Trudny czas nastał. Ludzie wychodzą na ulice, dzieci nie wiedzą, co się dzieje. To czas trudnych rozmów, tłumaczenia w prostych słowach tego, czego nie da się wytłumaczyć. Bo to przechodzi ludzkie pojęcie.
– Co oni robią?
– Protestują. Demonstrują.
– A dlaczego?
– Bo ci, którzy nami rządzą, uchwalili właśnie ustawę, takie nowe prawo, które zniszczy sądy. Zwłaszcza Sąd Najwyższy.
– A co to sądy?
– Sądy to takie miejsca, w których jak się dwie strony kłócą i nie mogą się dogadać, albo jak ktoś zrobił coś złego, niezgodnego z prawem, np. ukradł, zrobił komuś krzywdę, to wtedy tam sędziowie rozstrzygają kto jest winny i jaką karę powinien ponieść. A Sąd Najwyższy to najważniejszy sąd. Bo jak się ktoś nie zgadza z tym, co sędzia postanowił, jaki wydał wyrok, to może iść do sądu apelacyjnego, a jak się nie zgadza z tym drugim wyrokiem, to może się odwołać do Sądu Najwyższego i tam wydają wyroki, które są ostateczne. Ten sąd dba też o to, żeby ustawy, czyli to, co mówi, jakie zasady będą obowiązywały w Polsce, były dobre, sprawiedliwe. Ten sąd zajmuje się bardzo ważnymi sprawami, a teraz nasi rządzący chcą go zniszczyć. I dlatego ludzie protestują, bo tego nie chcą.
– A jak chcą go zniszczyć?
– Wyobraź sobie, że się z Milu kłócicie. I idziecie do sędziego, który ustali, kto ma rację. Sędzia jest niezależny, wysłucha i ciebie, i Milu, a potem zadecyduje. Fajnie?
– Tak.
– To teraz wyobraź sobie, że Milu w tej sytuacji powie - "Mira, chodź, rozsądź tu miedzy nami, kto ma rację". I sędzia Mira, jako koleżanka Milu, będzie po stronie Milu, nie ważne, czy to ty masz rację, czy ona. I wyda wyrok, który będzie niesprawiedliwy dla ciebie. Teraz fajnie?
– Nie.
– Nasi rządzący właśnie tak chcą zrobić - zamienić sędziów na swoich kolegów, żeby ci sędziowie wydawali wyroki na ich korzyść, nawet jak będą robić złe rzeczy. I ludzie się buntują. Bo tego nie chcą. Każdy chce, żeby sprawiedliwie sądy wydawały wyroki. Żeby mieć pewność, że jak przed sądem się stanie z jakiegoś powodu, to wyrok będzie sprawiedliwy i niezależny.
– I tak codziennie protestują?
– Tak, codziennie. Chcą, żeby nasz prezydent zawetował te ustawy szkodliwe dla Polski. Zawetował, czyli powiedział "nie", żeby ich nie podpisał, bo jak podpisze, to wszyscy będziemy mieli przechlapane.
– A dlaczego ci rządzący tak robią?
– Nie wiem, dziecko. Naprawdę nie mam pojęcia. Ale mam nadzieję, że się opamiętają w końcu. Że te protesty przyniosą efekt. Zobacz, ile ludzi wyszło na ulice. Zamiast siedzieć w domu, poszli pokazać, że to, co robią rządzący, jest nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że to coś da.
– Ja też.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trudne pytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trudne pytania. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 lipca 2017
piątek, 24 lutego 2017
Po śmierci
Przypomniała mi się pewna rozmowa z Milu, całkiem niedawno:
– Mamo, a jak umrę, to nie chcę iść do pieca.
– No tak. To nieciekawa perspektywa. A skąd ci to przyszło do głowy, że po śmierci idzie się do pieca? W przedszkolu o tym mówiliście?
– Tak, Marta mówiła, że jak się umrze, to się idzie do pieca, a ja nie chcę.
– No wiesz, po śmierci ciało już nie jest potrzebne, więc niektórzy chcą, żeby je spalić i wtedy pochować. Na takie rozważania mamy jeszcze dużo czasu.
– A jak ty umrzesz, to wrócisz?
– Jak się umrze, to nie da się wrócić.
– Da się. To trzeba tak... skoczyć! I już.
– Skoro to takie proste, to mogę spróbować.
Miła perspektywa, żeby tak wrócić po śmierci. Natomiast z perspektywy czasu myślę, że to nie był piec, ale piekło. W domu nie posługujemy się pojęciami nieba i piekła, więc zamieniła "do piekła" na najbardziej sobie znane "do pieca" i tak zostało. No cóż...
– Mamo, a jak umrę, to nie chcę iść do pieca.
– No tak. To nieciekawa perspektywa. A skąd ci to przyszło do głowy, że po śmierci idzie się do pieca? W przedszkolu o tym mówiliście?
– Tak, Marta mówiła, że jak się umrze, to się idzie do pieca, a ja nie chcę.
– No wiesz, po śmierci ciało już nie jest potrzebne, więc niektórzy chcą, żeby je spalić i wtedy pochować. Na takie rozważania mamy jeszcze dużo czasu.
– A jak ty umrzesz, to wrócisz?
– Jak się umrze, to nie da się wrócić.
– Da się. To trzeba tak... skoczyć! I już.
– Skoro to takie proste, to mogę spróbować.
Miła perspektywa, żeby tak wrócić po śmierci. Natomiast z perspektywy czasu myślę, że to nie był piec, ale piekło. W domu nie posługujemy się pojęciami nieba i piekła, więc zamieniła "do piekła" na najbardziej sobie znane "do pieca" i tak zostało. No cóż...
sobota, 4 lutego 2017
Ważne pytanie
Mały Człowiek myje twarz. Przyglądam mu się i zauważam:
- O, skóra na policzkach już ci się zmienia.
- A czemu?
- Zaczynasz dorastać.
- Mamo, a kiedy będę miał tonację?
- Masz pewnie na myśli mutację. Nie wiem, pewnie za parę lat.
- W gimnazjum?
- Nie będzie już gimnazjów... :(
- No tak. To pewnie w 7 czy 8 klasie, bo to gimnazjum by było. Wtedy będę miał tę mutację.
Ech...
- O, skóra na policzkach już ci się zmienia.
- A czemu?
- Zaczynasz dorastać.
- Mamo, a kiedy będę miał tonację?
- Masz pewnie na myśli mutację. Nie wiem, pewnie za parę lat.
- W gimnazjum?
- Nie będzie już gimnazjów... :(
- No tak. To pewnie w 7 czy 8 klasie, bo to gimnazjum by było. Wtedy będę miał tę mutację.
Ech...
piątek, 21 października 2016
Wieczorne z dziećmi o dzieciach
W czwartkowe wieczory Tata chodzi na piłkę, więc zasypiam z dziećmi w dużym łóżku w sypialni. Jest wygodniej, choć niekoniecznie spokojniej. Wśród przepychanek o kołdrę, o to kto z której strony i ile mają mnie do przytulania, i nie dotykaj mnie wcale, a on mnie kopnął, a ona mnie szturchnęła, toczą się ważne rozmowy. Wczorajsza mega trudna, bo dzieci są na różnych etapach - różnica 4,5 roku to przepaść. Zaczęło się niewinnie...
