Trafiliśmy na czerwoną falę. Wkurzające, ale na każdym czerwonym świetle musimy się zatrzymać. Na każdym, na odcinku kilku kilometrów. W końcu Mały Człowiek podsumowuje:
– Tata, jedziesz z prędkością czerwonego światła!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mały Człowiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mały Człowiek. Pokaż wszystkie posty
środa, 26 lipca 2017
poniedziałek, 24 lipca 2017
Dlaczego ludzie protestują
Trudny czas nastał. Ludzie wychodzą na ulice, dzieci nie wiedzą, co się dzieje. To czas trudnych rozmów, tłumaczenia w prostych słowach tego, czego nie da się wytłumaczyć. Bo to przechodzi ludzkie pojęcie.
– Co oni robią?
– Protestują. Demonstrują.
– A dlaczego?
– Bo ci, którzy nami rządzą, uchwalili właśnie ustawę, takie nowe prawo, które zniszczy sądy. Zwłaszcza Sąd Najwyższy.
– A co to sądy?
– Sądy to takie miejsca, w których jak się dwie strony kłócą i nie mogą się dogadać, albo jak ktoś zrobił coś złego, niezgodnego z prawem, np. ukradł, zrobił komuś krzywdę, to wtedy tam sędziowie rozstrzygają kto jest winny i jaką karę powinien ponieść. A Sąd Najwyższy to najważniejszy sąd. Bo jak się ktoś nie zgadza z tym, co sędzia postanowił, jaki wydał wyrok, to może iść do sądu apelacyjnego, a jak się nie zgadza z tym drugim wyrokiem, to może się odwołać do Sądu Najwyższego i tam wydają wyroki, które są ostateczne. Ten sąd dba też o to, żeby ustawy, czyli to, co mówi, jakie zasady będą obowiązywały w Polsce, były dobre, sprawiedliwe. Ten sąd zajmuje się bardzo ważnymi sprawami, a teraz nasi rządzący chcą go zniszczyć. I dlatego ludzie protestują, bo tego nie chcą.
– A jak chcą go zniszczyć?
– Wyobraź sobie, że się z Milu kłócicie. I idziecie do sędziego, który ustali, kto ma rację. Sędzia jest niezależny, wysłucha i ciebie, i Milu, a potem zadecyduje. Fajnie?
– Tak.
– To teraz wyobraź sobie, że Milu w tej sytuacji powie - "Mira, chodź, rozsądź tu miedzy nami, kto ma rację". I sędzia Mira, jako koleżanka Milu, będzie po stronie Milu, nie ważne, czy to ty masz rację, czy ona. I wyda wyrok, który będzie niesprawiedliwy dla ciebie. Teraz fajnie?
– Nie.
– Nasi rządzący właśnie tak chcą zrobić - zamienić sędziów na swoich kolegów, żeby ci sędziowie wydawali wyroki na ich korzyść, nawet jak będą robić złe rzeczy. I ludzie się buntują. Bo tego nie chcą. Każdy chce, żeby sprawiedliwie sądy wydawały wyroki. Żeby mieć pewność, że jak przed sądem się stanie z jakiegoś powodu, to wyrok będzie sprawiedliwy i niezależny.
– I tak codziennie protestują?
– Tak, codziennie. Chcą, żeby nasz prezydent zawetował te ustawy szkodliwe dla Polski. Zawetował, czyli powiedział "nie", żeby ich nie podpisał, bo jak podpisze, to wszyscy będziemy mieli przechlapane.
– A dlaczego ci rządzący tak robią?
– Nie wiem, dziecko. Naprawdę nie mam pojęcia. Ale mam nadzieję, że się opamiętają w końcu. Że te protesty przyniosą efekt. Zobacz, ile ludzi wyszło na ulice. Zamiast siedzieć w domu, poszli pokazać, że to, co robią rządzący, jest nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że to coś da.
– Ja też.
– Co oni robią?
– Protestują. Demonstrują.
– A dlaczego?
– Bo ci, którzy nami rządzą, uchwalili właśnie ustawę, takie nowe prawo, które zniszczy sądy. Zwłaszcza Sąd Najwyższy.
– A co to sądy?
