Żegnamy się z Milu w przedszkolu:
– Miłego dnia, baw się dobrze.
– Tobie też miłego dnia. Pracuj dobrze. I miłego komputerowania.
Życzenia ewoluują :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedszkole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedszkole. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 marca 2017
wtorek, 19 kwietnia 2016
Siku pod drzewo
Milu ostatnio upodobała sobie robienie siku pod drzewem na terenie przedszkolnego ogrodu. Ciepło nie jest, pupa marznie, ale frajda jest. Dziś po zrobieniu siku chciała zobaczyć, na co nasiusiała.
– Dobrze, że można zrobić siku pod drzewko.
– Ale kupy nie.
– Nie kupy nie. Siku można, bo siku wsiąknie w ziemię.
– Chcę zobaczyć.
– Ale tu już nic nie ma. Wszystko wsiąkło. Drzewka się napiły.
– Ale jak się napiły? Przecież nie mają języka.
– Języka nie mają, ale korzenie im wystarczą. Drzewka piją korzeniami.
– Aha.
– Dobrze, że można zrobić siku pod drzewko.
– Ale kupy nie.
– Nie kupy nie. Siku można, bo siku wsiąknie w ziemię.
– Chcę zobaczyć.
– Ale tu już nic nie ma. Wszystko wsiąkło. Drzewka się napiły.
– Ale jak się napiły? Przecież nie mają języka.
– Języka nie mają, ale korzenie im wystarczą. Drzewka piją korzeniami.
– Aha.
piątek, 6 lutego 2015
Gdzie jest Afryka
W szatni przedszkolnej. Mały Człowiek ubiera się razem z kolegami. Do szatni wchodzi Ola z wyciętym przez siebie stworkiem.
– To jest Pan Kikuś - mówi. - Pan Kikuś mieszka w Afryce.
– Phi, w Afryce? - śmieje się Mały Człowiek.
– W Toruniu chyba, bo tu przecież Toruń jest - odpowiada Natalka.
– Może w odwiedziny przyjechał - mówię. - A ty wiesz, gdzie jest Afryka? - pytam Małego Człowieka.
– 5 godzin.
– 5 godzin czego?
– 5 godzin zbierania afrykańskich kwiatków stąd.
– ...
– To jest Pan Kikuś - mówi. - Pan Kikuś mieszka w Afryce.
– Phi, w Afryce? - śmieje się Mały Człowiek.
– W Toruniu chyba, bo tu przecież Toruń jest - odpowiada Natalka.
– Może w odwiedziny przyjechał - mówię. - A ty wiesz, gdzie jest Afryka? - pytam Małego Człowieka.
– 5 godzin.
– 5 godzin czego?
– 5 godzin zbierania afrykańskich kwiatków stąd.
– ...
środa, 10 grudnia 2014
Robak w głowie
– Co fajnego robiliście dziś w przedszkolu?
– Nie wiem.
– A byłeś dziś w przedszkolu?
– Tak, ale nie pamiętam.
– To sobie przypomnij.
– Nie mogę.
– Dlaczego?
– Bo nie wiem jak.
– Musisz sięgnąć do swoich myśli i wtedy sobie przypomnisz.
– Nie mogę, bo w mojej głowie mieszka robak, który mi chowa myśli do bagażnika i ja nie mogę się do nich dostać.
– A jak pokonać tego robaka i się go pozbyć? Jest jakiś sposób?
– Trzeba jeść dużo ziemniaków. Bo on wtedy zżera te ziemniaki i pada. I wtedy ja mogę się dostać do tego bagażnika, bo on się w trymiga zawija i rozwija.
– Aha, czyli od jutra na obiad robimy dużo ziemniaków.
– Nie wiem.
– A byłeś dziś w przedszkolu?
– Tak, ale nie pamiętam.
– To sobie przypomnij.
– Nie mogę.
– Dlaczego?
– Bo nie wiem jak.
– Musisz sięgnąć do swoich myśli i wtedy sobie przypomnisz.
– Nie mogę, bo w mojej głowie mieszka robak, który mi chowa myśli do bagażnika i ja nie mogę się do nich dostać.
– A jak pokonać tego robaka i się go pozbyć? Jest jakiś sposób?