– Ja czytam! – zawołała Milu, wyrywając książkę.
– Ale ty nie umiesz czytać. Ja umiem – zaprotestował Mały Człowiek.
– Milu umie rozpoznawać kilka literek. To dużo jak na dziewczynkę w jej wieku.
– Ja jak byłem taki jak ona, to już umiałem czytać.
– Wcale nie, bo dopiero w szkole nauczyłeś się czytać.
– To dlaczego ona wcześniej?
– Bo ma starszego brata. I ją stymulujesz, inspirujesz, chce robić to, co ty umiesz.
– Aaa! A ja nie miałem starszego brata. Sam byłem.
– No nie miałeś.
– A kiedy to było jak ja nie żyłam jeszcze? – spytała Milu.
– Trzy i pół lat masz, to wcześniej nie żyłaś – odpowiedział Mały Człowiek.
– Nie do końca. Bo wcześniej w moim brzuchu 9 miesięcy żyła i sobie rosła.
– A wcześniej też tam byłam?
– Właściwie to tak. Byłaś. Byłaś jajeczkiem małym. W brzuszku każdej dziewczyny są takie jajeczka, z których jak dziewczyna dorasta, może się zrobić dzidzia. W twoim brzuszku też są już takie jajeczka.
– To ja chcę taką dzidzię urodzić!
– Teraz jeszcze nie możesz. Małe dziewczynki nie rodzą dzieci. Jak dorośniesz i będziesz chciała, to wtedy będziesz mogła urodzić dziecko...
– Ale ja teraz chcę – Milu już gotowa była się rozpłakać.
– Nie możesz. Nie masz pieniędzy – powiedział Mały Człowiek.
– Żeby mieć dziecko, nie trzeba mieć pieniędzy – wyjaśniłam.
– Ale nie jesteś jeszcze taka mądra, takich decyzji nie podejmujesz ważnych jak tata na przykład.
– Misiu, nie trzeba być mądrym, żeby dziecko urodzić. Żeby urodzić dziecko, to ciało musi być gotowe. Więc trzeba dorosnąć.
– Ale będzie potrzebny też jakiś tata – dodał Mały Człowiek.
– Tak. Żeby powstało dziecko, to nie wystarczy mama, potrzebny jest też tata. I muszą się bardzo kochać, jak ja i wasz tata. Wtedy może z takiego jajeczka powstać dzidzia.
– No dobra. To później – zadecydowała Milu.
– A ciekawe, dlaczego ja się wcześniej urodziłem, a potem ona – drążył Mały Człowiek. – Może chłopaki najpierw się rodzą, a potem dziewczyny?
– Nie, to nie tak. Przecież jest dużo rodzin, gdzie najpierw jest dziewczynka. Co miesiąc u dorosłej kobiety dojrzewa jedno albo kilka jajeczek i wtedy jest szansa, że z takiego jajeczka będzie dzidzia. I nie ma się wpływu na to, jakiej płci będzie ta dzidzia. Będzie albo chłopakiem albo dziewczyną. Ja tam się cieszę, że mam takiego chłopaka i taką dziewczynę. Bez was byłoby tak straszliwie nudno. Co ja bym robiła bez was?
– No, już 8 lat byś się nudziła.
– Oj, zdecydowanie. To co, czytamy?
– Ale ja czytam! Widzę O i A, i E!
– Ja czytam! – zawołała Milu, wyrywając książkę.
– Ale ty nie umiesz czytać. Ja umiem – zaprotestował Mały Człowiek.
– Milu umie rozpoznawać kilka literek. To dużo jak na dziewczynkę w jej wieku.
– Ja jak byłem taki jak ona, to już umiałem czytać.
– Wcale nie, bo dopiero w szkole nauczyłeś się czytać.
– To dlaczego ona wcześniej?
– Bo ma starszego brata. I ją stymulujesz, inspirujesz, chce robić to, co ty umiesz.
– Aaa! A ja nie miałem starszego brata. Sam byłem.
– No nie miałeś.
– A kiedy to było jak ja nie żyłam jeszcze? – spytała Milu.
– Trzy i pół lat masz, to wcześniej nie żyłaś – odpowiedział Mały Człowiek.
– Nie do końca. Bo wcześniej w moim brzuchu 9 miesięcy żyła i sobie rosła.
– A wcześniej też tam byłam?
– Właściwie to tak. Byłaś. Byłaś jajeczkiem małym. W brzuszku każdej dziewczyny są takie jajeczka, z których jak dziewczyna dorasta, może się zrobić dzidzia. W twoim brzuszku też są już takie jajeczka.
– To ja chcę taką dzidzię urodzić!
– Teraz jeszcze nie możesz. Małe dziewczynki nie rodzą dzieci. Jak dorośniesz i będziesz chciała, to wtedy będziesz mogła urodzić dziecko...
– Ale ja teraz chcę – Milu już gotowa była się rozpłakać.
– Nie możesz. Nie masz pieniędzy – powiedział Mały Człowiek.
– Żeby mieć dziecko, nie trzeba mieć pieniędzy – wyjaśniłam.
– Ale nie jesteś jeszcze taka mądra, takich decyzji nie podejmujesz ważnych jak tata na przykład.
– Misiu, nie trzeba być mądrym, żeby dziecko urodzić. Żeby urodzić dziecko, to ciało musi być gotowe. Więc trzeba dorosnąć.
– Ale będzie potrzebny też jakiś tata – dodał Mały Człowiek.
– Tak. Żeby powstało dziecko, to nie wystarczy mama, potrzebny jest też tata. I muszą się bardzo kochać, jak ja i wasz tata. Wtedy może z takiego jajeczka powstać dzidzia.
– No dobra. To później – zadecydowała Milu.
– A ciekawe, dlaczego ja się wcześniej urodziłem, a potem ona – drążył Mały Człowiek. – Może chłopaki najpierw się rodzą, a potem dziewczyny?
– Nie, to nie tak. Przecież jest dużo rodzin, gdzie najpierw jest dziewczynka. Co miesiąc u dorosłej kobiety dojrzewa jedno albo kilka jajeczek i wtedy jest szansa, że z takiego jajeczka będzie dzidzia. I nie ma się wpływu na to, jakiej płci będzie ta dzidzia. Będzie albo chłopakiem albo dziewczyną. Ja tam się cieszę, że mam takiego chłopaka i taką dziewczynę. Bez was byłoby tak straszliwie nudno. Co ja bym robiła bez was?
– No, już 8 lat byś się nudziła.
– Oj, zdecydowanie. To co, czytamy?
– Ale ja czytam! Widzę O i A, i E!
wtorek, 21 kwietnia 2015
Brzuch
Myję zęby. Do łazienki wchodzi mąż i mówi:
– Mały Człowiek pyta, skąd brzuch wie, że ma urodzić dziecko...
Aaa!!! Buzię mam pełną piany, więc mam 10 sekund na wymyślenie odpowiedzi. Myślę, myślę, płuczę usta i już mam odpowiedź dla Małego Człowieka, który stoi za mną i czeka.
– To proste. Brzuch wie, że ma urodzić dziecko tak samo jak serce wie, że ma pompować krew, mózg wie, że ma działać i kierować wszystkim innym, płuca wiedzą, że mają oddychać. Tak jesteśmy zaprogramowani, jak komputery. I już.
