Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naukowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naukowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 kwietnia 2016

Od Bazyliszka do wybuchów wulkanów

Mały Człowiek kuli się pod kołdrą i, trochę się podśmiewując, mówi:
– Boję się.
– Czego?
– Tego stwora wielkiego. Tego z ciałem węża i głową kury.
– Bazyliszka?
– Tak. 
– Ale jego już nie ma. A poza tym to tylko legenda. I chyba bardziej to było ciało jaszczurki, a głowa koguta, czy jakoś tak.
– No. A co to legenda?
– To taka opowieść o dawnych dziejach. Trochę bajka, ale z ziarnem prawdy.
– A co z tym Bazyliszkiem się stało?
– Żył sobie pod Krakowem i ludzi w kamień zmieniał. Wielu próbowało się go pozbyć, ale ktokolwiek na niego spojrzał, zmieniał się w kamień. I wtedy pewien chłopiec wpadł na pomysł, jak go zabić. Poszedł do niego uzbrojony w...
– Lustro!
– Tak, właśnie. I Bazyliszek spojrzał w to lustro i sam siebie zmienił w kamień.
– A na stadionie jest taki kamień duży, to może ktoś zamieniony w kamień przez Bazyliszka?
– Raczej nie, bo ludzie zmieniali się w kamień i wtedy wyglądali jak posągi, a nie jak wielki kamlot.
– A to naprawdę tak było? Że się w kamień zmieniali?
– Wątpię. To taka bajka jest. Ale raz tak było, że się ludzie zmienili w kamień. I to się wydarzyło naprawdę. Chcesz posłuchać?
– Tak.
– Dawno temu było sobie miasteczko. Nazywało się Pompeje. Mieszkało tam wiele ludzi, którzy szczęśliwie sobie żyli. Obok miasta był wielki wulkan. Spał. I ten wulkan, nazywał się Wezuwiusz i nadal jest w tamtym miejscu, któregoś dnia się obudził. Wyrzucił z siebie ogromne ilości pyłu i popiołu, które spadły z nieba wprost na Pompeje i pokryły całe miasto grubą warstwą. Taki popiół wulkaniczny jest bardzo gorący. Ludzie nie mieli czasu na ucieczkę, zasypani popiołem po prostu zginęli. A popiół zastygł i zamienił ich ciała w kamień. Do dziś tam leżą. Można pojechać do Pompejów i zobaczyć, gdzie były ich domy, zobaczyć te kamienne ciała, sprzęty.
– A ten wulkan jeszcze wybuchnie?
– Może.
– A on daleko jest? Może nam coś zrobić?
– Jest daleko i nic nam nie zrobi. Mieszkamy w bardzo bezpiecznym miejscu. Nie ma tu tsunami, trąb powietrznych czy dużych trzęsień ziemi. Nie ma też wulkanów. Jakieś uśpione, nieczynne już są. Nic tu nie wybuchnie.
– A gdzieś wybuchają jeszcze?
– Tak, dużo jest tych wybuchów ciągle. Widziałeś kiedyś, jak wybucha wulkan?
– Nie. A pokażesz mi?
I przenieśliśmy się do internetu, pełnego filmów z wybuchającymi wulkanami, opowieściami o Krakatau i innych wulkanach. A potem do Yellowstone oglądać gejzery, a później Mały Człowiek zasnął i pewnie eksploruje swoje własne wulkany.

