w szkole nauczyłeś się czytać.
– To dlaczego ona wcześniej?
– Bo ma starszego brata. I ją stymulujesz, inspirujesz, chce robić to, co ty umiesz.
– Aaa! A ja nie miałem starszego brata. Sam byłem.
– No nie miałeś.
– A kiedy to było jak ja nie żyłam jeszcze? – spytała Milu.
– Trzy i pół lat masz, to wcześniej nie żyłaś – odpowiedział Mały Człowiek.
– Nie do końca. Bo wcześniej w moim brzuchu 9 miesięcy żyła i sobie rosła.
– A wcześniej też tam byłam?
– Właściwie to tak. Byłaś. Byłaś jajeczkiem małym. W brzuszku każdej dziewczyny są takie jajeczka, z których jak dziewczyna dorasta, może się zrobić dzidzia. W twoim brzuszku też są już takie jajeczka.
– To ja chcę taką dzidzię urodzić!
– Teraz jeszcze nie możesz. Małe dziewczynki nie rodzą dzieci. Jak dorośniesz i będziesz chciała, to wtedy będziesz mogła urodzić dziecko...
– Ale ja teraz chcę – Milu już gotowa była się rozpłakać.
– Nie możesz. Nie masz pieniędzy – powiedział Mały Człowiek.
– Żeby mieć dziecko, nie trzeba mieć pieniędzy – wyjaśniłam.
– Ale nie jesteś jeszcze taka mądra, takich decyzji nie podejmujesz ważnych jak tata na przykład.
– Misiu, nie trzeba być mądrym, żeby dziecko urodzić. Żeby urodzić dziecko, to ciało musi być gotowe. Więc trzeba dorosnąć.
– Ale będzie potrzebny też jakiś tata – dodał Mały Człowiek.
– Tak. Żeby powstało dziecko, to nie wystarczy mama, potrzebny jest też tata. I muszą się bardzo kochać, jak ja i wasz tata. Wtedy może z takiego jajeczka powstać dzidzia.
– No dobra. To później – zadecydowała Milu.
– A ciekawe, dlaczego ja się wcześniej urodziłem, a potem ona – drążył Mały Człowiek. – Może chłopaki najpierw się rodzą, a potem dziewczyny?
– Nie, to nie tak. Przecież jest dużo rodzin, gdzie najpierw jest dziewczynka. Co miesiąc u dorosłej kobiety dojrzewa jedno albo kilka jajeczek i wtedy jest szansa, że z takiego jajeczka będzie dzidzia. I nie ma się wpływu na to, jakiej płci będzie ta dzidzia. Będzie albo chłopakiem albo dziewczyną. Ja tam się cieszę, że mam takiego chłopaka i taką dziewczynę. Bez was byłoby tak straszliwie nudno. Co ja bym robiła bez was?
– No, już 8 lat byś się nudziła.
– Oj, zdecydowanie. To co, czytamy?
– Ale ja czytam! Widzę O i A, i E!

czwartek, 20 października 2016

Manipulacja

Mały Człowiek rzucił piłką i nie chciało mu się po nią iść na drugi koniec korytarza.
– Kto mi poda piłkę, ten jest mistrzem!
Nikt się nie ruszył, ale jemu nadal się nie chciało. Chciał, żeby piłkę przyniosła Milu.
– Będziesz mistrzem, jak mi przyniesiesz piłkę.
– Nie.
– To ja przyniosę, będę mistrzem!
– Nie, ja przyniosę.
I Milu pobiegła po tę piłkę, a Mały Człowiek był z siebie całkiem zadowolony.
– Ale ją zmanipulowałeś – skomentowałam.
– Co zrobiłem?
– Zmanipulowałeś. Wiesz, co to manipulacja?
– Nie.
– Sam nie chciałeś przynieść piłki. Milu też nie. Wykorzystałeś za to jej chęć, by być lepszą, żeby być mistrzem. I mimo swojej niechęci, zmieniła zdanie i poszła ci po tę piłkę. Odpowiednimi słowami zmieniłeś jej zachowanie. I nawet pewnie poczuła, że sama chce po piłkę iść. Zmanipulowałeś ją.
– A to dobrze, czy źle?
– To była nieszkodliwa manipulacja, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Łatwo można manipulacją zrobić komuś krzywdę dla własnych korzyści. Tylko czy to jest dobre? Wątpliwe. Zanim kogoś będziesz chciał tak przekręcić, zastanów się dwa razy.
– OK.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Przypominajka