– Aha.
To podsumowanie "aha" zawsze mnie rozwala. Dziecko słucha odpowiedzi - czasem z wysiłkiem wytworzonej, po czym po prostu stwierdza "aha", czyli "przyjąłem". I tyle. Jak będzie miało więcej pytań, to zapyta. "Aha" zawsze kończy jakiś etap :)
– Mały Człowiek pyta, skąd brzuch wie, że ma urodzić dziecko...
Aaa!!! Buzię mam pełną piany, więc mam 10 sekund na wymyślenie odpowiedzi. Myślę, myślę, płuczę usta i już mam odpowiedź dla Małego Człowieka, który stoi za mną i czeka.
– To proste. Brzuch wie, że ma urodzić dziecko tak samo jak serce wie, że ma pompować krew, mózg wie, że ma działać i kierować wszystkim innym, płuca wiedzą, że mają oddychać. Tak jesteśmy zaprogramowani, jak komputery. I już.
– Aha.
To podsumowanie "aha" zawsze mnie rozwala. Dziecko słucha odpowiedzi - czasem z wysiłkiem wytworzonej, po czym po prostu stwierdza "aha", czyli "przyjąłem". I tyle. Jak będzie miało więcej pytań, to zapyta. "Aha" zawsze kończy jakiś etap :)
czwartek, 2 października 2014
Bez rąk i nóg
Bierzemy udział w przedszkolnej akcji "przygarnij lalkę", gdzie trzeba wziąć sponiewieraną lalkę przedszkolną do domu, umyć ją, ubrać i oddać z powrotem do przedszkola. Lalka jest goła, a Mały Człowiek zauważył:
– Mamo, a ona ma pupę.
– Pewnie że ma. Nie można nie mieć pupy.
– Można.
– Nie można.
– A czemu?
– Na czymś trzeba siedzieć. Ale tak poważnie, to można nie mieć różnych części ciała, ale wydaje mi się, że pupę to ma każdy. Można żyć bez rąk, bez nóg, bez oka, ucha i innych części, ale pupę to każdy ma. Wiesz, jest taki pan, który nie ma rąk i nóg. I on jeździ po świecie i opowiada, że można tak żyć - bez różnych części ciała właśnie.
– Jak to?
– Mogę ci go pokazać, chcesz?
– TAK!
Pokazałam więc Małemu Człowiekowi Nicka Vujicic, człowieka bez rąk i nóg, za to z wielkim sercem. Pokazałam mu filmy, na których Nick gra w piłkę, pływa łodzią, pływa w basenie, zjeżdża na zjeżdżalni i robi masę innych fajnych rzeczy. Opowiedziałam mu o tym, że spotyka się z ludźmi i pokazuje im, że ich problemy są małe, że mogą je przezwyciężyć, skoro on może szczęśliwie żyć ze swoimi brakami, mieć piękną żonę, syna i radosne życie pełne dobrych wrażeń.
– A co jakbym ja nie miał rąk i nóg?
– Nic. Kochalibyśmy cię mocno i pomagalibyśmy ci we wszystkim.
– A co mógłbym robić?
– Wszystko, na co tylko pozwalałoby ci twoje ciało, tak jak ten pan, który robi przecież masę fajnych rzeczy mimo braku rąk i nóg.
– A jeździłbym na wózku?
– Pewnie tak.
– A są takie wózki dla dzieci?
– Są, choć myślę, że takie maluchy to zwykłymi wózkami dziecięcymi jeżdżą, a dopiero starsi takimi specjalistycznymi.
– A ten pan może jeździć samochodem?
– Może, ale pewnie jako pasażer.
– Bo nie ma rąk, żeby trzymać kierownicę, ani takich długich nóg, żeby dosięgnąć na dół.
– Właśnie.
– A co jak ten pan jest sam, a musi wyjść z domu coś załatwić?
– Zwykle jest pewnie z kimś, ale jeśli byłby sam, to pewnie zadzwoniłby po taksówkę. I ktoś by go zawiózł.
– A jak by zadzwonił?
– Tu akurat nie ma problemu. Albo ustami i np. ołówkiem wybrały numer, albo może ma telefon, gdzie wystarczy powiedzieć numer i telefon sam zadzwoni.
– A taki telefon jest zawsze włączony?
– Wystarczy dotknąć i się włącza.
– Fajnie. To włącz już bajkę.
I tak od lalki, przez brak rąk i nóg, doszliśmy do telefonów i bajek... Rozmowa nie do zapomnienia.
– Mamo, a ona ma pupę.
– Pewnie że ma. Nie można nie mieć pupy.
– Można.
– Nie można.
– A czemu?
– Na czymś trzeba siedzieć. Ale tak poważnie, to można nie mieć różnych części ciała, ale wydaje mi się, że pupę to ma każdy. Można żyć bez rąk, bez nóg, bez oka, ucha i innych części, ale pupę to każdy ma. Wiesz, jest taki pan, który nie ma rąk i nóg. I on jeździ po świecie i opowiada, że można tak żyć - bez różnych części ciała właśnie.
– Jak to?
– Mogę ci go pokazać, chcesz?
– TAK!
Pokazałam więc Małemu Człowiekowi Nicka Vujicic, człowieka bez rąk i nóg, za to z wielkim sercem. Pokazałam mu filmy, na których Nick gra w piłkę, pływa łodzią, pływa w basenie, zjeżdża na zjeżdżalni i robi masę innych fajnych rzeczy. Opowiedziałam mu o tym, że spotyka się z ludźmi i pokazuje im, że ich problemy są małe, że mogą je przezwyciężyć, skoro on może szczęśliwie żyć ze swoimi brakami, mieć piękną żonę, syna i radosne życie pełne dobrych wrażeń.
– A co jakbym ja nie miał rąk i nóg?
– Nic. Kochalibyśmy cię mocno i pomagalibyśmy ci we wszystkim.
– A co mógłbym robić?
– Wszystko, na co tylko pozwalałoby ci twoje ciało, tak jak ten pan, który robi przecież masę fajnych rzeczy mimo braku rąk i nóg.
– A jeździłbym na wózku?
– Pewnie tak.
– A są takie wózki dla dzieci?
– Są, choć myślę, że takie maluchy to zwykłymi wózkami dziecięcymi jeżdżą, a dopiero starsi takimi specjalistycznymi.
– A ten pan może jeździć samochodem?
– Może, ale pewnie jako pasażer.
– Bo nie ma rąk, żeby trzymać kierownicę, ani takich długich nóg, żeby dosięgnąć na dół.
– Właśnie.
– A co jak ten pan jest sam, a musi wyjść z domu coś załatwić?
– Zwykle jest pewnie z kimś, ale jeśli byłby sam, to pewnie zadzwoniłby po taksówkę. I ktoś by go zawiózł.
– A jak by zadzwonił?
– Tu akurat nie ma problemu. Albo ustami i np. ołówkiem wybrały numer, albo może ma telefon, gdzie wystarczy powiedzieć numer i telefon sam zadzwoni.
– A taki telefon jest zawsze włączony?
– Wystarczy dotknąć i się włącza.
– Fajnie. To włącz już bajkę.