środa, 17 lutego 2016

Lunety i mikroskopy

– Patrz, jaki malutki jest ten robaczek.
– Jakbyśmy mieli lunetę, to byśmy mogli go zobaczyć.
– Nie lunetę, tylko mikroskop raczej.
– A czemu nie lunetę?
– Luneta przybliża to, co jest daleko. Co jest tak daleko, że mimo swojego ogromu wydaje się maleńkie. Jak gwiazdy czy księżyc. A mikroskop pokazuje to, co jest blisko, ale jest maleńkie i przez tą swoją maleńkość jest mało widoczne. Powiększa to po prostu. Kupimy kiedyś mikroskop, to będziesz mógł pooglądać różne rzeczy pod nim.
– Co na przykład?
– Kurz, wodę, krew, włos albo zdechłą muchę. Zobaczymy.
– To ja chcę mikroskop.
– Fajnie.

piątek, 30 października 2015

Od chomika do zamarzania

Wieczorna rozmowa przed zaśnięciem.
– Chcę porozmawiać o chomiku.
– OK. A o czym chcesz porozmawiać? Śmiesznie dzisiaj biegała Pusia, prawda? To był dobry pomysł z tym wybiegiem.
– Tak.
– A pamiętasz w tych filmikach, które widzieliśmy, jakie fajny wybieg miały te chomiki?
– Który?
– Taki, że z pół pokoju miały w trocinach i z różnymi zabawkami, z huśtawką i zjeżdżalnią.
– No, i z piaskownicą. Musimy Pusi zrobić piaskownicę.
– Właśnie.
– Tylko czysty piasek musimy mieć. Tylko skąd?
– Myślę, że możemy wziąć z piaskownicy trochę piasku i żeby go oczyścić, możemy wstawić go do piekarnika.
– A po co?
– W wysokiej temperaturze wszystkie bakterie zginą i będzie można dać piasek chomikowi.
– He?
– No tak. Można by jeszcze do zamrażarki włożyć i wymrozić te bakterie, ale skoro tam do piaskownicy czasem sikają np. koty, to lepiej to wypalić.
– A ten piasek tam się nie spali?
– Piasek się nie pali. Z czego jest piasek?
– Z małych kamyczków.
– I innych drobiazgów, muszelek, szkiełek i takich tam. A co się robi z gorącym piaskiem, pamiętasz?
– Rozpuszcza się?
– Tak. Ale musi być do tego wielki piec hutniczy, gdzie jest bardzo wysoka temperatura. Wiesz, co się z piasku robi? Kiedyś byliśmy w takim miejscu.
– Szkło?
– Tak, dobrze pamiętasz.
– A piekarnik jest taki gorący jak lawa?
– Chyba nie aż tak gorący.
– A ten piasek, jak go wyjmiemy, to jaki on będzie?
– Gorący. I tyle. I trzeba będzie czekać aż ostygnie.
– Łaaa, a jakby tak było gorąco na dworze jak w piekarniku?
– To byśmy szybko zginęli.
– A dlaczego?
– Bo ludzie są stworzenie do życia w niższych temperaturach. Wiesz, jaką temperaturę ma twoje ciało w środku? Przypomnij sobie, jak ci mierzyliśmy ostatnio.
– 30-coś tam?
– 36,6 to jest mniej więcej normalna temperatura, a jak masz 37 to już stan podgorączkowy, 38 albo 39, jak miałeś ostatnio, to już gorączka i źle się czujesz. Na zewnątrz twoje ciało ma jakieś 20-kilka stopni i najlepiej się czujesz jak na dworze jest ok. 23–25 stopni. Jak jest goręcej, to ci źle.
– A jakby było 60 stopni?
– No to też za długo nie wytrzymasz w tej temperaturze. W samochodzie latem może się zrobić taka temperatura i nie sposób tam wytrzymać. Jak na słońcu stoi samochód latem, to nie można zostawiać w nim nikogo.
– I psów też. Jak wtedy na parkingu, co sprawdzałaś, czy ten pies ma otwarte okno.
– Dokładnie tak.
– A co by się stało z tym psem?
– Ugotowałby się, gdyby było tam tak gorąco.
– A dlaczego?
– Bo ciało jest tak zrobione. Naszym budulcem jest m.in. białko, które się ścina w wysokiej temperaturze.
– Co? Nie jesteśmy jajkami.
– Ale są różne rodzaje białek. Te w jajku to jedne, a te w nas są inne, ale tak jak w jajecznicy jajko się ścina, tak i w ciele w wysokiej temperaturze białko się ścina i ciało przestaje działać. I się umiera. A z drugiej strony, niskich temperatur też nie lubimy.
– A co się dzieje jak jest zimno?
– Jak jest bardzo zimno, to człowiek może zamarznąć.
– Jak będzie minus zero to też?
– Nie ma czegoś takiego jak minus zero – jest zero, liczby dodatnie na plus i ujemne na minus. Ale jak będzie zero stopni, to jeśli będziesz w ubraniu, to nic ci nie będzie. Na golasa – będzie ci zimno i możesz sobie uszkodzić ciało, przeziębić je. Przy ujemnej temperaturze i bez dobrego ubrania, można zamarznąć. Najpierw odmrozić sobie paluchy, nos, uszy, a potem zamarznąć. Ale, ale – jak my do tego doszliśmy od chomika?
– Chomik, piaskownica, piekarnik, ciepło, zimno i już.
– I już.
– To porozmawiajmy o tym chomiku.