Codziennie rano, kiedy schodzę z Milu do garażu, jestem objuczona torbą z jedzeniem i torebką, często też rzeczami Milu. Zwykle przed wyjściem gorączkowo szukam telefonu lub innych akcesoriów. Tym razem wyszłyśmy sobie spokojnie, wydawało mi się, że mam wszystko pod kontrolą. Ledwo doszłyśmy do garażu, a Milu, chichocząc, powiedziała:
– Ale ty jesteś słoń Trąbalski.
– Tak, dlaczego? Czegoś zapomniałam?
Milu tylko chichotała, a ja zorientowałam się, że mam tylko siatkę z jedzeniem - ani torebki, ani telefonu. Dobrze, że zauważyła :)

czwartek, 3 marca 2016

Płacz

Popołudnie pełne płaczu. O nic i o wszystko. Milu płakała od wyjścia z przedszkolnej sali, poprzez 45-minutowe ubieranie, w drodze do domu i w domu. O ile w przedszkolu twardo się trzymałam, w domu pękłam. Też zaczęłam płakać. Milu wskoczyła mi na kolana i mówi przez łzy:
– Uśmiechnij się.
– Nie chcę się uśmiechać. Jest mi smutno i przykro. Jak tobie jest przykro, to się nie uśmiechasz, tylko płaczesz.
– Pomyśl o tym płaczu. A potem uśmiechnij się.
– Kto ci tak mówi? Pani w przedszkolu jak płaczesz?
– Nie, ja sama. Pomyśl o tym płaczu i później się uśmiechnij. Ja już nie płaczę - mówi i przez łzy uśmiecha się do mnie.
Odwracam buzię, więc chwyta moją twarz małymi łapkami i obraca ku sobie. Potem chwyta ze stołu chusteczkę i mówi:
– Wytrzyj buzię, pomyśl o tym płaczu i uśmiechnij się.
I uśmiechnęłam się. A później popołudnie było już OK. Czasem nie wierzę, że dziecko może być aż tak mądre.

sobota, 23 stycznia 2016

Histeria

Dziki szał. Milu stoi w kuchni i krzyczy. Pełna histeria. Mały Człowiek, chcąc ją rozśmieszyć biega dookoła i się śmieje. Nagle musnął Milu w locie. Milu zmienia temat krzyku z robienia siku na podłogę i posiadania gili pod nosem na:
– PRZEPŁOŚ! PRZEPŁOŚ, ŻE MNIE DOTKNĄŁEŚ! PRZEPŁOŚ! – drze się i zaczyna biegać za Małym Człowiekiem. Po chwili męczy się i staje zrezygnowana w kuchni – Mamooo! Ty go przepłoś, że mnie dotknął. No PRZEPŁOŚ GO!!!
– Nie mam powodu, żeby go przepraszać. Za co? Za to, że cię dotknął?
– TAAAK!!!
– Może raczej mam namówić go, żeby ciebie za to przeprosił?
– Nie, przepłoś go, że on mnie dotknął! PRZEPŁOŚ!
– Nie, mogę cię za to przytulić. Chcesz?
– Tak.
– To chodź. I oddychaj.
– Tak, chcę oddychać. Idziemy się bawić?

sobota, 24 października 2015

Miasto rodzinne

– Milu, a wiesz, w jakim mieście mieszkamy?
– Tak.
– No, w jakim?
– W naszym.
– Tak, w naszym. A wiesz, jak się nazywa to miasto?
– Domek.
– Toruń.
– Aaa. A teraz babcie.
– Dobrze. Wiesz, w jakim mieście mieszkają babcie?
– Tak.
– W jakim?
– W swoim.
– Ha, ha. Tak, w swoim.

wtorek, 23 czerwca 2015

Jak się nazywasz?