– Trzeba jeść dużo ziemniaków. Bo on wtedy zżera te ziemniaki i pada. I wtedy ja mogę się dostać do tego bagażnika, bo on się w trymiga zawija i rozwija.
– Aha, czyli od jutra na obiad robimy dużo ziemniaków.
środa, 3 września 2014
Po co pani młotki
Tata rano oświadczył, że Mały Człowiek przed zaśnięciem spytał "po co pani młotki?". Chodziło o panią z przedszkola. Dziś było zebranie, więc wykorzystałam sytuację i spytałam panią, po co jej młotki. Pani wyjaśniła, że to nie dla niej, tylko dla dzieci, że to zabawkowe młotki do przybijanek i że dzieci mogą z nich jak najbardziej korzystać. Po powrocie z zebrania mówię:
– Spytałam panią, po co jej młotki.
– I co? Do zabijania?
Tu właściwie mogłabym skończyć, ale dam jeszcze oficjalną odpowiedź :)
– Nie, nie do zabijania. No co ty. To są młotki do takiej zabawki dla dzieci, gdzie się przybija elementy do tabliczki, tka przybijanka. Masz coś takiego. Możemy znaleźć jutro. Albo pobawić się w przedszkolu.
– Spytałam panią, po co jej młotki.
– I co? Do zabijania?
Tu właściwie mogłabym skończyć, ale dam jeszcze oficjalną odpowiedź :)
– Nie, nie do zabijania. No co ty. To są młotki do takiej zabawki dla dzieci, gdzie się przybija elementy do tabliczki, tka przybijanka. Masz coś takiego. Możemy znaleźć jutro. Albo pobawić się w przedszkolu.
piątek, 23 maja 2014
Piorunochron
Odbieram Małego Człowieka z przedszkola. Trwa właśnie burza, słychać grzmoty. W pobliżu strzelił piorun, było głośno.
– Wow, ale burza.
– Tak, nieźle grzmi. Ale gruchnęło, co?
– A w przedszkole trafił piorun?
– Nie, jakby trafił w przedszkole, to byłby wielki huk.
– I posypałyby się ściany?
– Nie, przedszkole ma piorunochron.
– A co to?
– Na dachu przedszkola jest taka jakby antenka. I jeśli piorun ma trafić w przedszkole, to trafi właśnie w nią. A od niej idzie taki drucik czy kabelek aż do ziemi i tamtędy płynie prąd, cała ta energia, z którą piorun by trzepnął. To się nazywa uziemienie energii. Cały prąd wędruje do ziemi i przedszkole jest bezpieczne.
– Fajnie. Idziemy? Będę mógł trzymać parasol?
– Jasne.
– Wow, ale burza.
– Tak, nieźle grzmi. Ale gruchnęło, co?
– A w przedszkole trafił piorun?
– Nie, jakby trafił w przedszkole, to byłby wielki huk.
– I posypałyby się ściany?
– Nie, przedszkole ma piorunochron.
– A co to?
– Na dachu przedszkola jest taka jakby antenka. I jeśli piorun ma trafić w przedszkole, to trafi właśnie w nią. A od niej idzie taki drucik czy kabelek aż do ziemi i tamtędy płynie prąd, cała ta energia, z którą piorun by trzepnął. To się nazywa uziemienie energii. Cały prąd wędruje do ziemi i przedszkole jest bezpieczne.
– Fajnie. Idziemy? Będę mógł trzymać parasol?
– Jasne.
sobota, 29 marca 2014
Szkoła
– Mamo, a ja nie chcę iść do szkoły.
– Na razie jeszcze będziesz rok w przedszkolu. A dlaczego nie chcesz?
– Bo w szkole jest nudno.
– A skąd wiesz? Byłeś?
– Nie, ale tam cały dzień trzeba siedzieć w ławce.
– No, nie cały dzień. Lekcja trwa 45 minut. To trochę mniej niż film, który dziś oglądałeś. Część lekcji siedzi się w ławce i się robi różne zadania, uczy się, słucha się nauczyciela i zadaje się pytania, a część lekcji spędza się na wykładzinie i można się bawić. Do tego między lekcjami są przerwy, można iść do ubikacji, pobawić się, zjeść kanapkę, wyjść na dwór. W szkole może być fajnie. Marysia lubi chodzić do szkoły.
– A dlaczego?