– Sądy to takie miejsca, w których jak się dwie strony kłócą i nie mogą się dogadać, albo jak ktoś zrobił coś złego, niezgodnego z prawem, np. ukradł, zrobił komuś krzywdę, to wtedy tam sędziowie rozstrzygają kto jest winny i jaką karę powinien ponieść. A Sąd Najwyższy to najważniejszy sąd. Bo jak się ktoś nie zgadza z tym, co sędzia postanowił, jaki wydał wyrok, to może iść do sądu apelacyjnego, a jak się nie zgadza z tym drugim wyrokiem, to może się odwołać do Sądu Najwyższego i tam wydają wyroki, które są ostateczne. Ten sąd dba też o to, żeby ustawy, czyli to, co mówi, jakie zasady będą obowiązywały w Polsce, były dobre, sprawiedliwe. Ten sąd zajmuje się bardzo ważnymi sprawami, a teraz nasi rządzący chcą go zniszczyć. I dlatego ludzie protestują, bo tego nie chcą.
– A jak chcą go zniszczyć?
– Wyobraź sobie, że się z Milu kłócicie. I idziecie do sędziego, który ustali, kto ma rację. Sędzia jest niezależny, wysłucha i ciebie, i Milu, a potem zadecyduje. Fajnie?
– Tak.
– To teraz wyobraź sobie, że Milu w tej sytuacji powie - "Mira, chodź, rozsądź tu miedzy nami, kto ma rację". I sędzia Mira, jako koleżanka Milu, będzie po stronie Milu, nie ważne, czy to ty masz rację, czy ona. I wyda wyrok, który będzie niesprawiedliwy dla ciebie. Teraz fajnie?
– Nie.
– Nasi rządzący właśnie tak chcą zrobić - zamienić sędziów na swoich kolegów, żeby ci sędziowie wydawali wyroki na ich korzyść, nawet jak będą robić złe rzeczy. I ludzie się buntują. Bo tego nie chcą. Każdy chce, żeby sprawiedliwie sądy wydawały wyroki. Żeby mieć pewność, że jak przed sądem się stanie z jakiegoś powodu, to wyrok będzie sprawiedliwy i niezależny.
– I tak codziennie protestują?
– Tak, codziennie. Chcą, żeby nasz prezydent zawetował te ustawy szkodliwe dla Polski. Zawetował, czyli powiedział "nie", żeby ich nie podpisał, bo jak podpisze, to wszyscy będziemy mieli przechlapane.
– A dlaczego ci rządzący tak robią?
– Nie wiem, dziecko. Naprawdę nie mam pojęcia. Ale mam nadzieję, że się opamiętają w końcu. Że te protesty przyniosą efekt. Zobacz, ile ludzi wyszło na ulice. Zamiast siedzieć w domu, poszli pokazać, że to, co robią rządzący, jest nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że to coś da.
– Ja też.
środa, 22 lutego 2017
Wada
Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, kiedy Mały Człowiek powiedział:
– Jest tu tylko jedna zła zaleta.
– Nie zła zaleta, tylko...
– Nieleta.
– Ha, ha, ha. No nie. Wada.
– No, wada jedna.
– Jest tu tylko jedna zła zaleta.
– Nie zła zaleta, tylko...
– Nieleta.
– Ha, ha, ha. No nie. Wada.
– No, wada jedna.
sobota, 4 lutego 2017
Ważne pytanie
Mały Człowiek myje twarz. Przyglądam mu się i zauważam:
- O, skóra na policzkach już ci się zmienia.
- A czemu?
- Zaczynasz dorastać.
- Mamo, a kiedy będę miał tonację?
- Masz pewnie na myśli mutację. Nie wiem, pewnie za parę lat.
- W gimnazjum?
- Nie będzie już gimnazjów... :(
- No tak. To pewnie w 7 czy 8 klasie, bo to gimnazjum by było. Wtedy będę miał tę mutację.
Ech...
- O, skóra na policzkach już ci się zmienia.
- A czemu?
- Zaczynasz dorastać.
- Mamo, a kiedy będę miał tonację?
- Masz pewnie na myśli mutację. Nie wiem, pewnie za parę lat.
- W gimnazjum?
- Nie będzie już gimnazjów... :(
- No tak. To pewnie w 7 czy 8 klasie, bo to gimnazjum by było. Wtedy będę miał tę mutację.
Ech...
czwartek, 2 lutego 2017
Wąż
- Wymień 5 zwierząt, które mieszkają w polskim lesie.
- Wąż.
- A jaki wąż?
- Żmija.
- A jaki jeszcze?
- Nie wiem.
- Zaskroniec.
- To musi często robić kupę.
- Dlaczego?
- No, skoro nazywa się zasraniec.
- ...
- Wąż.
- A jaki wąż?
- Żmija.