– Lepiej już śpij…

czwartek, 16 lipca 2015

Trudne imiesłowy

Czytamy z Małym Człowiekiem "Nudzimisie idą do szkoły". Coraz lepiej dociera do niego treść opowiadania i coraz chętniej pyta o znaczenie słów, których nie rozumie. Dziś jego uwagę zwróciło słowo "zrozumiawszy" w konstrukcji "zmartwił się, zrozumiawszy..."
– Mamo, a czemu mówią "zrozumiawszy", a nie "zrozumiał"?
– To jest taka forma, dobrze jest to powiedziane. Oznacza to, że coś się zdarzyło wcześniej, tu akurat, że Szymon zmartwił się po tym, jak zrozumiał. Można więc powiedzieć "zmartwił się, zrozumiawszy" albo "zmartwił się, kiedy zrozumiał", czy "po tym jak zrozumiał".
– Ale to dziwnie brzmi.
– Tak, dość dziwnie. Ale tak się mówi. Dam ci inny przykład: "znalazłszy to, co zgubił, przestał szukać" albo "odstawił pustą szklankę, wypiwszy sok".
– Śmiesznie.
– Śmiesznie, ale mądrze. Można tak, można też na około - "po tym jak", pamiętaj.
– Okej.

środa, 15 lipca 2015

Liczenie

Milu zjadła całą miskę borówek, ale chce jeszcze.
– Już wystarczy, brzuszek cię rozboli.
– Ale jeszcze tłochę.
– A ile? Jedną?
– Nie, trzy.
– Dobra, trzy, ale ani jednej więcej. Dam ci trzy i nie będziesz o więcej marudzić?
– Tak.
Milu dostała trzy borówki, patrzy na nie i kręci głową.
– Niee, nie trzy. Nie chcę.
– A ile?
– Chcę dużo!

Czyli jeden, dwa, trzy, dużo :) Chociaż z liczeniem zwykle wygląda to u niej tak: 1, 2, 3, 4, 5, 8, 6, 8, 5, 8.