– Bo w szkole może się nauczyć wielu ciekawych rzeczy, ma koleżanki nowe i kolegów, lubi swoje nauczycielki.
– Ale przecież ona jest młodsza. To kiedy pójdzie do przedszkola?
– Już chodziła do przedszkola. W kraju, w którym mieszka, dzieci szybciej idą do szkoły.
– Aha. A kiedy minie 50 miesięcy?
– Za 4 lata.
– To mało.
– To dość dużo. Ty masz 5 i pół, więc 4 to dużo.
– A ile będę miał lat za 50 miesięcy?
– 10.
– ŁOOO.
– Tak, dużo. A co ma być za 50 miesięcy?
– Lato.
– Ha ha ha. No tak, lato.
– No, ale mamo, ja nie chcę iść do szkoły.
– Na razie jeszcze będziesz rok w przedszkolu. A dlaczego nie chcesz?
– Bo w szkole jest nudno.
– A skąd wiesz? Byłeś?
– Nie, ale tam cały dzień trzeba siedzieć w ławce.
– No, nie cały dzień. Lekcja trwa 45 minut. To trochę mniej niż film, który dziś oglądałeś. Część lekcji siedzi się w ławce i się robi różne zadania, uczy się, słucha się nauczyciela i zadaje się pytania, a część lekcji spędza się na wykładzinie i można się bawić. Do tego między lekcjami są przerwy, można iść do ubikacji, pobawić się, zjeść kanapkę, wyjść na dwór. W szkole może być fajnie. Marysia lubi chodzić do szkoły.
– A dlaczego?
– Bo w szkole może się nauczyć wielu ciekawych rzeczy, ma koleżanki nowe i kolegów, lubi swoje nauczycielki.
– Ale przecież ona jest młodsza. To kiedy pójdzie do przedszkola?
– Już chodziła do przedszkola. W kraju, w którym mieszka, dzieci szybciej idą do szkoły.
– Aha. A kiedy minie 50 miesięcy?
– Za 4 lata.
– To mało.
– To dość dużo. Ty masz 5 i pół, więc 4 to dużo.
– A ile będę miał lat za 50 miesięcy?
– 10.
– ŁOOO.
– Tak, dużo. A co ma być za 50 miesięcy?
– Lato.
– Ha ha ha. No tak, lato.
– No, ale mamo, ja nie chcę iść do szkoły.
piątek, 14 marca 2014
Ksiądz
– Mamo, a dziś w przedszkolu był ksiądz.
– Ksiądz? Na religii?
– Tak, bo pani od religii się rozchorowała i przyszedł ksiądz.
– I co mówił? O czym wam opowiadał?
– Nie wiem. Nie rozumiałem tych słów, których używał.
– Aha. To szkoda.
Tak na marginesie - edukacja religijna dziecka w wykonaniu księży już na starcie jest dla dziecka niezrozumiała... Co będzie dalej?
– Ksiądz? Na religii?
– Tak, bo pani od religii się rozchorowała i przyszedł ksiądz.
– I co mówił? O czym wam opowiadał?
– Nie wiem. Nie rozumiałem tych słów, których używał.
– Aha. To szkoda.
Tak na marginesie - edukacja religijna dziecka w wykonaniu księży już na starcie jest dla dziecka niezrozumiała... Co będzie dalej?
sobota, 9 listopada 2013
O przedszkolu
– Lubisz wszystkie dzieci w przedszkolu?
– Nie. Tylko Olka, Maksika i mnie.
– A dziewczynek żadnych nie lubisz?
– Nie.
– A innych chłopców?
– Tylko naszą drużynę.
– Aha. A co lubisz w przedszkolu najbardziej?
– Jak się bawimy z Olkiem i Maksiem.
– A co cię najbardziej złości?
– Jak Olek mi nie odpowiada.
– A ty też czasem tak robisz, że nie odpowiadasz.
– No właśnie wtedy jak mi Olek nie odpowiada, to ja wam też.
– Aha. To rozumiem, że cię to złości, bo sama wiem, jakie to wkurzające.
– A kiedy jest ci najbardziej wesoło w przedszkolu?
– Jak Maksiu jest bardziej grzeczny.
– Nie. Tylko Olka, Maksika i mnie.
– A dziewczynek żadnych nie lubisz?
– Nie.
– A innych chłopców?
– Tylko naszą drużynę.
