Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozmowy różne z Milu z ostatnich dni

1.
– Kocham cie, mami. Zawsze będę cię kochać. Jesteś taka ładna. Cała. Ale trochę brzydka. I trochę cię nie kocham.
– A gdzie jestem brzydka?
– Nooo. w nosie.

2.
– Idź myj zęby. Jadłaś słodycze.
– Nie.
– Umyj zęby.
– Nie!
– Umyj zęby i kropka!
– Nie i dwa kropki!

3.
– Wszystkich kocham. I mamę, i tatę, i brata. Ale on jest trochę groźny.
– Groźny jest? Jak to?
– No tak, bo on to trochę jest wilkiem.
– Wilkiem? Jak tak warczy to ci wilka przypomina?
– No tak, ale trochę. Takim groźnym, ale mało groźnym jest wilkiem. Ale go kocham.

środa, 13 kwietnia 2016

Krzyki

Dzieci siedzą przy stole w kuchni i jedzą. Marudzą przy tym, przedrzeźniają się i wkurzają siebie na wzajem. Co chwilę ich upominam, że mają przestać gadać i jeść, ale oni dalej swoje, aż w końcu zaczynają krzyczeć na siebie.
– Przestańcie się w końcu drzeć i jedzcie!
– Mamo, ale my tak z miłości się drzemy - odpowiada Milu i oboje zaczynają się śmiać.
Kurtyna.

czwartek, 3 marca 2016

Płacz

Popołudnie pełne płaczu. O nic i o wszystko. Milu płakała od wyjścia z przedszkolnej sali, poprzez 45-minutowe ubieranie, w drodze do domu i w domu. O ile w przedszkolu twardo się trzymałam, w domu pękłam. Też zaczęłam płakać. Milu wskoczyła mi na kolana i mówi przez łzy:
– Uśmiechnij się.
– Nie chcę się uśmiechać. Jest mi smutno i przykro. Jak tobie jest przykro, to się nie uśmiechasz, tylko płaczesz.
– Pomyśl o tym płaczu. A potem uśmiechnij się.
– Kto ci tak mówi? Pani w przedszkolu jak płaczesz?
– Nie, ja sama. Pomyśl o tym płaczu i później się uśmiechnij. Ja już nie płaczę - mówi i przez łzy uśmiecha się do mnie.
Odwracam buzię, więc chwyta moją twarz małymi łapkami i obraca ku sobie. Potem chwyta ze stołu chusteczkę i mówi:
– Wytrzyj buzię, pomyśl o tym płaczu i uśmiechnij się.
I uśmiechnęłam się. A później popołudnie było już OK. Czasem nie wierzę, że dziecko może być aż tak mądre.

piątek, 26 lutego 2016

Potwór w pralce

Mały Człowiek stoi przy pralce i, pokazując palcem na środek bębna, mówi:
– Tam jest potwór. Boję się go, ma takie duże oko.
Widzę, że udaje, bo Taty nie ma domu i chce zwrócić na siebie moją uwagę.
– Nie ma tam żadnego potwora, daj spokój.
– Ale on tam jest. Nie chcę tu zostać sam, boję się potwora w pralce.
Dołącza do nas Milu. A Mały Człowiek dalej:
– Tam jest potwór. Tu, w pralce.
– Nie ma żadnego potwora - odpowiada Milu.
– Jest.
Milu patrzy z wyższością na Małego Człowieka i, podkreślając swoje słowa wymachiwaniem ręki, głośno i wyraźnie mówi:
– Nie ma tu, chłopie, żadnego potwora. No.
Odwraca się na pięcie i wychodzi z łazienki. Kurtyna.

poniedziałek, 12 października 2015

O siostrze

Milu ma ciężki czas ostatnio, płacze, jęczy, nie mówi, tylko wyje. Wesoło... Przed wyjściem z domu znów zrobiła nam scenę, więc zrezygnowany Tata rzucił:
– Dlaczego ona tak ciągle ryczy?
– Po prostu - bo jest uparta jak osioł – odparł Mały Człowiek. W punkt. Jak zwykle.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wyjątkowość

Piknik. Jemy, siedząc na kocu. Nagle Milu woła, że chce kupkę, więc Tata zrywa się i z nią biegnie w krzaki.
– Ale dobrze, że Tata ma taki refleks, że się tak szybko ruszył do Milu. Ja tak szybko nie reaguję – mówię do Małego Człowieka.
– Tak. Ale ty jesteś szybsza na zakupach – odparł od razu Mały Człowiek.
– To znaczy?
– No, szybciej robisz zakupy niż Tata.
– A, to fakt.
– Każdy jest jakoś wyjątkowy. Ja na przykład jestem dobry w sporcie.
– To prawda. Bystre obserwacje.