środa, 22 kwietnia 2015

Kosmos

Wieczorami, kiedy leżymy już w łóżku przed zaśnięciem, mamy doskonały widok na południowo-zachodnie niebo. Widzimy gwiazdę wieczorną, księżyc, jak się wychylimy, to Oriona. Szukamy innych gwiazdozbiorów. Zastanawiamy się, co jest gwiazdą, co planetą, co satelitą. Nasze rozmowy są coraz dłuższe, a pytania coraz bardziej szczegółowe. Ostatnio Mały Człowiek zapytał:
– Mamo, a gdzie zaczyna się kosmos?
– Kosmos jest wszędzie. Ziemia, na której żyjemy, jest w kosmosie.
– A niebo gdzie się zaczyna?
– Niebo to jest to, co widzisz, jak spojrzysz w górę - w ciągu dnia jest jasne, więc łatwo powiedzieć, że widać niebo i że zaczyna się niedaleko nad naszymi głowami. W nocy, tak jak teraz, widać gwiazdy, jest ciemno, wydaje się, że niebo nie ma końca. Niebo to taki początek kosmosu i jakbym miała powiedzieć, gdzie się zaczyna, to chyba bym stawiała na to, że tuż nad nami.
– A kosmos jest duży?
– Jest tak duży, że nie damy rady sobie tego wyobrazić. Zobacz na gwiazdy. Widzisz, jakie są malutkie?
– Tak.
– Tak naprawdę są gigantyczne, większe niż cała nasza planeta. Ale są baaardzo daleko od Ziemi, więc widzimy tylko takie punkciki świetlne. Księżyc też jest wielgachny, ale jest daleko od Ziemi, więc widzimy taką kulkę.
– A jak daleko jest księżyc?
– O, niech sobie przypomnę. Jakieś 384 000 kilometrów.
– To dużo.
– Bardzo dużo. Słońce jest jeszcze dalej. Jakieś 150 milionów kilometrów. Słońce jest duuużo większe niż księżyc.
– A można tam dolecieć?
– Przy słońcu jest za gorąco, żeby tam dolecieć. Ale w drugą stronę naszego układu słonecznego można się wybrać. Na Marsie na przykład, na następnej po Ziemi planecie od Słońca, jeździ sobie taki łazik Curiosity i robi zdjęcia, i zbiera próbki. A wiesz, co "curiosity" znaczy po angielsku?
– Co?
– Ciekawość. Ciekawi jesteśmy kosmosu, więc wysyłamy tam takie urządzenia. Do końca naszego układu słonecznego dolatuje właśnie sonda, która już bardzo długo tam leci. Przysyła na Ziemię zdjęcia z kosmosu. Ale już niedługo wyleci poza układ i stracimy z nią kontakt.
– A co jest poza naszym układem?
– Miliardy innych układów. Innych słońc i planet. Gwiazdy. Może jakieś inne stworzenia gdzieś mieszkają. Myślisz, że mieszkają?
– Tak. A co jest za kosmosem?
– Nikt nie wie, czy jest coś za kosmosem. Może kosmos nie ma końca? A może jest tam inny kosmos? Nawet naukowcy tego nie wiedzą. Ale bardzo chcą się dowiedzieć i robią ciągle badania.
– Ja też chcę się dowiedzieć.
– Wszystko przed tobą. A teraz zamknij oczy i śpij. Niech ci się przyśnią gwiazdy.
– Pa.

poniedziałek, 2 marca 2015

Grawitacja

Tata trzyma Milu do góry nogami.
– Tato, a czemu ona nie odlatuje do nieba?
– Jak to?
– No, jak jest do góry nogami.
– Bo ją ziemia przyciąga. Ma nogi do góry, ale ziemia ją przyciąga swoją grawitacją.
– A w takim razie czemu bloki nie odlatują i nie spadają?
– Co?
– No, jak się ziemia kręci, to czemu nie spadają, jak się przekręcą?
– To jest tak, jak z twoim samochodem na lodówce. Lodówka go przyciąga i on nie spada. Ziemia też tak przyciąga.
– Aaa!!! Bo ziemia jest WIELKIM MAGNESEM!
– Tak!