I tak od lalki, przez brak rąk i nóg, doszliśmy do telefonów i bajek... Rozmowa nie do zapomnienia.
wtorek, 19 sierpnia 2014
Więzienie
– Mamo, a za co się idzie do więzienia?
– O, za różne rzeczy można tam trafić. Za złe rzeczy. Jak się coś komuś ukradnie, jak się kogoś pobije albo zabije, jak się kogoś oszuka, coś zniszczy. Takie rzeczy.
– A dziecko może iść do więzienia?
– Takie małe jak ty to nie. Za to, co zrobią takie maluchy, odpowiedzialność biorą rodzice, czyli to oni będą ukarani.
– A takie starsze dzieci?
– Takie nastolatki, jak twój kuzyn, to nie idą do więzienia, ale mogą iść do poprawczaka. To takie specjalne miejsce, gdzie się umieszcza dzieci, które popełniły przestępstwo, czyli na przykład gdzieś się włamały, coś ukradły, pobiły kogoś albo robiły inne złe rzeczy. Tam uczą się, jak nie robić takich złych rzeczy i jak dobrze żyć z ludźmi. Pracują tam też, uczą się. A jak się już poprawią, to wracają do domu.
– A ty wiesz jak to jest w więzieniu?
– O, za różne rzeczy można tam trafić. Za złe rzeczy. Jak się coś komuś ukradnie, jak się kogoś pobije albo zabije, jak się kogoś oszuka, coś zniszczy. Takie rzeczy.
– A dziecko może iść do więzienia?
– Takie małe jak ty to nie. Za to, co zrobią takie maluchy, odpowiedzialność biorą rodzice, czyli to oni będą ukarani.
– A takie starsze dzieci?
– Takie nastolatki, jak twój kuzyn, to nie idą do więzienia, ale mogą iść do poprawczaka. To takie specjalne miejsce, gdzie się umieszcza dzieci, które popełniły przestępstwo, czyli na przykład gdzieś się włamały, coś ukradły, pobiły kogoś albo robiły inne złe rzeczy. Tam uczą się, jak nie robić takich złych rzeczy i jak dobrze żyć z ludźmi. Pracują tam też, uczą się. A jak się już poprawią, to wracają do domu.
– A ty wiesz jak to jest w więzieniu?
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Jak się rodzi dzidzia
– Mamo, a jak się rodzi dzidzia? Którędy wychodzi?
– Między nogami.
– A którędy? Pipinką?
– No tak.
– A się mieści tam?
– Tak. Pipinka się powiększa, żeby dzidzia mogła się przecisnąć. A dzidzia dość mała jest, kiedy się rodzi.
– I Milu też tędy wyszła?
– Tak.
– A ty to widziałaś?
– Na tyle na ile mogłam, to tak. Dzidzie mogą się też inaczej rodzić. Niektóre rodzą się tak, że nacina się mamie brzuch i się dzidzię wyjmuje. Cyk i już.
– I co potem? Zaszywa się?
– Tak.
– A zostaje ślad?
– Zostaje.
– Na zawsze?
– Tak.
– E tam. To dobrze, że nie jestem dziewczyną.
– Bo nikogo nigdy nie urodzisz?
– No. A poza tym to boli jak taka dzidzia w cycka ugryzie.
– Boli. Ale wiesz co, takie bóle to nic. Ja was oboje tak bardzo kocham, że każdy ból zniosę.
– Między nogami.
– A którędy? Pipinką?
– No tak.
– A się mieści tam?
– Tak. Pipinka się powiększa, żeby dzidzia mogła się przecisnąć. A dzidzia dość mała jest, kiedy się rodzi.
– I Milu też tędy wyszła?
– Tak.
– A ty to widziałaś?
– Na tyle na ile mogłam, to tak. Dzidzie mogą się też inaczej rodzić. Niektóre rodzą się tak, że nacina się mamie brzuch i się dzidzię wyjmuje. Cyk i już.
– I co potem? Zaszywa się?
– Tak.
– A zostaje ślad?
– Zostaje.
– Na zawsze?
– Tak.
– E tam. To dobrze, że nie jestem dziewczyną.
– Bo nikogo nigdy nie urodzisz?
– No. A poza tym to boli jak taka dzidzia w cycka ugryzie.
– Boli. Ale wiesz co, takie bóle to nic. Ja was oboje tak bardzo kocham, że każdy ból zniosę.
środa, 30 lipca 2014
Karetki
– Patrz, dwie karetki.
– Gdzie? O! Jak to się stało?
– No widzisz. Rzadko tak się zdarza, że dwa ambulansy jeden za drugim widzimy, co?
– No. Mamo, a czemu ten pierwszy ma inną literę niż drugi?
– Jaką literę? A! Tę w kółku, tak?
– Tak.
– No więc ta pierwsza, która ma P, to taka zwykła karetka, bez lekarza. Ta druga, z S, to nie wiem do końca, sprawdzimy w domu. A wiesz, są jeszcze inne karetki. Z innymi literami.
– Transportowe z T, erki czyli ratunkowe z R, z lekarzem i specjalnym sprzętem.
– A jakim?
– Na przykład takim, który się nazywa defibrylator i jak komuś stanie serce, to się to urządzenie przykłada do ciała, robi się buch prądem i serce zaczyna pracować.
– Wow.
W drodze powrotnej spotkaliśmy na naszej trasie jeszcze dwie karetki, tym razem na sygnale.
– No koniec świata! Co się w tym mieście dzieje, że tyle karetek jeździ!
– Ha, ha! Dobre podsumowanie. A zauważyłeś, że ta jedna miała T na boku? Ciekawe, co wiozła.
– A co mogła wieźć?
– Krew na przykład dla chorego, albo nowe serduszko dla kogoś.
– Rety.
– Właśnie. Karetki mają ważne zadania.
W domu się wyedukowałam i już wiem, że nie ma już erek, ponieważ zostały zastąpione przez S :) - Małego Człowieka w odpowiednim czasie też wyedukuję już poprawnie :)
– Gdzie? O! Jak to się stało?
– No widzisz. Rzadko tak się zdarza, że dwa ambulansy jeden za drugim widzimy, co?
– No. Mamo, a czemu ten pierwszy ma inną literę niż drugi?
– Jaką literę? A! Tę w kółku, tak?
– Tak.
– No więc ta pierwsza, która ma P, to taka zwykła karetka, bez lekarza. Ta druga, z S, to nie wiem do końca, sprawdzimy w domu. A wiesz, są jeszcze inne karetki. Z innymi literami.
– Transportowe z T, erki czyli ratunkowe z R, z lekarzem i specjalnym sprzętem.
– A jakim?
– Na przykład takim, który się nazywa defibrylator i jak komuś stanie serce, to się to urządzenie przykłada do ciała, robi się buch prądem i serce zaczyna pracować.
– Wow.
W drodze powrotnej spotkaliśmy na naszej trasie jeszcze dwie karetki, tym razem na sygnale.
– No koniec świata! Co się w tym mieście dzieje, że tyle karetek jeździ!
– Ha, ha! Dobre podsumowanie. A zauważyłeś, że ta jedna miała T na boku? Ciekawe, co wiozła.
– A co mogła wieźć?
– Krew na przykład dla chorego, albo nowe serduszko dla kogoś.
– Rety.
– Właśnie. Karetki mają ważne zadania.