- A jaki jeszcze?
- Nie wiem.
- Zaskroniec.
- To musi często robić kupę.
- Dlaczego?
- No, skoro nazywa się zasraniec.
- ...
środa, 14 grudnia 2016
Hormony
Rano, łazienka. Mały Człowiek przygląda się sobie w lustrze i dotyka palcem wyprysku pod nosem.
– A czemu mi się tak zrobiło? I co to jest?
– To jest jakiś wyprysk, pryszcz może.
– A od czego?
– A myjesz codziennie buzię?
– Yyy, tak.
– Tak?
– Noo, nie...
– No właśnie. Więc trochę od tego, a trochę pewnie od działania hormonów.
– A co to są hormony? – pyta Milu.
– Hormony to są takie substancje, dzięki którym w naszym ciele dzieją się różne rzeczy. Dzięki jednym hormonom rośniecie, dzięki innym zachowujecie się tak a nie inaczej, dzięki następnym dojrzewacie, dorastacie.
– Ale ja nie jestem jakimś kwiatkiem czy owocem, żeby dojrzewać – protestuje Mały Człowiek.
– Ale własnie jesteś. Kwiatki potrzebują wody i nawozu, żeby rosnąć i kwitnąć, a ty potrzebujesz wody i jedzenia. I jak pijesz i jesz, to rośniesz i dojrzewasz. A teraz myj zęby, mój kwiatku.
– A czemu mi się tak zrobiło? I co to jest?
– To jest jakiś wyprysk, pryszcz może.
– A od czego?
– A myjesz codziennie buzię?
– Yyy, tak.
– Tak?
– Noo, nie...
– No właśnie. Więc trochę od tego, a trochę pewnie od działania hormonów.
– A co to są hormony? – pyta Milu.
– Hormony to są takie substancje, dzięki którym w naszym ciele dzieją się różne rzeczy. Dzięki jednym hormonom rośniecie, dzięki innym zachowujecie się tak a nie inaczej, dzięki następnym dojrzewacie, dorastacie.
– Ale ja nie jestem jakimś kwiatkiem czy owocem, żeby dojrzewać – protestuje Mały Człowiek.
– Ale własnie jesteś. Kwiatki potrzebują wody i nawozu, żeby rosnąć i kwitnąć, a ty potrzebujesz wody i jedzenia. I jak pijesz i jesz, to rośniesz i dojrzewasz. A teraz myj zęby, mój kwiatku.
piątek, 21 października 2016
Wieczorne z dziećmi o dzieciach
W czwartkowe wieczory Tata chodzi na piłkę, więc zasypiam z dziećmi w dużym łóżku w sypialni. Jest wygodniej, choć niekoniecznie spokojniej. Wśród przepychanek o kołdrę, o to kto z której strony i ile mają mnie do przytulania, i nie dotykaj mnie wcale, a on mnie kopnął, a ona mnie szturchnęła, toczą się ważne rozmowy. Wczorajsza mega trudna, bo dzieci są na różnych etapach - różnica 4,5 roku to przepaść. Zaczęło się niewinnie...
– Ja czytam! – zawołała Milu, wyrywając książkę.
– Ale ty nie umiesz czytać. Ja umiem – zaprotestował Mały Człowiek.
– Milu umie rozpoznawać kilka literek. To dużo jak na dziewczynkę w jej wieku.
– Ja jak byłem taki jak ona, to już umiałem czytać.
– Wcale nie, bo dopiero w szkole nauczyłeś się czytać.
– To dlaczego ona wcześniej?
– Bo ma starszego brata. I ją stymulujesz, inspirujesz, chce robić to, co ty umiesz.
– Aaa! A ja nie miałem starszego brata. Sam byłem.
– No nie miałeś.
– A kiedy to było jak ja nie żyłam jeszcze? – spytała Milu.
– Trzy i pół lat masz, to wcześniej nie żyłaś – odpowiedział Mały Człowiek.
– Nie do końca. Bo wcześniej w moim brzuchu 9 miesięcy żyła i sobie rosła.
– A wcześniej też tam byłam?
– Właściwie to tak. Byłaś. Byłaś jajeczkiem małym. W brzuszku każdej dziewczyny są takie jajeczka, z których jak dziewczyna dorasta, może się zrobić dzidzia. W twoim brzuszku też są już takie jajeczka.
– To ja chcę taką dzidzię urodzić!
– Teraz jeszcze nie możesz. Małe dziewczynki nie rodzą dzieci. Jak dorośniesz i będziesz chciała, to wtedy będziesz mogła urodzić dziecko...