– Aha. A co lubisz w przedszkolu najbardziej?
– Jak się bawimy z Olkiem i Maksiem.
– A co cię najbardziej złości?
– Jak Olek mi nie odpowiada.
– A ty też czasem tak robisz, że nie odpowiadasz.
– No właśnie wtedy jak mi Olek nie odpowiada, to ja wam też.
– Aha. To rozumiem, że cię to złości, bo sama wiem, jakie to wkurzające.
– A kiedy jest ci najbardziej wesoło w przedszkolu?
– Jak Maksiu jest bardziej grzeczny.
czwartek, 10 października 2013
Ksiądz
Mały Człowiek wyszedł z wanny. Zawinęłam go w duży ręcznik. Przyglądał się sobie przez chwilę i mówi:
– Patrz mama, jaką mam sukienkę. Jak ksiądz zupełnie.
– Hi, hi. A kiedy ostatnio widziałeś księdza?
– Dzisiaj. Przyszedł do nas do przedszkola.
– I co tam robił.
– Nic, czarował. Zamieniał nas w żaby.
– Patrz mama, jaką mam sukienkę. Jak ksiądz zupełnie.
– Hi, hi. A kiedy ostatnio widziałeś księdza?
– Dzisiaj. Przyszedł do nas do przedszkola.
– I co tam robił.
– Nic, czarował. Zamieniał nas w żaby.
środa, 4 września 2013
Przedszkole
Mały Człowiek pierwszy raz po wakacjach wraca z przedszkola. Pytam, co robił, jak się bawił itp. Jego odpowiedź:
- Nie, nie powiem wam. Sama zgadnij.
sobota, 22 czerwca 2013
Szkoła
– Mamo, a kiedy ja pójdę do szkoły?
– Za rok albo za dwa. Zobaczymy. Następny rok na pewno spędzisz w przedszkolu. A co, chcesz już do szkoły iść?
– Tak.
– Ale w przedszkolu jest przecież fajnie, są zabawki i można się dużo bawić. W szkole za to trzeba siedzieć w ławce i dużo się uczyć.
– I bawić.
– No właśnie na zabawę jest mało czasu.
– A w szkole są zabawki?
– Raczej nie ma. W szkole trzeba się uczyć.
– Tak, bo szkoła to takie miejsce, które uczy jak żyć bez zabawek.
– Za rok albo za dwa. Zobaczymy. Następny rok na pewno spędzisz w przedszkolu. A co, chcesz już do szkoły iść?
– Tak.
– Ale w przedszkolu jest przecież fajnie, są zabawki i można się dużo bawić. W szkole za to trzeba siedzieć w ławce i dużo się uczyć.
– I bawić.
– No właśnie na zabawę jest mało czasu.
– A w szkole są zabawki?
– Raczej nie ma. W szkole trzeba się uczyć.
– Tak, bo szkoła to takie miejsce, które uczy jak żyć bez zabawek.
środa, 15 maja 2013
poniedziałek, 17 grudnia 2012
Piasek
Jedziemy do przedszkola, ale na naszym stałym miejscu do parkowania stoi pan woźny.
– Mamo, możemy tu zaparkować?
– Nie, nie możemy. Pan Mirek tu stoi i ma taczkę.
– A po co on tu stoi?
– Bo sypie z tej taczki piasek.
– A po co?
– Na ziemi leży sporo śniegu. Śnieg jest śliski i można się na nim pośliznąć, przewrócić i potłuc albo złamać nogę. A piasek nie jest śliski. Pamiętasz na plaży jak jest piasek? Nie ślizgasz się na nim, prawda?
– Nie, nie ślizgam się.
– No właśnie. I pan Mirek sypie piasek na śnieg, żeby śnieg przestał być taki śliski, żeby nikt się nie pośliznął i sobie krzywdy nie zrobił. To ważne zadanie.
– No tak.
– Mamo, możemy tu zaparkować?
– Nie, nie możemy. Pan Mirek tu stoi i ma taczkę.
– A po co on tu stoi?
– Bo sypie z tej taczki piasek.
– A po co?
– Na ziemi leży sporo śniegu. Śnieg jest śliski i można się na nim pośliznąć, przewrócić i potłuc albo złamać nogę. A piasek nie jest śliski. Pamiętasz na plaży jak jest piasek? Nie ślizgasz się na nim, prawda?