W domu się wyedukowałam i już wiem, że nie ma już erek, ponieważ zostały zastąpione przez S :) - Małego Człowieka w odpowiednim czasie też wyedukuję już poprawnie :)
czwartek, 19 czerwca 2014
Opowieści biblijne czyli pierwsi ludzie i wielka zagłada
– Mamo, a kto urodził pierwszego człowieka?
– O, tego to nikt nie wie, skąd się ludzie wzięli. To było bardzo dawno temu.
– Może Pan Bóg go stworzył?
– Tak, to jest coś, w co wierzy bardzo dużo osób - że ludzi stworzył Bóg. Ale inni wierzą, że najpierw były małe żyjątka, z nich po tysiącach lat powstały większe i coraz większe, aż w końcu powstały małpy. A te małpy z upływem lat, tysięcy lat, robiły się coraz mniej włochate i coraz mądrzejsze. Przestały mieszkać na drzewach i zaczęły używać narzędzi, a potem zaczęły rozmawiać za pomocą języka i w końcu urodził się człowiek. Ale to był zupełnie inny człowiek niż my dzisiaj. Był niższy, miał inny trochę kształt głowy, dłuższe ręce.
– Ale ja tak nie będę miał, jak urosnę?
– Nie, teraz ludzi rodzą się inni. Tak jak nasza Milu, pamiętasz jaka była, jak się urodziła? Potem rosną, są tacy jak ty, potem jak ja - różnią się od pierwszych ludzi. A chcesz poczytać opowieści biblijne, o tym jak Bóg stworzył świat?
– Tak.
Czytaliśmy opowieści powstaniu świata, o raju, wygnaniu z raju, Kainie i Ablu (pomijając fakt bratobójstwa) i o Noem. Na większość rewelacji, np. o zrobieniu kobiety z żebra mężczyzny, Mały Człowiek reagował uniesieniem brwi i nie komentował. Przy potopie zapytał:
– Mamo, a dlaczego Bóg ich wszystkich zabił?
– Bóg uważał, że ci ludzie byli źli i nieposłuszni. W ten sposób chciał się z nimi rozprawić. Można dyskutować, czy to był dobry sposób. Co innego mógł zrobić?
– Nie zabić.
– Właśnie. Ja myślę, że nie musiał ich wszystkich zabijać, mógł z nimi porozmawiać i próbować negocjować, zmienić ich zachowanie. No ale w tej opowieści ich wszystkich zatopił. Jak myślisz, dobrze zrobił?
– Niedobrze. Mógł negocjować.
– To przejdźmy do czegoś przyjemniejszego i poczytajmy o tym, jak urodził się Jezus.
– Taaak!
Tak, uczę swojego syna krytycznego podejścia do religii.
– O, tego to nikt nie wie, skąd się ludzie wzięli. To było bardzo dawno temu.
– Może Pan Bóg go stworzył?
– Tak, to jest coś, w co wierzy bardzo dużo osób - że ludzi stworzył Bóg. Ale inni wierzą, że najpierw były małe żyjątka, z nich po tysiącach lat powstały większe i coraz większe, aż w końcu powstały małpy. A te małpy z upływem lat, tysięcy lat, robiły się coraz mniej włochate i coraz mądrzejsze. Przestały mieszkać na drzewach i zaczęły używać narzędzi, a potem zaczęły rozmawiać za pomocą języka i w końcu urodził się człowiek. Ale to był zupełnie inny człowiek niż my dzisiaj. Był niższy, miał inny trochę kształt głowy, dłuższe ręce.
– Ale ja tak nie będę miał, jak urosnę?
– Nie, teraz ludzi rodzą się inni. Tak jak nasza Milu, pamiętasz jaka była, jak się urodziła? Potem rosną, są tacy jak ty, potem jak ja - różnią się od pierwszych ludzi. A chcesz poczytać opowieści biblijne, o tym jak Bóg stworzył świat?
– Tak.
Czytaliśmy opowieści powstaniu świata, o raju, wygnaniu z raju, Kainie i Ablu (pomijając fakt bratobójstwa) i o Noem. Na większość rewelacji, np. o zrobieniu kobiety z żebra mężczyzny, Mały Człowiek reagował uniesieniem brwi i nie komentował. Przy potopie zapytał:
– Mamo, a dlaczego Bóg ich wszystkich zabił?
– Bóg uważał, że ci ludzie byli źli i nieposłuszni. W ten sposób chciał się z nimi rozprawić. Można dyskutować, czy to był dobry sposób. Co innego mógł zrobić?
– Nie zabić.
– Właśnie. Ja myślę, że nie musiał ich wszystkich zabijać, mógł z nimi porozmawiać i próbować negocjować, zmienić ich zachowanie. No ale w tej opowieści ich wszystkich zatopił. Jak myślisz, dobrze zrobił?
– Niedobrze. Mógł negocjować.
– To przejdźmy do czegoś przyjemniejszego i poczytajmy o tym, jak urodził się Jezus.
– Taaak!
Tak, uczę swojego syna krytycznego podejścia do religii.
środa, 18 czerwca 2014
Ciało i miejsca intymne
Przed snem głaszczę Małego Człowieka po ramieniu.
– Przyjemne to jest, jak się dotyka ciała, prawda?
– Tak.
– Ciało to w ogóle piękna sprawa.
– A pupka i pitolek też?
– Jasne. Też są piękne.
– A Olek mówi, że brzydkie.
– To nieprawda. Ciało jest piękne, każda jego część. Twoje ciało jest wspaniałe i nigdy o tym nie zapominaj.
– A Olek mówi, że jestem cały brzydki.
– Wiesz, nie musisz się mu wcale podobać, ale to niemiłe, że tak mówi.
– Mówi, że mam brzydką koszulkę.
– Koszulka wcale nie musi się mu podobać. To kwestia gustu. Myślę, że byłoby nudno, gdyby wszystkim wszystko się podobało. Już tak jest, że niektórym się różne rzeczy podobają, innym się nie podobają albo podobają tylko trochę.
– To nie jestem brzydki?
– Ja uważam, że jesteś piękny. Całe twoje ciało jest piękne. Każdy kawałek. Najważniejsze, żebyś sam siebie lubił.
– A pani nam nie pozwala się dotykać w pupę.
– Pupa i pitolek to są wyjątkowe miejsca. I piersi u dziewczyn. Pewnie zauważyłeś, że dziewczyny mają piersi, tak jak ja. Takie w przedszkolu jeszcze nie, ale starsze już tak.
– A ja jak będę duży, to nie będę miał dużych piersi.
– Nie, chłopcy nie mają dużych piersi. A pupa, pitolek i piersi to są miejsca intymne, których nie może dotykać nikt, jeśli sobie tego nie życzysz. Nawet jak chcę cię umyć, to zawsze pytam, czy mogę ci umyć pupę i pitolka, prawda? Albo proszę, żebyś umył się sam.
– Yhm.
– No właśnie. Bo o tych miejscach decydujesz ty. I nikt bez twojej zgody nie może cię tam dotknąć. Nawet lekarz, jak chce cię zbadać, to musi ci najpierw powiedzieć, że cię tam będzie dotykać.
– Aha. A pani nam wcale nie pozwala się dotykać.
– To dobrze, że taką zasadę ustaliła, bo dla niektórych dzieci to może być krępujące, jak ktoś je dotyka.