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Tanecznie i śpiewająco

Wieczór upłynął nam pod znakiem śpiewów i tańca. Mały Człowiek odkrył, że kiedy się nie drze i nie piszczy, to potrafi całkiem ładnie śpiewać, a Milu domagała się tego śpiewania, bo potrzebowała akompaniamentu do nowych figur tanecznych, czyli obrotów z ugiętymi kolankami i z rączką w górze. Tak więc przez kilkanaście minut śpiewaliśmy z Małym Człowiekiem na zmianę "My jesteśmy kotki dwa", "Na bębenku sobie gram" i "Panie Janie", po czym, kiedy w gardłach nam zaschło, Milu zaczęła podśpiewywać sobie sama: "Janie, Janie, bim bom bom bim bim Janie". Wieczór uroczy, zakończony żałosnym skowytem Milu na słowa, że czas już spać. Tańczyć w życiu będzie, jak nic.

niedziela, 5 października 2014

Nieznoszenie

Mały Człowiek podszedł do mnie i mnie potargał. Tak po prostu. Bardzo tego nie lubię, więc zdenerwowana powiedziałam:
– Grrr, jak ja tego nie znoszę! Nie znoszę, jak tak robisz. Więcej tak nie rób.
– E tam, jakoś to znosisz, jakoś znosisz.

niedziela, 21 września 2014

Kawa

Późnym popołudniem wróciliśmy do domu i padnięci usiedliśmy całą czwórką na kocu na podłogowy piknik.
– O rety, a my dziś nie piliśmy kawy – mówię do Taty.
– No nie – potwierdził.
– Ale przecież kawa nie jest najważniejsza – mówi Mały Człowiek.
– Wiesz, niektórzy ludzie myślą, że jest i że bez kawy nie dadzą rady normalnie działać przez cały dzień.
– A Ty jak myślisz? – spytał.
– Dziś by mi się ta kawa przydała, bo czuję się zmęczona. Ale rzeczywiście, kawa nie jest najważniejsza.
– Aha.

wtorek, 17 czerwca 2014

Niespodzianka

Postanowiliśmy zrobić Małemu Człowiekowi niespodziankę i zamiast do przedszkola zabrać go na basen. Założenie było takie, że wyjdziemy z domu jak zwykle rano do przedszkola, ale pojedziemy do aquaparku, nic mu o tym nie mówiąc. Rano nie spieszyliśmy się jak zwykle, nie poganialiśmy go, daliśmy mu śniadanie, zebraliśmy się i już wychodziliśmy, kiedy Mały Człowiek przypomniał sobie, że poprzedniego dnia zabraliśmy z przedszkola kapcie:
– Mamo, ale kapci nie mam w przedszkolu.
– Są w samochodzie.
– Aha.
Poprawka na zmysł obserwacji Małego Człowieka została wzięta.
Już w samochodzie:
– Ale późno dziś będziemy w przedszkolu. Już pewnie nie zdążę na śniadanie.
– Dlatego dostałeś w domu śniadanie.
– Pewnie nie zrobię zadania, już tak późno.
– Pewnie nie.
– Ej, a ja znam tę drogę. Tędy się jedzie na basen.
– Tak.
– Ale długą drogą jedziemy.
– No długą.
– Pani Monika pewnie już myśli, że mnie nie będzie.
– Może tak.
– Ale by było fajnie, jakby tata źle skręcił i byśmy pojechali na basen.
– No fajnie. Chciałbyś tak?
– Chciałbym. Ej, ale coś jest nie tak. Nie złościcie się dzisiaj na mnie.
– Postanowiliśmy, że dziś się nie złościmy. Fajnie?
– Bardzo fajnie. Ale późno dojadę do przedszkola.
– O ile w ogóle dojedziesz.
– Bo długą drogą jedziemy. Lubię tak jechać z wami.
– My też lubimy z tobą jechać.
Rozmowa w tym tonie trwała jeszcze jakiś czas. Mały Człowiek powtarzał, że chciałby, żeby Tata źle skręcił i żebyśmy pojechali na basen.
Pod basen podjeżdża się drogą, z której już z daleka widać obiekt. Kiedy tylko Mały Człowiek zobaczył, gdzie przyjechaliśmy, szczęka mu opadła i z niedowierzaniem spytał:
– Naprawdę? Idziemy na basen?
– Naprawdę. Taką niespodziankę mamy dziś dla ciebie. Tylko ty i my.
– Rety, i do przedszkola nie pójdę. I razem na basen pójdziemy. Ale fajosko.
– Podoba ci się niespodzianka?
– Bardzo!
I to był baaardzo udany początek niezwykle udanego dnia, który spędziliśmy tylko w trójkę. :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Niewierny Tomasz