Ćwiczymy z Milu co jakiś czas ważne informacje - jak ma na imię, na nazwisko, gdzie mieszka itd. Ostatni rozmowa na ten temat:
– Gdzie mieszkasz?
– W Toluniu.
– Świetnie. A jak się nazywasz?
– Hyy?
– Jak masz na imię?
– Dzieńdobelek.
– Hahaha, dobre. A jak masz na nazwisko.
– Dzieńdobelek.
– No dobra, już widzę, że nic dziś z tego nie wyjdzie. A kim będziesz jak dorośniesz?
– Bandzik.
– Kim będziesz?
– Bandzik.
– A co to?
– To takie w lesie jest, i tam są słonie, i pieski, i kotki też – odpowiedziała tajemniczym głosem Milu, ilustrując wypowiedź wymachami rączek.
– A co tam się je w tym lesie?
– Bandzik.
– Czyli ciebie tam się zjada?
– Taaak!
– To dawaj, ja też cię schrupię, mniam, mniam.

środa, 6 maja 2015

Co dziś robiłaś?

Po powrocie do domu z pracy usiadłam z Milu na balkonie, jadłyśmy placki z jabłkami i rozmawiałyśmy:
– A co ty, kochanie, robiłaś z ciocią cały dzień?
– Nooo, robiłam bałagan i ... broiłam.
Było to całkiem niezłe podsumowanie dnia. Ciocia dziś przywitała mnie informacją o niespodziankach, czyli zasiusianych poduszkach, kartach do gry i spodenkach. Podobno rozmowa cioci z Milu brzmiała tak:
– Oj, mamusia nie będzie chyba zadowolona.
– Mama mi wybaczy.
Mama wybaczyła, zwłaszcza, gdy dziecko, kiedy już mama się dowiedziała, co się stało, spytało:
– I co? Jesteś zadowolona?

piątek, 1 maja 2015

Filmowo

Zaczyna się bajka. "Gdzie jest Nemo". Mały Człowiek rozsiada się w fotelu z wielką paczką chrupków kukurydzianych i zadowolony mówi:
- No, bo jak jest taki długi film, to musi być coś związanego z kukurydzą, nie?

niedziela, 26 kwietnia 2015

Kolor skóry

Mamy taką książeczkę z serii dla maluchów, którą Milu ogląda wieczorami, siedząc na nocniku. W książeczce jest dziecko, które też siedzi na nocniku, więc jest to ważna sprawa. Na jednej ze stron jest ciemnoskóra dziewczynka, której Milu zwykle poświęca trochę więcej czasu niż innym dzieciom w książce:
– Patrz. Ona ma skórę... taką...
– Ciemną?
– Tak, ciemną.
– A ty jaką masz skórę?
– No... nie ciemną. Taką...
– Jasną. Jedni mają skórę jasną, inni ciemną. Tak jak włosy - ja mam ciemne, a ty jasne. Albo oczy - ja mam brązowe, a ty niebieskie.
– Ja mam jasną...

Temat musiał być jeszcze wałkowany z nianią, bo któregoś razu na widok tej dziewczynki Milu nie powiedziała, że ma ciemną skórę. Stwierdziła po prostu, że to Murzynka :)

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kogo lubię bardziej

– Mamo, a kogo lubisz bardziej - mnie czy nasz blok?
– Ciebie, oczywiście.
– A bardziej mnie czy nasz samochód?
– Ciebie. W ogóle nie ma co porównywać.
– A czemu?
– Bo to są tylko rzeczy, a ty jesteś wyjątkowy. Jak się samochód zniszczy, to kupimy nowy, jak dom nam się przestanie podobać, to się przeprowadzimy, a ty jesteś wyjątkowy i nie da się ciebie w żaden sposób zastąpić. Tak więc wolę ciebie, twoją siostrę i tatę od wszystkiego innego na świecie.


środa, 14 stycznia 2015

Różne

Od jakiegoś czasu mniej zapisuję, bo czasu jakoś nie starcza. Nie znaczy to wcale, że z dziećmi nie rozmawiam i że pisać nie ma czego. Wiele z naszych rozmów pozostanie niestety zapomnianych. Teraz kilka różności, które pojawiły się u nas ostatnio, a o których nie chciałabym zapomnieć:

• Mały Człowiek nazwał siebie "artystą budowania" po zbudowaniu kolejnej wielkiej konstrukcji z klocków.