– Ale ja teraz chcę – Milu już gotowa była się rozpłakać.
– Nie możesz. Nie masz pieniędzy – powiedział Mały Człowiek.
– Żeby mieć dziecko, nie trzeba mieć pieniędzy – wyjaśniłam.
– Ale nie jesteś jeszcze taka mądra, takich decyzji nie podejmujesz ważnych jak tata na przykład.
– Misiu, nie trzeba być mądrym, żeby dziecko urodzić. Żeby urodzić dziecko, to ciało musi być gotowe. Więc trzeba dorosnąć.
– Ale będzie potrzebny też jakiś tata – dodał Mały Człowiek.
– Tak. Żeby powstało dziecko, to nie wystarczy mama, potrzebny jest też tata. I muszą się bardzo kochać, jak ja i wasz tata. Wtedy może z takiego jajeczka powstać dzidzia.
– No dobra. To później – zadecydowała Milu.
– A ciekawe, dlaczego ja się wcześniej urodziłem, a potem ona – drążył Mały Człowiek. – Może chłopaki najpierw się rodzą, a potem dziewczyny?
– Nie, to nie tak. Przecież jest dużo rodzin, gdzie najpierw jest dziewczynka. Co miesiąc u dorosłej kobiety dojrzewa jedno albo kilka jajeczek i wtedy jest szansa, że z takiego jajeczka będzie dzidzia. I nie ma się wpływu na to, jakiej płci będzie ta dzidzia. Będzie albo chłopakiem albo dziewczyną. Ja tam się cieszę, że mam takiego chłopaka i taką dziewczynę. Bez was byłoby tak straszliwie nudno. Co ja bym robiła bez was?
– No, już 8 lat byś się nudziła.
– Oj, zdecydowanie. To co, czytamy?
– Ale ja czytam! Widzę O i A, i E!
– Ja czytam! – zawołała Milu, wyrywając książkę.
– Ale ty nie umiesz czytać. Ja umiem – zaprotestował Mały Człowiek.
– Milu umie rozpoznawać kilka literek. To dużo jak na dziewczynkę w jej wieku.
– Ja jak byłem taki jak ona, to już umiałem czytać.
– Wcale nie, bo dopiero w szkole nauczyłeś się czytać.
– To dlaczego ona wcześniej?
– Bo ma starszego brata. I ją stymulujesz, inspirujesz, chce robić to, co ty umiesz.
– Aaa! A ja nie miałem starszego brata. Sam byłem.
– No nie miałeś.
– A kiedy to było jak ja nie żyłam jeszcze? – spytała Milu.
– Trzy i pół lat masz, to wcześniej nie żyłaś – odpowiedział Mały Człowiek.
– Nie do końca. Bo wcześniej w moim brzuchu 9 miesięcy żyła i sobie rosła.
– A wcześniej też tam byłam?
– Właściwie to tak. Byłaś. Byłaś jajeczkiem małym. W brzuszku każdej dziewczyny są takie jajeczka, z których jak dziewczyna dorasta, może się zrobić dzidzia. W twoim brzuszku też są już takie jajeczka.
– To ja chcę taką dzidzię urodzić!
– Teraz jeszcze nie możesz. Małe dziewczynki nie rodzą dzieci. Jak dorośniesz i będziesz chciała, to wtedy będziesz mogła urodzić dziecko...
– Ale ja teraz chcę – Milu już gotowa była się rozpłakać.
– Nie możesz. Nie masz pieniędzy – powiedział Mały Człowiek.
– Żeby mieć dziecko, nie trzeba mieć pieniędzy – wyjaśniłam.
– Ale nie jesteś jeszcze taka mądra, takich decyzji nie podejmujesz ważnych jak tata na przykład.
– Misiu, nie trzeba być mądrym, żeby dziecko urodzić. Żeby urodzić dziecko, to ciało musi być gotowe. Więc trzeba dorosnąć.
– Ale będzie potrzebny też jakiś tata – dodał Mały Człowiek.
– Tak. Żeby powstało dziecko, to nie wystarczy mama, potrzebny jest też tata. I muszą się bardzo kochać, jak ja i wasz tata. Wtedy może z takiego jajeczka powstać dzidzia.
– No dobra. To później – zadecydowała Milu.
– A ciekawe, dlaczego ja się wcześniej urodziłem, a potem ona – drążył Mały Człowiek. – Może chłopaki najpierw się rodzą, a potem dziewczyny?