– Nie, nie ślizgam się.
– No właśnie. I pan Mirek sypie piasek na śnieg, żeby śnieg przestał być taki śliski, żeby nikt się nie pośliznął i sobie krzywdy nie zrobił. To ważne zadanie.
– No tak.
czwartek, 13 grudnia 2012
Pierogi
Odbieram Małego Człowieka z przedszkola. Dzieci lepiły pierogi z kapustą i grzybami:
– I co, fajnie się lepiło pierogi?
– Tak, fajnie.
– To co, jutro na obiad zrobisz nam w domu pierogi?
– To jedną sprawę z głowy już mamy na święta, co? Dzieci nam zrobią pierogi - wtrąca mama innego dziecka.
– Nie - odpowiada Mały Człowiek - bo do zrobienia pierogów potrzeba tyle dzieci, ile jest w przedszkolu.
– No więc chyba nie mamy z głowy lepienia na święta...
– I co, fajnie się lepiło pierogi?
– Tak, fajnie.
– To co, jutro na obiad zrobisz nam w domu pierogi?
– To jedną sprawę z głowy już mamy na święta, co? Dzieci nam zrobią pierogi - wtrąca mama innego dziecka.
– Nie - odpowiada Mały Człowiek - bo do zrobienia pierogów potrzeba tyle dzieci, ile jest w przedszkolu.
– No więc chyba nie mamy z głowy lepienia na święta...
poniedziałek, 22 października 2012
Grzyby
– Mamo, a Paweł też był na grzybach wczoraj.
– Fajnie. Czyli powiedziałeś jednak w przedszkolu o tym, że byliśmy na grzybach? Wcześniej mówiłeś, że nie powiesz.
– Powiedziałem.
– To kto jeszcze był na grzybach?
– No Paweł, przecież już mówiłem.
– Słyszałam, że Paweł, ale kto jeszcze?
– Nikt. A my uzbieraliśmy więcej niż Paweł.
– Tak? No, my byliśmy w dobrym miejscu, to dużo zebraliśmy. Wiesz, grzyby nie wszędzie rosną. Nie w każdym lesie. Muszą mieć dobre miejsce, żeby rosnąć.
– No właśnie. Ale mamo, u nas w przedszkolu nie ma lasu, a pod tym dużym drzewem też grzyby rosną.
– Tak?
– Tak, takie niedobre dla nas. Te trujące.
– No widzisz. Czasem i w mieście wyrosną sobie takie grzyby. Ciekawe to, prawda?
– No. A co one tam robią pod tym drzewem?
– Rosną po prostu. Pewnie dla ozdoby.
– Pewnie tak.
– Fajnie. Czyli powiedziałeś jednak w przedszkolu o tym, że byliśmy na grzybach? Wcześniej mówiłeś, że nie powiesz.
– Powiedziałem.
– To kto jeszcze był na grzybach?
– No Paweł, przecież już mówiłem.
– Słyszałam, że Paweł, ale kto jeszcze?
– Nikt. A my uzbieraliśmy więcej niż Paweł.
– Tak? No, my byliśmy w dobrym miejscu, to dużo zebraliśmy. Wiesz, grzyby nie wszędzie rosną. Nie w każdym lesie. Muszą mieć dobre miejsce, żeby rosnąć.
– No właśnie. Ale mamo, u nas w przedszkolu nie ma lasu, a pod tym dużym drzewem też grzyby rosną.
– Tak?
– Tak, takie niedobre dla nas. Te trujące.
– No widzisz. Czasem i w mieście wyrosną sobie takie grzyby. Ciekawe to, prawda?
– No. A co one tam robią pod tym drzewem?
– Rosną po prostu. Pewnie dla ozdoby.
– Pewnie tak.
czwartek, 13 września 2012
Opowieści przedszkolne
– A wiesz, mamo, wczoraj jak wyszliśmy na dwór to padało, ale pani Monika powiedziała, że to tylko z drzewa kapie, a to z nieba padało. I wiesz, tu jest przedszkole, a tu jest plac zabaw i musieliśmy uciekać. I plac zabaw jest na dachu i musieliśmy tam wejść po drabinie, nie po schodach.
– Tak? Ciekawe. A coś tam jest na tym dachu, żebyście nie pospadali?