• Milu polubiła wieczorne czytanie do piersi (a czytam jej 4 tom "Gry o tron") do tego stopnia, że kiedy nie czytam, odrywa się sennie od piersi i mówi "czytaj!" tak rozkazującym tonem, że nie śmiem się sprzeciwić.

• Króluje "Mam tę moc" z "Krainy lodu", puszczane codziennie kilkadziesiąt razy i śpiewane chórem rodzinnym. Milu pokazuje na telewizor, przekrzywia głowę i pyta "moc? moc?". Mały Człowiek udaje, że jest Elzą i zamraża cały świat. Taka sytuacja nawet była, że był niesiony do spania z peleryną z koca i na mój komentarz, że wygląda jak Batman, odparł "nie, jak Elza".

• Mały Człowiek postanowił wydać wszystkie swoje oszczędności na wymarzony samochód na pilota i odkrył, że segregowanie skarpetek to nie taka prosta sprawa (to była jedna z prac do wykonania na brakującą kwotę). My za to odkryliśmy, że Osioł ze Shreka to pikuś w porównaniu z dzieckiem, które czeka na przesyłkę z wymarzonym autem.

• Milu weszła w etap "sama", "nie", "moje" i "kocham". To ostatnie, to moje ulubione, zwłaszcza gdy nad ranem budzi mnie i wisi nade mną cała rozczochrana, głaszcze po buzi i mówi "kocham". Dla takich chwil mogę się budzić.

•  Milu kończy piosenki, które śpiewamy. Jej repertuar to "dziś" po "Maju, cóż zobaczymy...", "mało" po "wyginam śmiało ciało, dla mnie to...", "moc" w "Mam tę moc" i "soy" w hiszpańskiej wersji, czyli "Libre soy".

• Milu powtarza w zabawie "moje dzieci" i "diśtadaśta" :) i wg niej jestem 1. mama, 2. mamuś, 3. mamunia - wszystkie 3 cudowne słowa. Tata to zawsze "tatuś"

• Milu często woła "pomocy", co jest szczególnie zabawne o 3 rano, kiedy część niej leży na poduszkach za materacem, na którym śpi (leży na podłodze), a część na materacu. Sama mogłaby się przesunąć, ale woła "pomocy", unieruchomiona, po czym kiedy się wejdzie do pokoju odczekuje chwilę i siada. Uroczo. Albo kiedy chce wejść na krzesło i zawisa na nim. To takie ekstrema, ale pomocy woła też pełną piersią, kiedy siedzi się obok niej, a ona nie może rozdzielić dwóch klocków. Drama queen.


wtorek, 30 grudnia 2014

Chłopaki i dziewczyny

Wieczorem mamy rytuał - przed pójściem spać Milu daje buziaka chłopakom. Dziś to samo.
– Chodź, damy buziaka chłopakom.
– Ehm.
– A kto jest chłopakiem.
– Bibiś – tak Milu mówi na Małego Człowieka.
– Tak. I kto jeszcze?
– Taaata!
– Tak. Super. A kto jest dziewczyną?
Milu zawiesiła się nieco, patrzyła na mnie niepewnie, więc pokazałam na nią palcem:
– Ty jesteś dziewczyną. – Milu skinęła głową i uśmiechnęła się z błyskiem zrozumienia w oku – I kto jeszcze?
– Maaama!

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Tanecznie i śpiewająco

Wieczór upłynął nam pod znakiem śpiewów i tańca. Mały Człowiek odkrył, że kiedy się nie drze i nie piszczy, to potrafi całkiem ładnie śpiewać, a Milu domagała się tego śpiewania, bo potrzebowała akompaniamentu do nowych figur tanecznych, czyli obrotów z ugiętymi kolankami i z rączką w górze. Tak więc przez kilkanaście minut śpiewaliśmy z Małym Człowiekiem na zmianę "My jesteśmy kotki dwa", "Na bębenku sobie gram" i "Panie Janie", po czym, kiedy w gardłach nam zaschło, Milu zaczęła podśpiewywać sobie sama: "Janie, Janie, bim bom bom bim bim Janie". Wieczór uroczy, zakończony żałosnym skowytem Milu na słowa, że czas już spać. Tańczyć w życiu będzie, jak nic.