– Nie, to nie tak. Przecież jest dużo rodzin, gdzie najpierw jest dziewczynka. Co miesiąc u dorosłej kobiety dojrzewa jedno albo kilka jajeczek i wtedy jest szansa, że z takiego jajeczka będzie dzidzia. I nie ma się wpływu na to, jakiej płci będzie ta dzidzia. Będzie albo chłopakiem albo dziewczyną. Ja tam się cieszę, że mam takiego chłopaka i taką dziewczynę. Bez was byłoby tak straszliwie nudno. Co ja bym robiła bez was?
– No, już 8 lat byś się nudziła.
– Oj, zdecydowanie. To co, czytamy?
– Ale ja czytam! Widzę O i A, i E!
czwartek, 20 października 2016
Manipulacja
Mały Człowiek rzucił piłką i nie chciało mu się po nią iść na drugi koniec korytarza.
– Kto mi poda piłkę, ten jest mistrzem!
Nikt się nie ruszył, ale jemu nadal się nie chciało. Chciał, żeby piłkę przyniosła Milu.
– Będziesz mistrzem, jak mi przyniesiesz piłkę.
– Nie.
– To ja przyniosę, będę mistrzem!
– Nie, ja przyniosę.
I Milu pobiegła po tę piłkę, a Mały Człowiek był z siebie całkiem zadowolony.
– Ale ją zmanipulowałeś – skomentowałam.
– Co zrobiłem?
– Zmanipulowałeś. Wiesz, co to manipulacja?
– Nie.
– Sam nie chciałeś przynieść piłki. Milu też nie. Wykorzystałeś za to jej chęć, by być lepszą, żeby być mistrzem. I mimo swojej niechęci, zmieniła zdanie i poszła ci po tę piłkę. Odpowiednimi słowami zmieniłeś jej zachowanie. I nawet pewnie poczuła, że sama chce po piłkę iść. Zmanipulowałeś ją.
– A to dobrze, czy źle?
– To była nieszkodliwa manipulacja, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Łatwo można manipulacją zrobić komuś krzywdę dla własnych korzyści. Tylko czy to jest dobre? Wątpliwe. Zanim kogoś będziesz chciał tak przekręcić, zastanów się dwa razy.
– OK.
– Kto mi poda piłkę, ten jest mistrzem!
Nikt się nie ruszył, ale jemu nadal się nie chciało. Chciał, żeby piłkę przyniosła Milu.
– Będziesz mistrzem, jak mi przyniesiesz piłkę.
– Nie.
– To ja przyniosę, będę mistrzem!
– Nie, ja przyniosę.
I Milu pobiegła po tę piłkę, a Mały Człowiek był z siebie całkiem zadowolony.
– Ale ją zmanipulowałeś – skomentowałam.
– Co zrobiłem?
– Zmanipulowałeś. Wiesz, co to manipulacja?
– Nie.
– Sam nie chciałeś przynieść piłki. Milu też nie. Wykorzystałeś za to jej chęć, by być lepszą, żeby być mistrzem. I mimo swojej niechęci, zmieniła zdanie i poszła ci po tę piłkę. Odpowiednimi słowami zmieniłeś jej zachowanie. I nawet pewnie poczuła, że sama chce po piłkę iść. Zmanipulowałeś ją.
– A to dobrze, czy źle?
– To była nieszkodliwa manipulacja, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Łatwo można manipulacją zrobić komuś krzywdę dla własnych korzyści. Tylko czy to jest dobre? Wątpliwe. Zanim kogoś będziesz chciał tak przekręcić, zastanów się dwa razy.
– OK.
czwartek, 28 kwietnia 2016
Od Bazyliszka do wybuchów wulkanów
Mały Człowiek kuli się pod kołdrą i, trochę się podśmiewując, mówi:
– Boję się.
– Czego?
– Tego stwora wielkiego. Tego z ciałem węża i głową kury.
– Bazyliszka?
– Tak.
– Ale jego już nie ma. A poza tym to tylko legenda. I chyba bardziej to było ciało jaszczurki, a głowa koguta, czy jakoś tak.
– No. A co to legenda?
– To taka opowieść o dawnych dziejach. Trochę bajka, ale z ziarnem prawdy.
– A co z tym Bazyliszkiem się stało?
– Żył sobie pod Krakowem i ludzi w kamień zmieniał. Wielu próbowało się go pozbyć, ale ktokolwiek na niego spojrzał, zmieniał się w kamień. I wtedy pewien chłopiec wpadł na pomysł, jak go zabić. Poszedł do niego uzbrojony w...