czwartek, 19 czerwca 2014

Opowieści biblijne czyli pierwsi ludzie i wielka zagłada

– Mamo, a kto urodził pierwszego człowieka?
– O, tego to nikt nie wie, skąd się ludzie wzięli. To było bardzo dawno temu.
– Może Pan Bóg go stworzył?
– Tak, to jest coś, w co wierzy bardzo dużo osób - że ludzi stworzył Bóg. Ale inni wierzą, że najpierw były małe żyjątka, z nich po tysiącach lat powstały większe i coraz większe, aż w końcu powstały małpy. A te małpy z upływem lat, tysięcy lat, robiły się coraz mniej włochate i coraz mądrzejsze. Przestały mieszkać na drzewach i zaczęły używać narzędzi, a potem zaczęły rozmawiać za pomocą języka i w końcu urodził się człowiek. Ale to był zupełnie inny człowiek niż my dzisiaj. Był niższy, miał inny trochę kształt głowy, dłuższe ręce.
– Ale ja tak nie będę miał, jak urosnę?
– Nie, teraz ludzi rodzą się inni. Tak jak nasza Milu, pamiętasz jaka była, jak się urodziła? Potem rosną, są tacy jak ty, potem jak ja - różnią się od pierwszych ludzi. A chcesz poczytać opowieści biblijne, o tym jak Bóg stworzył świat?
– Tak.
Czytaliśmy opowieści  powstaniu świata, o raju, wygnaniu z raju, Kainie i Ablu (pomijając fakt bratobójstwa) i o Noem. Na większość rewelacji, np. o zrobieniu kobiety z żebra mężczyzny, Mały Człowiek reagował uniesieniem brwi i nie komentował. Przy potopie zapytał:
– Mamo, a dlaczego Bóg ich wszystkich zabił?
– Bóg uważał, że ci ludzie byli źli i nieposłuszni. W ten sposób chciał się z nimi rozprawić. Można dyskutować, czy to był dobry sposób. Co innego mógł zrobić?
– Nie zabić.
– Właśnie. Ja myślę, że nie musiał ich wszystkich zabijać, mógł z nimi porozmawiać i próbować negocjować, zmienić ich zachowanie. No ale w tej opowieści ich wszystkich zatopił. Jak myślisz, dobrze zrobił?
– Niedobrze. Mógł negocjować.
– To przejdźmy do czegoś przyjemniejszego i poczytajmy o tym, jak urodził się Jezus.
– Taaak!

Tak, uczę swojego syna krytycznego podejścia do religii.

sobota, 15 marca 2014

Umieranie

– Kocham cię mamo.
– Ja też cię kocham. Zawsze będę cię kochać.
– A jak już będę dziadkiem to też?
– Tak.
– A jak umarnę?
– Raczej już wtedy będę nieżywa i nic nie będę czuć.
– A czemu?
– Bo jak się umiera, to się już nic potem nie czuje.
– A gdzie się zaczyna umieranie - od nóg czy od głowy?
– Wow. To ciekawe pytanie. Bardzo. Od serca się zaczyna, bo jak przestaje bić, to przestaje krew pompować i się wszystko w człowieku zatrzymuje. Ale też jak mózg przestaje działać, to człowiek umiera, bo mózg steruje wszystkim i jak przestanie, to wszystko wysiada. Więc właściwie odpowiedź na twoje pytanie brzmi - od głowy.
– Aha. A jak od serca się zaczyna, to biegnie najpierw do nóg czy do głowy?
– Chyba we wszystkie strony. Jak serce się zatrzyma, to krew też się zatrzymuje i przestaje wszystko działać - nerki, żołądek, wątroba, płuca, wszystko.
– A jak umarnę, to będę widział, że umarłem?
– Ale jak widział?
– No jak wyglądam w środku.
– Hmm, raczej nie. Oczy też przestają widzieć jak ciało umiera.
– Aha.

niedziela, 19 stycznia 2014

Astronom

Małego Człowieka zainteresował Saturn i jego pierścienie. Oglądamy film o kosmosie i planetach, gdzie wypowiadają się różni astronomowie.
– A wiesz, że jeden z najsłynniejszych astronomów pochodził z Torunia? Mikołaj Kopernik.
– A kto to astro...
– Astronom. To taki naukowiec, który bada kosmos.
– Bada? Ale przecież kosmos nie jest chory, żeby go badać.
– Badać, czyli obserwować.
– Aha. A ten Mikołaj to ten sam, co przynosi prezenty?
– Nie. Święty Mikołaj przynosi prezenty, a Mikołaj Kopernik odkrył, że planety krążą wokół słońca, a nie słońce wokół planet. Wiesz, że kiedyś ludzie wierzyli, że to słońce krąży wokół Ziemi?
– Ale to nie ten Mikołaj?
– No nie ten. Nie każdy Mikołaj przynosi prezenty. W twojej grupie w przedszkolu też jest Mikołaj i on nie przynosi prezentów.
– Przynosi, tylko w soboty.
– ...