– Ale głaskanie takie jest przyjemne, głaskaj.
– Głaszczę już, głaszczę. A na ten temat pewnie jeszcze sobie kiedyś pogadamy.
czwartek, 24 kwietnia 2014
Krew na mięsie
W sklepie mięsnym. Wybieram kolejne rzeczy, a Mały Człowiek ogląda wędliny i mięso. Na jednym z kurzych ud widać świeżą strużkę krwi.
– Mamo, a co to?
– Krew – odpowiadam, starając się o jak najbardziej neutralny ton.
Mały Człowiek odchodzi na bok bez słowa i dalej ogląda wędliny. Po chwili wraca i pyta:
– A czyja to jest krew?
– Zwierzęcia, z którego jest to mięso.
Mały Człowiek znów na chwilę odchodzi. Wraca i pyta:
– A dlaczego tu jest ta krew?
– Widocznie mięso nie było dobrze wypłukane. Jak się kupi takie mięso, to trzeba je dobrze wypłukać, a później upiec albo usmażyć i wtedy jest pyszne.
Nie skomentował, nie kiwnął głową, nie mruknął nawet. Myślę, że temat wkrótce wróci - jak tylko sobie to w głowie ułoży. Trudny temat.
sobota, 15 marca 2014
Umieranie
– Kocham cię mamo.
– Ja też cię kocham. Zawsze będę cię kochać.
– A jak już będę dziadkiem to też?
– Tak.
– A jak umarnę?
– Raczej już wtedy będę nieżywa i nic nie będę czuć.
– A czemu?
– Bo jak się umiera, to się już nic potem nie czuje.
– A gdzie się zaczyna umieranie - od nóg czy od głowy?
– Wow. To ciekawe pytanie. Bardzo. Od serca się zaczyna, bo jak przestaje bić, to przestaje krew pompować i się wszystko w człowieku zatrzymuje. Ale też jak mózg przestaje działać, to człowiek umiera, bo mózg steruje wszystkim i jak przestanie, to wszystko wysiada. Więc właściwie odpowiedź na twoje pytanie brzmi - od głowy.
– Aha. A jak od serca się zaczyna, to biegnie najpierw do nóg czy do głowy?
– Chyba we wszystkie strony. Jak serce się zatrzyma, to krew też się zatrzymuje i przestaje wszystko działać - nerki, żołądek, wątroba, płuca, wszystko.
– A jak umarnę, to będę widział, że umarłem?
– Ale jak widział?
– No jak wyglądam w środku.
– Hmm, raczej nie. Oczy też przestają widzieć jak ciało umiera.
– Aha.
– Ja też cię kocham. Zawsze będę cię kochać.
– A jak już będę dziadkiem to też?
– Tak.
– A jak umarnę?
– Raczej już wtedy będę nieżywa i nic nie będę czuć.
– A czemu?
– Bo jak się umiera, to się już nic potem nie czuje.
– A gdzie się zaczyna umieranie - od nóg czy od głowy?
– Wow. To ciekawe pytanie. Bardzo. Od serca się zaczyna, bo jak przestaje bić, to przestaje krew pompować i się wszystko w człowieku zatrzymuje. Ale też jak mózg przestaje działać, to człowiek umiera, bo mózg steruje wszystkim i jak przestanie, to wszystko wysiada. Więc właściwie odpowiedź na twoje pytanie brzmi - od głowy.
– Aha. A jak od serca się zaczyna, to biegnie najpierw do nóg czy do głowy?
– Chyba we wszystkie strony. Jak serce się zatrzyma, to krew też się zatrzymuje i przestaje wszystko działać - nerki, żołądek, wątroba, płuca, wszystko.
– A jak umarnę, to będę widział, że umarłem?
– Ale jak widział?
– No jak wyglądam w środku.
– Hmm, raczej nie. Oczy też przestają widzieć jak ciało umiera.
– Aha.
sobota, 8 marca 2014
O niekochaniu i kochaniu
Jadę z Małym Człowiekiem samochodem, w radiu leci piosenka. Nie wiem, kto śpiewa, ale jest o nieszczęśliwej miłości. Mały Człowiek pyta:
– O czym on śpiewa?
– Poczekaj, wsłucham się – mówię i przysłuchuję się tekstowi. – O tym, że się już dwoje ludzi nie kocha i że się rozstają.
– A dlaczego?
– Czasem tak bywa, że się ludzie przestają kochać i wtedy lepiej, żeby się rozeszli i poszukali kogoś, kogo będą kochać i kto będzie kochał ich.
– A dlaczego przestają się kochać?
– Różnie to jest. Czasem spędzają ze sobą zbyt mało czasu, nie rozmawiają ze sobą, nie mają już wspólnych zainteresowań, kłócą się bez przerwy i wtedy przestają się kochać. Lepiej wtedy się rozejść i poszukać szczęścia z kimś innym. Dobrze jest być z kimś, kogo się kocha. Tak jak ja mam Tatę, a Tata mnie.
– Tak, a ja mam ciebie i Tatę.
– Tak, dokładnie. A my ciebie nigdy nie przestaniemy kochać. Wiesz dlaczego?
– Bo jesteś naszym synkiem i długo na ciebie czekaliśmy. Wymarzyliśmy sobie ciebie i kochamy cię zawsze, i kochać będziemy. Nawet jak już będziesz dorosły i będziesz miał swoje dzieci.
– To fajnie.
– O czym on śpiewa?
– Poczekaj, wsłucham się – mówię i przysłuchuję się tekstowi. – O tym, że się już dwoje ludzi nie kocha i że się rozstają.
– A dlaczego?
– Czasem tak bywa, że się ludzie przestają kochać i wtedy lepiej, żeby się rozeszli i poszukali kogoś, kogo będą kochać i kto będzie kochał ich.
– A dlaczego przestają się kochać?
– Różnie to jest. Czasem spędzają ze sobą zbyt mało czasu, nie rozmawiają ze sobą, nie mają już wspólnych zainteresowań, kłócą się bez przerwy i wtedy przestają się kochać. Lepiej wtedy się rozejść i poszukać szczęścia z kimś innym. Dobrze jest być z kimś, kogo się kocha. Tak jak ja mam Tatę, a Tata mnie.
– Tak, a ja mam ciebie i Tatę.
– Tak, dokładnie. A my ciebie nigdy nie przestaniemy kochać. Wiesz dlaczego?
– Bo jesteś naszym synkiem i długo na ciebie czekaliśmy. Wymarzyliśmy sobie ciebie i kochamy cię zawsze, i kochać będziemy. Nawet jak już będziesz dorosły i będziesz miał swoje dzieci.
– To fajnie.
wtorek, 17 grudnia 2013
Kto nas zrobił?
– Mamo, a kto nas zrobił?
– Ciebie akurat zrobiliśmy my z Tatą.
– Hę? Jak to?
– No tak.
– A jak?
– Jak się mama i tata bardzo kochają i chcą mieć dzieci, to się tak mocno do siebie przytulają i w brzuszku mamy wtedy zaczyna mieszkać dzidzia. A potem brzuch rośnie i rośnie, a w końcu rodzi się dzidzia, jak nasza Milu.
– A od razu wiedzieliście jak będę miał na imię?