niedziela, 9 listopada 2014

Specjalność dzieci

Mały Człowiek tuż przed zaśnięciem skakał po łóżku i gadał głupoty.
– Przestań już te głupoty gadać i się kładź. To jest chyba specjalność dzieci, żeby przed spaniem tak się zachowywać.
– Nie, to nie jest specjalność dzieci.
– A co?
– Specjalność dzieci to jest skakanie po meblach. I jak jeden rodzic powie nie, to dziecko idzie do drugiego i drugi mówi tak - to jest specjalność dzieci.

czwartek, 23 października 2014

Pacze

Karmię Milu wieczorem, przed snem. Pije i nasłuchuje. Co chwilę odrywa się i coś komentuje. W pokoju obok popłakuje Mały Człowiek.
– Pacze.
– Tak, płacze. Ale będzie dobrze, Tata go pocieszy.
Pije dalej. Po chwili Mały Człowiek zaczął jęczeć.
– Pacze.
– Nie, nie płacze. Raczej jęczy. To nic, pewnie marudzi po prostu.
– Jećy.
– Tak, jęczy. Pij spokojnie.
Po chwili Mały Człowiek znów zaczął płakać.
– Jednak pacze.
– Tak, masz rację, jednak płacze.
– No.

czwartek, 2 października 2014

Bez rąk i nóg

Bierzemy udział w przedszkolnej akcji "przygarnij lalkę", gdzie trzeba wziąć sponiewieraną lalkę przedszkolną do domu, umyć ją, ubrać i oddać z powrotem do przedszkola. Lalka jest goła, a Mały Człowiek zauważył:
– Mamo, a ona ma pupę.
– Pewnie że ma. Nie można nie mieć pupy.
– Można.
– Nie można.
– A czemu?
– Na czymś trzeba siedzieć. Ale tak poważnie, to można nie mieć różnych części ciała, ale wydaje mi się, że pupę to ma każdy. Można żyć bez rąk, bez nóg, bez oka, ucha i innych części, ale pupę to każdy ma. Wiesz, jest taki pan, który nie ma rąk i nóg. I on jeździ po świecie i opowiada, że można tak żyć - bez różnych części ciała właśnie.
– Jak to?
– Mogę ci go pokazać, chcesz?
– TAK!
Pokazałam więc Małemu Człowiekowi Nicka Vujicic, człowieka bez rąk i nóg, za to z wielkim sercem. Pokazałam mu filmy, na których Nick gra w piłkę, pływa łodzią, pływa w basenie, zjeżdża na zjeżdżalni i robi masę innych fajnych rzeczy. Opowiedziałam mu o tym, że spotyka się z ludźmi i pokazuje im, że ich problemy są małe, że mogą je przezwyciężyć, skoro on może szczęśliwie żyć ze swoimi brakami, mieć piękną żonę, syna i radosne życie pełne dobrych wrażeń.
– A co jakbym ja nie miał rąk i nóg?
– Nic. Kochalibyśmy cię mocno i pomagalibyśmy ci we wszystkim.
– A co mógłbym robić?
– Wszystko, na co tylko pozwalałoby ci twoje ciało, tak jak ten pan, który robi przecież masę fajnych rzeczy mimo braku rąk i nóg.
– A jeździłbym na wózku?
– Pewnie tak.
– A są takie wózki dla dzieci?
– Są, choć myślę, że takie maluchy to zwykłymi wózkami dziecięcymi jeżdżą, a dopiero starsi takimi specjalistycznymi.
– A ten pan może jeździć samochodem?
– Może, ale pewnie jako pasażer.
– Bo nie ma rąk, żeby trzymać kierownicę, ani takich długich nóg, żeby dosięgnąć na dół.
– Właśnie.
– A co jak ten pan jest sam, a musi wyjść z domu coś załatwić?
– Zwykle jest pewnie z kimś, ale jeśli byłby sam, to pewnie zadzwoniłby po taksówkę. I ktoś by go zawiózł.
– A jak by zadzwonił?
– Tu akurat nie ma problemu. Albo ustami i np. ołówkiem wybrały numer, albo może ma telefon, gdzie wystarczy powiedzieć numer i telefon sam zadzwoni.
– A taki telefon jest zawsze włączony?
– Wystarczy dotknąć i się włącza.
– Fajnie. To włącz już bajkę.
I tak od lalki, przez brak rąk i nóg, doszliśmy do telefonów i bajek... Rozmowa nie do zapomnienia.