– Lustro!
– Tak, właśnie. I Bazyliszek spojrzał w to lustro i sam siebie zmienił w kamień.
– A na stadionie jest taki kamień duży, to może ktoś zamieniony w kamień przez Bazyliszka?
– Raczej nie, bo ludzie zmieniali się w kamień i wtedy wyglądali jak posągi, a nie jak wielki kamlot.
– A to naprawdę tak było? Że się w kamień zmieniali?
– Wątpię. To taka bajka jest. Ale raz tak było, że się ludzie zmienili w kamień. I to się wydarzyło naprawdę. Chcesz posłuchać?
– Tak.
– Dawno temu było sobie miasteczko. Nazywało się Pompeje. Mieszkało tam wiele ludzi, którzy szczęśliwie sobie żyli. Obok miasta był wielki wulkan. Spał. I ten wulkan, nazywał się Wezuwiusz i nadal jest w tamtym miejscu, któregoś dnia się obudził. Wyrzucił z siebie ogromne ilości pyłu i popiołu, które spadły z nieba wprost na Pompeje i pokryły całe miasto grubą warstwą. Taki popiół wulkaniczny jest bardzo gorący. Ludzie nie mieli czasu na ucieczkę, zasypani popiołem po prostu zginęli. A popiół zastygł i zamienił ich ciała w kamień. Do dziś tam leżą. Można pojechać do Pompejów i zobaczyć, gdzie były ich domy, zobaczyć te kamienne ciała, sprzęty.
– A ten wulkan jeszcze wybuchnie?
– Może.
– A on daleko jest? Może nam coś zrobić?
– Jest daleko i nic nam nie zrobi. Mieszkamy w bardzo bezpiecznym miejscu. Nie ma tu tsunami, trąb powietrznych czy dużych trzęsień ziemi. Nie ma też wulkanów. Jakieś uśpione, nieczynne już są. Nic tu nie wybuchnie.
– A gdzieś wybuchają jeszcze?
– Tak, dużo jest tych wybuchów ciągle. Widziałeś kiedyś, jak wybucha wulkan?
– Nie. A pokażesz mi?
I przenieśliśmy się do internetu, pełnego filmów z wybuchającymi wulkanami, opowieściami o Krakatau i innych wulkanach. A potem do Yellowstone oglądać gejzery, a później Mały Człowiek zasnął i pewnie eksploruje swoje własne wulkany.
piątek, 15 kwietnia 2016
Na takie słowa czekam
Wieczory ostatnio są ustabilizowane - ja usypiam Milu, Tata usypia Małego Człowieka. W czwartki usypiam oboje. Wczoraj, głaszcząc Małego Człowieka przed snem, mówię:
– Ostatnio ciągle z Tatą zasypiasz. Dużo czasu spędzacie razem, fajnie, że macie dobry kontakt. A mi brakuje tych rozmów z tobą. W ciągu dnia nie ma kiedy. A jak już mam cię usypiać, to mówisz, że wolisz z tatą.
– No, ale bez ciebie świat też by się zawalił.
:)
– Ostatnio ciągle z Tatą zasypiasz. Dużo czasu spędzacie razem, fajnie, że macie dobry kontakt. A mi brakuje tych rozmów z tobą. W ciągu dnia nie ma kiedy. A jak już mam cię usypiać, to mówisz, że wolisz z tatą.
– No, ale bez ciebie świat też by się zawalił.
:)
środa, 13 kwietnia 2016
Krzyki
Dzieci siedzą przy stole w kuchni i jedzą. Marudzą przy tym, przedrzeźniają się i wkurzają siebie na wzajem. Co chwilę ich upominam, że mają przestać gadać i jeść, ale oni dalej swoje, aż w końcu zaczynają krzyczeć na siebie.
– Przestańcie się w końcu drzeć i jedzcie!
– Mamo, ale my tak z miłości się drzemy - odpowiada Milu i oboje zaczynają się śmiać.
Kurtyna.
– Przestańcie się w końcu drzeć i jedzcie!
– Mamo, ale my tak z miłości się drzemy - odpowiada Milu i oboje zaczynają się śmiać.
Kurtyna.
środa, 30 marca 2016
Balon
Mały Człowiek zaczyna swoją przygodę z cienkopisami w żarówiastych kolorach. To pierwsze dzieło, po nim nastąpiła seria samochodów, domów, motyli i kwiatów. Aż do wyczerpania niebieskiego :)
Wiosennie :)
Wiosennie :)
niedziela, 28 lutego 2016
Dlaczego jestem bardziej grzeczny
– A ja już od tygodnia jestem grzeczny.