– Nie. Bardzo się ucieszyłam, jak się dowiedziałam, że mieszkasz w moim brzuchu. A jak się dowiedzieliśmy z Tatą, że jesteś chłopcem, to zastanawialiśmy się długo, jak będziesz miał na imię. Różne wymyślaliśmy. Ja chciałam, żebyś miał na imię Emil, ale jak się urodziłeś, to od razu wiedzieliśmy, jakie imię ci dać.
– Dobrze, że nie Emil. U nas jest Emil, ale w Mrówkach. I on jest straszny brojarz.
– No widzisz.
– Ciebie akurat zrobiliśmy my z Tatą.
– Hę? Jak to?
– No tak.
– A jak?
– Jak się mama i tata bardzo kochają i chcą mieć dzieci, to się tak mocno do siebie przytulają i w brzuszku mamy wtedy zaczyna mieszkać dzidzia. A potem brzuch rośnie i rośnie, a w końcu rodzi się dzidzia, jak nasza Milu.
– A od razu wiedzieliście jak będę miał na imię?
– Nie. Bardzo się ucieszyłam, jak się dowiedziałam, że mieszkasz w moim brzuchu. A jak się dowiedzieliśmy z Tatą, że jesteś chłopcem, to zastanawialiśmy się długo, jak będziesz miał na imię. Różne wymyślaliśmy. Ja chciałam, żebyś miał na imię Emil, ale jak się urodziłeś, to od razu wiedzieliśmy, jakie imię ci dać.
– Dobrze, że nie Emil. U nas jest Emil, ale w Mrówkach. I on jest straszny brojarz.
– No widzisz.
niedziela, 1 grudnia 2013
Czarna dziura
– Mamo, a czarne dziury są naprawdę?
– Tak.
– A u nas też są?
– Najbliższa czarna dziura jest tak daleko, że jakbyś chciał do niej dojechać samochodem, to by ci życia nie starczyło, a i tak byś nie dojechał.
– A ona też zasysa?
– Chyba tak, nie wiem.
– A co jest w czarnej dziurze?
– Tego nie wiem.
– A jak coś wpadnie do czarnej dziury, to co się z tym dzieje? A jak wypadnie z takiego wira w czarnej dziurze?
– Jak wypadnie, to pewnie będzie mu się bardzo mocno w głowie kręcić.
– Ha, ha.
– Ale tak poważnie, to trudno mi powiedzieć, co się dzieje w czarnej dziurze. Trzeba dobrze znać fizykę, chemię, astronomię czy astrofizykę, żeby o tym opowiedzieć. Naukowcy są od tego. Ja słyszałam, że tam jest w środku bardzo duże ciśnienie, czyli nacisk o taki jak teraz na ciebie naciskam, ale tryliony razy większy. Więc pewnie jak coś tam wpadnie to się rozpada na kawałki i pewnie mnóstwo kawałków różnych rzeczy w takiej dziurze lata sobie.
– Może tak, kto wie? A, naukowcy może wiedzą.
– Wiesz co? Jutro możemy razem o czarnych dziurach poczytać w internecie, a teraz już oczy zamykaj i śpij.
– Dooobra...
– Tak.
– A u nas też są?
– Najbliższa czarna dziura jest tak daleko, że jakbyś chciał do niej dojechać samochodem, to by ci życia nie starczyło, a i tak byś nie dojechał.
– A ona też zasysa?
– Chyba tak, nie wiem.
– A co jest w czarnej dziurze?
– Tego nie wiem.
– A jak coś wpadnie do czarnej dziury, to co się z tym dzieje? A jak wypadnie z takiego wira w czarnej dziurze?
– Jak wypadnie, to pewnie będzie mu się bardzo mocno w głowie kręcić.
– Ha, ha.
– Ale tak poważnie, to trudno mi powiedzieć, co się dzieje w czarnej dziurze. Trzeba dobrze znać fizykę, chemię, astronomię czy astrofizykę, żeby o tym opowiedzieć. Naukowcy są od tego. Ja słyszałam, że tam jest w środku bardzo duże ciśnienie, czyli nacisk o taki jak teraz na ciebie naciskam, ale tryliony razy większy. Więc pewnie jak coś tam wpadnie to się rozpada na kawałki i pewnie mnóstwo kawałków różnych rzeczy w takiej dziurze lata sobie.
– Może tak, kto wie? A, naukowcy może wiedzą.
– Wiesz co? Jutro możemy razem o czarnych dziurach poczytać w internecie, a teraz już oczy zamykaj i śpij.
– Dooobra...
piątek, 11 października 2013
Mecz Polska-Ukraina
Mały Człowiek ogląda z Tatą mecz Polska-Ukraina.
– Tato, a gdzie oni grają?
– Na stadionie.
– A to jest taki prawdziwy stadion, jak nasz?
– Tak, tylko większy.
– A oni naprawdę grają na dworze?
– Tak.
– A teraz grają?
– Tak.
– A jak to jest, że to tak tu przechodzi i widać, jak grają?
– Na stadionie są zamontowane kamery. Wiesz jak wygląda kamera?
– Tak, u nas w przedszkolu jest. I nawet alarm.
– Więc są kamery i one nagrywają to, co się dzieje na stadionie. I to co nagrają, kabelkiem idzie do takiego wozu transmisyjnego. Pamiętasz jak byliśmy na zawodach, gdzie skakali w dal? Tam też były takie wozy.
– Aha.
– I na tym wozie transmisyjnym jest taki duży talerz, taka antena, nadajnik. Ten nadajnik przesyła to nagranie dalej, do wszystkich telewizorów, nawet tutaj do nas i możemy oglądać jak grają.
– A jak wysyła?
– Falami.
– Ale nie takimi wodowymi.
– Racja, nie wodnymi, tylko radiowymi.
– A one są niewidzialne. I są w niebie.
– Możemy tak powiedzieć. Są jak podmuch - dmuchasz i nic nie widać, ale działa i możesz coś zdmuchnąć.
– Tato, a gdzie oni grają?
– Na stadionie.
– A to jest taki prawdziwy stadion, jak nasz?
– Tak, tylko większy.
– A oni naprawdę grają na dworze?
– Tak.
– A teraz grają?
– Tak.
– A jak to jest, że to tak tu przechodzi i widać, jak grają?
– Na stadionie są zamontowane kamery. Wiesz jak wygląda kamera?
– Tak, u nas w przedszkolu jest. I nawet alarm.
– Więc są kamery i one nagrywają to, co się dzieje na stadionie. I to co nagrają, kabelkiem idzie do takiego wozu transmisyjnego. Pamiętasz jak byliśmy na zawodach, gdzie skakali w dal? Tam też były takie wozy.
– Aha.
– I na tym wozie transmisyjnym jest taki duży talerz, taka antena, nadajnik. Ten nadajnik przesyła to nagranie dalej, do wszystkich telewizorów, nawet tutaj do nas i możemy oglądać jak grają.
– A jak wysyła?
– Falami.
– Ale nie takimi wodowymi.
– Racja, nie wodnymi, tylko radiowymi.
– A one są niewidzialne. I są w niebie.
– Możemy tak powiedzieć. Są jak podmuch - dmuchasz i nic nie widać, ale działa i możesz coś zdmuchnąć.
piątek, 21 czerwca 2013
Skąd jesteśmy
- Mamo, a ty mnie urodziłaś?