niedziela, 1 grudnia 2013

Czarna dziura

– Mamo, a czarne dziury są naprawdę?
– Tak.
– A u nas też są?
– Najbliższa czarna dziura jest tak daleko, że jakbyś chciał do niej dojechać samochodem, to by ci życia nie starczyło, a i tak byś nie dojechał.
– A ona też zasysa?
– Chyba tak, nie wiem.
– A co jest w czarnej dziurze?
– Tego nie wiem.
– A jak coś wpadnie do czarnej dziury, to co się z tym dzieje? A jak wypadnie z takiego wira w czarnej dziurze?
– Jak wypadnie, to pewnie będzie mu się bardzo mocno w głowie kręcić.
– Ha, ha.
– Ale tak poważnie, to trudno mi powiedzieć, co się dzieje w czarnej dziurze. Trzeba dobrze znać fizykę, chemię, astronomię czy astrofizykę, żeby o tym opowiedzieć. Naukowcy są od tego. Ja słyszałam, że tam jest w środku bardzo duże ciśnienie, czyli nacisk o taki jak teraz na ciebie naciskam, ale tryliony razy większy. Więc pewnie jak coś tam wpadnie to się rozpada na kawałki i pewnie mnóstwo kawałków różnych rzeczy w takiej dziurze lata sobie.
– Może tak, kto wie? A, naukowcy może wiedzą.
– Wiesz co? Jutro możemy razem o czarnych dziurach poczytać w internecie, a teraz już oczy zamykaj i śpij.
– Dooobra...

piątek, 11 października 2013

Mecz Polska-Ukraina

Mały Człowiek ogląda z Tatą mecz Polska-Ukraina.
– Tato, a gdzie oni grają?
– Na stadionie.
– A to jest taki prawdziwy stadion, jak nasz?
– Tak, tylko większy.
– A oni naprawdę grają na dworze?
– Tak.
– A teraz grają?
– Tak.
– A jak to jest, że to tak tu przechodzi i widać, jak grają?
– Na stadionie są zamontowane kamery. Wiesz jak wygląda kamera?
– Tak, u nas w przedszkolu jest. I nawet alarm.
– Więc są kamery i one nagrywają to, co się dzieje na stadionie. I to co nagrają, kabelkiem idzie do takiego wozu transmisyjnego. Pamiętasz jak byliśmy na zawodach, gdzie skakali w dal? Tam też były takie wozy.
– Aha.
– I na tym wozie transmisyjnym jest taki duży talerz, taka antena, nadajnik. Ten nadajnik przesyła to nagranie dalej, do wszystkich telewizorów, nawet tutaj do nas i możemy oglądać jak grają.
– A jak wysyła?
– Falami.
– Ale nie takimi wodowymi.
– Racja, nie wodnymi, tylko radiowymi.
– A one są niewidzialne. I są w niebie.
– Możemy tak powiedzieć. Są jak podmuch - dmuchasz i nic nie widać, ale działa i możesz coś zdmuchnąć.

niedziela, 26 maja 2013

Mleko

– Mamo, a wiesz, skąd się bierze mleko?
– No skąd?
– Bierze się butelkę, podstawia się pod krowę, krowa je trawę i się w niej robi mleko. A potem to mleko leci do butelki i już.
– O, jak ty dużo już wiesz ;)

poniedziałek, 20 maja 2013

Krew

- A wiesz, idę dzisiaj zbadać krew. Pani zrobi mi komara, weźmie trochę krwi i później ją zbada.
- A po co?
- Żeby zobaczyć, co w niej pływa i czy jestem zdrowa czy nie.
- A co pływa w krwi?
- Róże składniki.
- Mamo, a krew jest czerwona.
- Zgadza się. To jeden ze składników krwi sprawia, że jest czerwona.
- A jaki? Keczup?
- Hi, hi. Dobre.