– Tak, właśnie. To jest super i mam nadzieję, że ci tak zostanie na dłużej.
– Pewnie tak.
– Milej jest, jak jesteś grzeczny. I pewnie fajnie ciągle pochwały słyszeć zamiast narzekania na twoje zachowanie, co?
– Tak. A wiesz dlaczego jestem bardziej grzeczny?
– Dlaczego?
– To pewnie te dobre bakterie w moim brzuszku. Działają i budują taki mur, tamę, żebym nie mógł realizować tych moich głupich pomysłów.
– No proszę. A jak one budują tę tamę?
– Cegiełka po cegiełce.
– Tak, właśnie. To jest super i mam nadzieję, że ci tak zostanie na dłużej.
– Pewnie tak.
– Milej jest, jak jesteś grzeczny. I pewnie fajnie ciągle pochwały słyszeć zamiast narzekania na twoje zachowanie, co?
– Tak. A wiesz dlaczego jestem bardziej grzeczny?
– Dlaczego?
– To pewnie te dobre bakterie w moim brzuszku. Działają i budują taki mur, tamę, żebym nie mógł realizować tych moich głupich pomysłów.
– No proszę. A jak one budują tę tamę?
– Cegiełka po cegiełce.
piątek, 26 lutego 2016
Potwór w pralce
Mały Człowiek stoi przy pralce i, pokazując palcem na środek bębna, mówi:
– Tam jest potwór. Boję się go, ma takie duże oko.
Widzę, że udaje, bo Taty nie ma domu i chce zwrócić na siebie moją uwagę.
– Nie ma tam żadnego potwora, daj spokój.
– Ale on tam jest. Nie chcę tu zostać sam, boję się potwora w pralce.
Dołącza do nas Milu. A Mały Człowiek dalej:
– Tam jest potwór. Tu, w pralce.
– Nie ma żadnego potwora - odpowiada Milu.
– Jest.
Milu patrzy z wyższością na Małego Człowieka i, podkreślając swoje słowa wymachiwaniem ręki, głośno i wyraźnie mówi:
– Nie ma tu, chłopie, żadnego potwora. No.
Odwraca się na pięcie i wychodzi z łazienki. Kurtyna.
– Tam jest potwór. Boję się go, ma takie duże oko.
Widzę, że udaje, bo Taty nie ma domu i chce zwrócić na siebie moją uwagę.
– Nie ma tam żadnego potwora, daj spokój.
– Ale on tam jest. Nie chcę tu zostać sam, boję się potwora w pralce.
Dołącza do nas Milu. A Mały Człowiek dalej:
– Tam jest potwór. Tu, w pralce.
– Nie ma żadnego potwora - odpowiada Milu.
– Jest.
Milu patrzy z wyższością na Małego Człowieka i, podkreślając swoje słowa wymachiwaniem ręki, głośno i wyraźnie mówi:
– Nie ma tu, chłopie, żadnego potwora. No.
Odwraca się na pięcie i wychodzi z łazienki. Kurtyna.
środa, 17 lutego 2016
Lunety i mikroskopy
– Patrz, jaki malutki jest ten robaczek.
– Jakbyśmy mieli lunetę, to byśmy mogli go zobaczyć.
– Nie lunetę, tylko mikroskop raczej.
– A czemu nie lunetę?
– Luneta przybliża to, co jest daleko. Co jest tak daleko, że mimo swojego ogromu wydaje się maleńkie. Jak gwiazdy czy księżyc. A mikroskop pokazuje to, co jest blisko, ale jest maleńkie i przez tą swoją maleńkość jest mało widoczne. Powiększa to po prostu. Kupimy kiedyś mikroskop, to będziesz mógł pooglądać różne rzeczy pod nim.
– Co na przykład?
– Kurz, wodę, krew, włos albo zdechłą muchę. Zobaczymy.
– To ja chcę mikroskop.
– Fajnie.
– Jakbyśmy mieli lunetę, to byśmy mogli go zobaczyć.
– Nie lunetę, tylko mikroskop raczej.
– A czemu nie lunetę?