- Tak.
- A jak się ktoś urodził jak nikogo jeszcze nie było?
- O, a to bardzo mądre pytanie.Są różne teorie skąd się ludzie wzięli.
- A jakie?
- Jedna to taka, że ludzie się wzięli od zwierząt. Najpierw były małpki, a potem te małpki coraz bardziej robiły się podobne do ludzi, a w końcu rodzili się ludzie. Trwało to bardzo długo. Miliony lat. Kolejne małpki, które się rodziły, miały coraz mniej włosów itd., aż w końcu urodził się pierwszy człowiek. A druga to taka, że jest Bóg - taka potężna istota, która ma wielką moc i to on nas stworzył.
- Stworzył? Jak?
- Tak jak na przykład ty lepisz ludzika z plasteliny, tak Bóg ulepił ludzi i ich ożywił. Są też inne różne teorie, ale te dwie są najpopularniejsze.
- A która jest prawdziwa?
- O, tego nie wiem do końca. Nikt nie wie.
- Aha.
- Tak.
- A jak się ktoś urodził jak nikogo jeszcze nie było?
- O, a to bardzo mądre pytanie.Są różne teorie skąd się ludzie wzięli.
- A jakie?
- Jedna to taka, że ludzie się wzięli od zwierząt. Najpierw były małpki, a potem te małpki coraz bardziej robiły się podobne do ludzi, a w końcu rodzili się ludzie. Trwało to bardzo długo. Miliony lat. Kolejne małpki, które się rodziły, miały coraz mniej włosów itd., aż w końcu urodził się pierwszy człowiek. A druga to taka, że jest Bóg - taka potężna istota, która ma wielką moc i to on nas stworzył.
- Stworzył? Jak?
- Tak jak na przykład ty lepisz ludzika z plasteliny, tak Bóg ulepił ludzi i ich ożywił. Są też inne różne teorie, ale te dwie są najpopularniejsze.
- A która jest prawdziwa?
- O, tego nie wiem do końca. Nikt nie wie.
- Aha.
niedziela, 19 maja 2013
Sen o umieraniu
– Mamo, a kiedy ja umarnę?
– Oj, to jeszcze długo, długo. Całe życie przed tobą. Umrzesz, jak będziesz bardzo, bardzo stary.
– Ale ja nie chcę umarnąć.
– Synku, nikt nie chce, ale każdy kiedyś umrze. A dlaczego pytasz?
– Bo mi się śniło, że umarłem. Mamo, a czemu się umiera?
– Serce robi się bardzo zmęczone i już nie ma siły. Wtedy przestaje bić i człowiek umiera.
– A jak już umarnę i tak długo już będę umarty, to serce znowu zacznie bić?
– Niestety nie. Jak już przestaje bić, to nie ma już jak zacząć znowu bić. Kiedy to ci się śniło? Dzisiaj?
– Nie. Wcześniej.
– I już tak długo się tym martwisz?
– Tak.
– I dużo o tym myślisz pewnie, co?
– Tak.
– Nie martw się. Jesteś jeszcze małym dzieckiem, dużo życia przed tobą.
– To teraz nie umarnę?
– Nie, na pewno nie. Tak to jest, że się ludzie rodzą i są wtedy maleńcy jak twoja siostra. Później rosną i są tacy jak ty, później jak Kuba, twój kuzyn, potem są dorośli jak ja i Tata, a później jeszcze starsi - jak Babcia i Dziadek. A dopiero później są już tacy bardzo, bardzo starzy, że ich nogi są zmęczone i nie chcą już chodzić, a serce tak zmęczone, że nie ma siły bić. Wtedy się umiera. A ty masz teraz całe życie przed sobą, więc sięnie musisz umieraniem przejmować, ok?
– Ok.
– I pamięaj, że zawsze możesz ze wszystkim przyjść do mnie albo do Taty, bo o takich rzeczach to warto pogadać, a nie zamartwiać się samemu. Umieranie to trudny temat i ciężko to wyjaśnić, ale zawsze możemy pogadać.
– Dobra.
– Oj, to jeszcze długo, długo. Całe życie przed tobą. Umrzesz, jak będziesz bardzo, bardzo stary.
– Ale ja nie chcę umarnąć.
– Synku, nikt nie chce, ale każdy kiedyś umrze. A dlaczego pytasz?
– Bo mi się śniło, że umarłem. Mamo, a czemu się umiera?
– Serce robi się bardzo zmęczone i już nie ma siły. Wtedy przestaje bić i człowiek umiera.
– A jak już umarnę i tak długo już będę umarty, to serce znowu zacznie bić?
– Niestety nie. Jak już przestaje bić, to nie ma już jak zacząć znowu bić. Kiedy to ci się śniło? Dzisiaj?
– Nie. Wcześniej.
– I już tak długo się tym martwisz?
– Tak.
– I dużo o tym myślisz pewnie, co?
– Tak.
– Nie martw się. Jesteś jeszcze małym dzieckiem, dużo życia przed tobą.
– To teraz nie umarnę?
– Nie, na pewno nie. Tak to jest, że się ludzie rodzą i są wtedy maleńcy jak twoja siostra. Później rosną i są tacy jak ty, później jak Kuba, twój kuzyn, potem są dorośli jak ja i Tata, a później jeszcze starsi - jak Babcia i Dziadek. A dopiero później są już tacy bardzo, bardzo starzy, że ich nogi są zmęczone i nie chcą już chodzić, a serce tak zmęczone, że nie ma siły bić. Wtedy się umiera. A ty masz teraz całe życie przed sobą, więc sięnie musisz umieraniem przejmować, ok?
– Ok.
– I pamięaj, że zawsze możesz ze wszystkim przyjść do mnie albo do Taty, bo o takich rzeczach to warto pogadać, a nie zamartwiać się samemu. Umieranie to trudny temat i ciężko to wyjaśnić, ale zawsze możemy pogadać.
– Dobra.
środa, 8 maja 2013
Psie kupy
– Patrz mamo, kupa.
– No tak, ktoś znów nie posprzątał po swoim piesku. To nieładnie.
– No. My nie mamy pieska, ale jakbyśmy mieli, to byśmy sprzątali.
– Zgadza się.
– Mamo, a czemu oni nie sprzątają tych kup?
– Wiesz co, sama nie wiem. Nie rozumiem tego, bo przecież jakby sprzątali, to by było ładniej, czyściej i wszystkim by było przyjemniej.
– A może oni chcą, żeby wszyscy o tym ciągle gadali?
– Hmm, może i tak. A jak będziemy o tym głośno gadać, to może będą w końcu sprzątać.
– Tak.
– No tak, ktoś znów nie posprzątał po swoim piesku. To nieładnie.
– No. My nie mamy pieska, ale jakbyśmy mieli, to byśmy sprzątali.
– Zgadza się.
– Mamo, a czemu oni nie sprzątają tych kup?
– Wiesz co, sama nie wiem. Nie rozumiem tego, bo przecież jakby sprzątali, to by było ładniej, czyściej i wszystkim by było przyjemniej.
– A może oni chcą, żeby wszyscy o tym ciągle gadali?
– Hmm, może i tak. A jak będziemy o tym głośno gadać, to może będą w końcu sprzątać.
– Tak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)