Rozmowa przy dzisiejszym obiedzie.
– Milu dziś jadła czereśnie.
– Nie jadła.
– Jadła.
– Nieprawda. Nie widziałem, to nie jadła.
– To, że nie widziałeś, nie znaczy, że nie jadła.
– Znaczy.
– A widziałeś, jak się urodziłam?
– Nie.
– I to znaczy, że się nie urodziłam?
– Tak, ty się nie urodziłaś.
– A widziałeś, jak Milu się urodziła? Nie widziałeś. I to znaczy, że się nie urodziła?
– Nie, ona się urodziła. Zobacz, jaką jest dzidzią.
– A nasz samochód skąd się wziął?
– Ze sklepu.
– A w sklepie?
– Przywieźli go tam.
– A skąd? Może nie przywieźli. Skąd wiesz, przecież nie widziałeś.
– No bo to już tak jest, że przywożą.
– No właśnie, bo to już tak jest, że się dzieją rzeczy, nawet jeśli tego nie widzimy. A ja też się urodziłam.
– Pewnie, no przecież cię widzę, to się urodziłaś.
– Ale przed chwilą mówiłeś, że skoro tego nie widziałeś, to tego nie było.
– No dooobra...

poniedziałek, 12 maja 2014

O kochaniu

– Kocham cię.
– Ja ciebie też kocham. Zawsze będę cię kochać, nawet jak już będziesz miał własne dzieci.
– Mamo, a ja chcę zawsze z tobą mieszkać – mówi Mały Człowiek ze łzami w oczach. – Zawsze.
– Zobaczymy, jak się nam życie potoczy. Może będziemy razem mieszkać.
– A ty urodzisz jeszcze jedno dziecko?
– O nie, chyba już nie. A co? Chciałbyś mieć jeszcze jakieś rodzeństwo?
– Tak.
– I na wszystkich byś tak piszczał jak na Milu?
– Nie, na innych już nie.
– A gdzie my byśmy się wszyscy pomieścili?
– W Bułgarii.
– Ha, ha, ha. Dlaczego w Bułgarii?
– Przecież jest takie miasto.
– Nie miasto, tylko państwo. Ale dlaczego tam?
– Bo tak.

poniedziałek, 31 marca 2014

Umiejętności

– Mamo, a mi się tu odkleiło – Mały Człowiek pokazuje mi but z odklejoną gumką dookoła podeszwy.
– To nic. Dopóki wisi, to jest nadzieja. Jak wrócimy do domu, to Tata ci to przyklei.
– Zaraz zaraz. Ktoś tu coś umie. Różne rzeczy. Mama umie szyć – pokazuje na mnie palcem. – A Tata umie kleić – pokazuje palcem Tatę.
– Tak, dokładnie.
– A ktoś umie się bawić – pokazuje placem raz siebie, raz Milu.
– Świetne spostrzeżenie. A ktoś jeszcze umie krzyczeć – mówię, a Mały Człowiek zaczyna krzyczeć i pokazywać na Milu i siebie.
– A ja znam inne, ciekawsze umiejętności – dodaje Tata.
– Pewnie, że są – mówię. – Na przykład ktoś świetnie potrafi opowiadać historie i jeździć na rowerze – pokazuję Małego Człowieka, a ten, śmiejąc się, odjeżdża na rowerze daleko przed nas.

sobota, 8 marca 2014

O niekochaniu i kochaniu

Jadę z Małym Człowiekiem samochodem, w radiu leci piosenka. Nie wiem, kto śpiewa, ale jest o nieszczęśliwej miłości. Mały Człowiek pyta:
– O czym on śpiewa?
– Poczekaj, wsłucham się – mówię i przysłuchuję się tekstowi. – O tym, że się już dwoje ludzi nie kocha i że się rozstają.
– A dlaczego?
– Czasem tak bywa, że się ludzie przestają kochać i wtedy lepiej, żeby się rozeszli i poszukali kogoś, kogo będą kochać i kto będzie kochał ich.
– A dlaczego przestają się kochać?
– Różnie to jest. Czasem spędzają ze sobą zbyt mało czasu, nie rozmawiają ze sobą, nie mają już wspólnych zainteresowań, kłócą się bez przerwy i wtedy przestają się kochać. Lepiej wtedy się rozejść i poszukać szczęścia z kimś innym. Dobrze jest być z kimś, kogo się kocha. Tak jak ja mam Tatę, a Tata mnie.
– Tak, a ja mam ciebie i Tatę.
– Tak, dokładnie. A my ciebie nigdy nie przestaniemy kochać. Wiesz dlaczego?
– Bo jesteś naszym synkiem i długo na ciebie czekaliśmy. Wymarzyliśmy sobie ciebie i kochamy cię zawsze, i kochać będziemy. Nawet jak już będziesz dorosły i będziesz miał swoje dzieci.
– To fajnie.

piątek, 7 lutego 2014

Strażniczka

Tata wrócił z Małym Człowiekiem z zakupów i siatki zostawili na korytarzu. Do siatek dobrała się Milu.
– Patrzcie, chyba sprawdza, czy zrobiliście dobre zakupy.
– Tak, bo ona jest strażniczką dobra.
– :))) Pięknie powiedziane.