– No, taki płotek wytrzymały jest, żebyśmy nie pospadali. Bo tam jest przepaść. I my widzimy tą przepaść. A małe dzidziulki nie widzą przepaści, bo mają takie małe oczka i nie widzą przepaści, wiesz? I trzeba je nosić na rękach, panie je noszą na rękach. I one nie mogą po drabinie wchodzić. A pójdziemy dziś na dwór?...
– Tak? Ciekawe. A coś tam jest na tym dachu, żebyście nie pospadali?
– No, taki płotek wytrzymały jest, żebyśmy nie pospadali. Bo tam jest przepaść. I my widzimy tą przepaść. A małe dzidziulki nie widzą przepaści, bo mają takie małe oczka i nie widzą przepaści, wiesz? I trzeba je nosić na rękach, panie je noszą na rękach. I one nie mogą po drabinie wchodzić. A pójdziemy dziś na dwór?...
czwartek, 19 lipca 2012
Wakacje
– Tato, raczej Mamo, a jak dziś pójdę do przedszkola to potem jeszcze jeden raz pójdę i będą wakacje?
– Tak, dobrze to policzyłeś.
– A jak już ta wakacja przyjdzie, to nie będę chodził do przedszkola?
– Nie, nie będziesz, jak przyjdą wakacje.
– Tak, dobrze to policzyłeś.
– A jak już ta wakacja przyjdzie, to nie będę chodził do przedszkola?
– Nie, nie będziesz, jak przyjdą wakacje.
czwartek, 28 czerwca 2012
Dzień dobry
W drodze do przedszkola:
– Powiesz dziś "dzień dobry" panu Mirkowi?
– Niee...
– Uparciuszek z ciebie. Porządni ludzie mówią znajomym osobom "dzień dobry" albo "cześć" albo jakoś inaczej je witają.
Mały Człowiek zatrzymuje się i podstawia nogę pod kapiącą doniczkę zawieszoną na ścianie przedszkola.
– Chodź już, dobrze? Już późno - stoję przy drzwiach przedszkola i czekam. - Dzień dobry - mówię do pana Mirka.
Mały Człowiek biegnie do nas i woła do pana Mirka:
– Nakapało mi na but.
Widząc mój zrezygnowany wyraz twarzy dodaje:
– Przecież jakoś inaczej się przywitałem.
– Powiesz dziś "dzień dobry" panu Mirkowi?
– Niee...
– Uparciuszek z ciebie. Porządni ludzie mówią znajomym osobom "dzień dobry" albo "cześć" albo jakoś inaczej je witają.
Mały Człowiek zatrzymuje się i podstawia nogę pod kapiącą doniczkę zawieszoną na ścianie przedszkola.
– Chodź już, dobrze? Już późno - stoję przy drzwiach przedszkola i czekam. - Dzień dobry - mówię do pana Mirka.
Mały Człowiek biegnie do nas i woła do pana Mirka:
– Nakapało mi na but.
Widząc mój zrezygnowany wyraz twarzy dodaje:
– Przecież jakoś inaczej się przywitałem.
piątek, 25 maja 2012
A czemu idę do przedszkola?
– Mamo, a jutro idę do przedszkola?
– Tak.
– A czemu?
– Ja idę do pracy, tata idzie do pracy, a ty w tym czasie idziesz do przedszkola.
– A czemu?
– Bo nas nie będzie w domu i nie możesz zostać sam. To idziesz do przedszkola.
– A czemu?
– Bo nie możesz zostać sam w domu. Za mały jesteś. Jedzenia sobie nie zrobisz, cały dzień sam w zamkniętym domu to też nudy straszne.
– Ale ja chcę zostać sam w domu.
– I co będziesz robił?
– Będę siedział w szafie.
– ...
– Tak.
– A czemu?
– Ja idę do pracy, tata idzie do pracy, a ty w tym czasie idziesz do przedszkola.
– A czemu?
– Bo nas nie będzie w domu i nie możesz zostać sam. To idziesz do przedszkola.
– A czemu?
– Bo nie możesz zostać sam w domu. Za mały jesteś. Jedzenia sobie nie zrobisz, cały dzień sam w zamkniętym domu to też nudy straszne.
– Ale ja chcę zostać sam w domu.
– I co będziesz robił?
– Będę siedział w szafie.
– ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)