sobota, 6 września 2014

Ocena dla rodziców

Wsiadając do samochodu byliśmy świadkami strasznej dla mnie sceny. Jadąc, rozmawialiśmy o tym, co zaszło.
– Straszne to.
– Ale co?
– Słyszałeś, jak ta pani krzyczała na swoje dziecko?
– Tak.
– Źle robi. Nie powinno się tak krzyczeć na nikogo i tak wyzywać. To okropne.
– Tak. Tak chyba robią ci, co nie kochają swoich dzieci.
– Myślę, że je kochają, tylko nie myślą, że im krzywdę w ten sposób robią. Ja bym nie chciała, żeby ktoś na mnie tak krzyczał i mnie obrażał.
– Ja też nie. A te dzieci to potem się tego uczą.
– No właśnie. I do innych się tak będą odnosić.
– I na swoje dzieci będą też pewnie tak krzyczeć. Oj, niedobrze.
– Właśnie, niedobrze. My tak na szczęście nie robimy.
– Ale też czasem się złościcie na mnie.
– Zgadza się, złościmy się czasem, jak każdy. Ale nie krzyczymy na ciebie wtedy, prawda? Nie obrażamy i nie bijemy, tak?
– Nie. Dobrze, że tak nie robicie.
– Jak coś nam się nie podoba, to rozmawiamy z tobą, dyskutujemy, ale nie robimy ci krzywdy, zgadza się?
– Aha.
– To jak nam wychodzi bycie rodzicami?
– Całkiem dobrze.

piątek, 5 września 2014

Gęsia skórka

Z pozdrowieniami dla dziadka Janka :)

Tuż przed zaśnięciem czytaliśmy kolejny tekst z książki "Tato, a dlaczego?" - tym razem o gęsiej skórce.
– A ty wiesz, co to jest gęsia skórka?
– Tak. To takie na rękach co się robi jak zimno jest.
– Tak. Włosy się podnoszą i się takie guziołki pojawiają. To czytamy, po co nam one. Ciekawe...
I tak sobie czytamy, a tam informacja, że jedną z funkcji, jakie u zwierząt pełni gęsia skórka, to zapewnienie ciepła poprzez podniesienie włosów.
– Ej, to dziadkowi chyba nigdy nie było zimno.
– Ha, ha, ha. Bo ma tyle włosów wszędzie?
– Tak.
– Jednak czasem zimno mu jest. Nie ma sierści, tylko włosy. Ale to dobre było.


czwartek, 28 sierpnia 2014

Oddychanie

Mały Człowiek wrócił z wakacji i nasz pierwszy wieczór był pełen pytań, które kłębiły mu się w głowie od jakiegoś czasu. Cała rozmowa to ponad pół godziny bardzo ciekawych pytań, z których nie wszystkie udało mi się zapamiętać. Jedno z najciekawszych:
– Mamo, a czemu musimy oddychać?
– Żeby żyć. Nie da się nie oddychać.
– Tak jest nasz organizm zrobiony, że musimy oddychać, żeby powietrze, tlen, dostały się do każdej komórki – dodał Tata. Chciał jeszcze coś dodać, ale zrobiłam widać dziwną minę, bo zrezygnował.
– Powietrze to takie nasze paliwo, żeby wszystko w ciele działało. Każda cząstka w ciele potrzebuje tlenu, żeby działać.
– A jak nie będę oddychać, to umrę?
– Tak. Można chwilę nie oddychać, tak jak na przykład pod wodą nie oddychasz, ale dłużej nie można. Rekord to kilka minut chyba.
– Ale pod wodą można dłużej z takim czymś.
– Z maską tlenową. Zakładasz na nos i buzię i oddychasz tlenem z butli tlenowej.
– A kupimy takie coś?
– Kochany, jak będziesz duży, to będziesz mógł tak nurkować i oddychać z butli.
– Dobra.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...