– Luneta przybliża to, co jest daleko. Co jest tak daleko, że mimo swojego ogromu wydaje się maleńkie. Jak gwiazdy czy księżyc. A mikroskop pokazuje to, co jest blisko, ale jest maleńkie i przez tą swoją maleńkość jest mało widoczne. Powiększa to po prostu. Kupimy kiedyś mikroskop, to będziesz mógł pooglądać różne rzeczy pod nim.
– Co na przykład?
– Kurz, wodę, krew, włos albo zdechłą muchę. Zobaczymy.
– To ja chcę mikroskop.
– Fajnie.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Mózg
– Co masz tu, pod włosami?
– No co?
– Skórę.
– Aaa.
– A pod skórą co?
– Czaszkę.
– Dobrze. A w czaszce?
– Mózg.
– A w mózgu?
– Pomysły :)
– No co?
– Skórę.
– Aaa.
– A pod skórą co?
– Czaszkę.
– Dobrze. A w czaszce?
– Mózg.
– A w mózgu?
– Pomysły :)
niedziela, 3 stycznia 2016
Zaraz
Kiedy proszę o coś Małego Człowieka, często słyszę odpowiedź: "Zaraz". Przyszedł kres mojej wytrzymałości, więc na kolejną odpowiedź tego typu wparowałam do pokoju:
– Zaraz, zaraz, wiecznie ten zaraz. A wiesz, co to jest zaraz? – pytam, gotowa na nauczenie dzieciaka raz na zawsze, że zaraz to taka wielka bakteria.
– No, pewnie. To król wszystkich zarazków.
I tak zostałam rozbrojona...
– Zaraz, zaraz, wiecznie ten zaraz. A wiesz, co to jest zaraz? – pytam, gotowa na nauczenie dzieciaka raz na zawsze, że zaraz to taka wielka bakteria.
– No, pewnie. To król wszystkich zarazków.
I tak zostałam rozbrojona...
czwartek, 17 grudnia 2015
Czy przez sen się czuje?
– Mamo, a jak ktoś umrze przez sen, to coś czuje?
– Nie, przez sen się nic nie czuje. Wiesz, że lekarze to wykorzystują i jak trzeba zrobić jakąś operację, na przykład żeby naprawić jakiś organ w środku, to się człowieka usypia.
– I on nic nie czuje?
– Nie czuje. Jest taki specjalny lekarz, nazywa się anestezjolog, który się zna na usypianiu. Wie co i w jakiej ilości podać, żeby człowiek zasnął głębokim snem na odpowiednią ilość czasu. Wtedy nic człowiek uśpiony nie czuje i lekarze mogą działać. Ja też miałam kiedyż operację i też mnie tak anestezjolog uśpił.
– I naprawdę nic nie czułaś?
– Nic a nic. Obudziłam się i już było po sprawie.
– Nieźle.
– Nie, przez sen się nic nie czuje. Wiesz, że lekarze to wykorzystują i jak trzeba zrobić jakąś operację, na przykład żeby naprawić jakiś organ w środku, to się człowieka usypia.
– I on nic nie czuje?
– Nie czuje. Jest taki specjalny lekarz, nazywa się anestezjolog, który się zna na usypianiu. Wie co i w jakiej ilości podać, żeby człowiek zasnął głębokim snem na odpowiednią ilość czasu. Wtedy nic człowiek uśpiony nie czuje i lekarze mogą działać. Ja też miałam kiedyż operację i też mnie tak anestezjolog uśpił.
– I naprawdę nic nie czułaś?
– Nic a nic. Obudziłam się i już było po sprawie.
– Nieźle.
piątek, 4 grudnia 2015
Wielka ucieczka chomika
Chomik jakiś czas temu uciekł z klatki. Stało się to przyczynkiem do powstania pierwszych w życiu Małego Człowieka komiksów:
Zwracam uwagę na etap 2 ucieczki - lot chomika ze stołu na podłogę :) - oraz uroczą bobkową ścieżkę.
![]() |
| Wielka ucieczka chomika - od klatki po kryjówkę pod szafą |
![]() |
| Wielka ucieczka chomika 2 - czytać od dołu!!! |
środa, 2 grudnia 2015
Chomikowe historie
Mały Człowiek żyje chomikiem. Chomik wypełnia jego myśli i czas. Jest też bohaterem jego rysunków:
Chomik zdecydowanie wzbogacił życie Małego Człowieka :)
![]() |
| Mały Człowiek trzyma chomika |
![]() |
| Mały Człowiek i jego wielki chomik |
![]() |
| Wierszyk o chomiku |
![]() |
| Eskadra chomików |
Subskrybuj:
Posty (Atom)