środa, 22 stycznia 2014

Mistrz

Milu je z talerzyka na podłodze płatki kukurydziane. Mały Człowiek z impetem rozsypuje płatki i roznosi je po całym pokoju.
– Słuchaj, nie roznoś tych płatków po całym pokoju. Wszędzie są teraz. Wkurza mnie to, że je tak roznosisz.
– Bo ja jestem w tym mistrzem.
– W czym? We wkurzaniu mnie, czy w roznoszeniu płatków?
– Hmmm, – zastanawia się Mały Człowiek. – W płatkach.

czwartek, 16 stycznia 2014

Marzenie

– Wiesz, że jesteś spełnieniem moich marzeń?
– Jak to?
– Jak jeszcze cię nie było na świecie i byliśmy tylko ja i tata, to marzyliśmy o takim chłopcu fajnym jak ty.
– Ale ja nie mogę być spełnieniem twoich marzeń, bo nie wiedziałaś przecież, że taki będę, że się taki urodzę.
– Nie, nie wiedziałam, ale marzyłam o takim chłopcu, z którym będziemy mogli się bawić i pogadać, i z którym będzie się tyle działo, co z tobą. I urodziłeś się ty. I dałeś nam dużo więcej, niż sobie wymarzyliśmy.
– Aha.
– A jak już się to nasze marzenie spełniło, to musieliśmy wymyślić sobie nowe. I zamarzyliśmy o córeczce, takiej słodkiej jak nasza Milu. I się Milu urodziła.
– Słodziutka.
– Tak. A ty o czym marzysz?
– O takiej nowej dzidzi – Mały Człowiek stwierdził po krótkim zastanowieniu.
– Co? Znów dzidzia? Chcesz znów taką małą dzidzię, żeby chodziła i grandziła, zabawki zabierała, gaduliła i tak dalej?
– No nie.
– To o czym marzysz?
– O samochodziku.
– Fajne marzenie. A my z Tatą teraz sobie znów będziemy musieli coś wymarzyć. 
– A co? Znowu dzidzię?
– Nie. Ale nie wiem co. Może żebyśmy sobie na jakieś miłe wakacje pojechali wszyscy razem? 
– Taaak!

niedziela, 24 listopada 2013

Kto zjada ostatki

Milu je chrupka, do pokoju wchodzi Mały Człowiek.
– Chcesz chrupka? - pytam. - Jest akurat ostatni, a kto jada ostatki, ten piękny i gładki.
– Aha. Chcę. I będę piękny i gładki?
– Już jesteś przecież.
Po chwili, kiedy Mały Człowiek zjadł już chrupka, podchodzi do mnie i z uśmiechem mówi:
– Już jestem i śliczny, i chudziutki.
– Ha, ha! Piękny i gładki miałeś być.
– Za to ty jak wypijesz ten sok, to będziesz kwaśniutka i słodziutka.

piątek, 8 listopada 2013

Piloty

Wieczór, zbliża się pora bajki. Mały Człowiek szuka pilotów. Zwykle leżą obok telewizora, ale odkąd Milu przemieszcza się na czworaka, kładziemy je w bardziej bezpiecznym miejscu. W końcu Mały Człowiek znalazł piloty i mówi do nas z wyrzutem:
– Kładźcie te piloty w jedno miejsce, dobra? Nie chcę ich tak długo szukać.
– Masz rację, będziemy tak robić – odpowiadamy zgodnie, z poczuciem skarcenia...


środa, 21 sierpnia 2013

Idź sobie

Mały Człowiek czasem mówi mi "idź sobie", co miłe nie jest. Dobrze wie, że jest mi przykro, gdy tak mówi. Tym razem siedział z Tatą i grał na telefonie w jakąś grę. Podeszłam do nich i pochyliłam się nad Małym Człowiekiem.
– Idź sobie, bo mi przeszkadzasz - powiedział. Zobaczył, że moja mina nie jest najszczęśliwsza i po krótkiej chwili, wpatrując się we mnie intensywnie, dodał - Jak tu jesteś, to nie mogę się skupić, bo chcę cały czas na ciebie patrzeć, a nie na grę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...