środa, 13 marca 2013

Dni tygodnia

– Mamo, jaki jutro dzień?
– Środa.
– A kiedy będzie karata?
– Karate będzie pojutrze, w czwartek.
– A weekend kiedy?
– Jeszcze 3 dni, po czwartku będzie piątek, a potem weekend - sobota i niedziela.
– Środa, piątek, czwartek – Mały Człowiek wylicza, pokazując na palcach.
– Środa, czwartek, piątek.
– Środa, czwartek, Piotrek, hihi.

środa, 6 marca 2013

Litery

Czytamy wieczorną bajkę, a Mały Człowiek pyta:
– Mamo, a czemu te wszystkie literki są takie małe, a te są większe?
– Dobra obserwacja. Super. Zobacz, co jest przed takimi dużymi literami. Widzisz?
– Kropka.
– No właśnie - kropka. Kropka mówi, że skończyło się zdanie. A po kropce nowe zdanie rozpoczyna się taką dużą literą jak ta, którą zauważyłeś.
– I tutaj też tak jest –  Mały Człowiek pokazuje inną wielką literę.
– Tak, tutaj też.

czwartek, 3 stycznia 2013

Czarna dziura

– Tato, a co to jest czarna dziura?
– To jest takie miejsce, gdzie jest taka siła, która przyciąga wszystko dokoła i wciąga to do środka tej dziury.
– Taki kosmiczny odkurzacz - dodałam - pamiętasz jak u SamSama wyglądała czarna dziura?
– Nie. Włączmy SamSama.
– O, już dziś jest na to za późno, jutro możemy włączyć.
– A u nas też jest czarna dziura?
– U nas w kosmosie jest, bo czarne dziury są w kosmosie, tam gdzie gwiazdy i planety - wyjaśnił Tata.
– Ale u nas też jest?
– Ale gdzie u nas?
– No u nas.
– W kosmosie są czarne dziury.
– A co jest w środku w tych czarnych dziurach?
– Nie wiadomo, bo jeszcze nikt nie był w czarnej dziurze.
– Tato, no przecież w środku jest to, co tam wpadnie.
– No tak...

czwartek, 20 grudnia 2012

Horyzont

– Mamo, a wiesz, że niebo nie jest takie duże?
– Jakie duże?
– No że ono się kończy tam, gdzie się kończy droga.
– Mówisz o horyzoncie?
– A co to horyzont?
– To taka linia między niebem, a tym co na ziemi - drzewami, budynkami i tak dalej.
– A gdzie jest ten horyzont?
– No właśnie tam, gdzie się kończy to, co widzisz, jak patrzysz przed siebie. Czyli na przykład tam, gdzie się kończy droga.
– Aha.

wtorek, 18 grudnia 2012

Prąd

– Tato, a co broni prąd?
– Jak to co broni?
– No bo kopie. To co broni, jak kopie?
– Prąd niczego nie broni. To nie jest takie kopanie jak nogą. Tylko się tak nazywa, że kopie.
– Aaa...

wtorek, 27 listopada 2012

Anatomia

– Mamo, a co jest w oku?
– W samym oku jest chyba taki płyn. A oko to taka kulka, która siedzi sobie w dole, o tu i jest poprzyczepiana różnymi włóknami, żyłkami i mięśniami, żeby nie wypadła.
– A czemu?
– No a jak byśmy wyglądali, jakby nam cały czas oczy wypadały?
– Hi, hi.
– No właśnie. Więc one muszą być przymocowane. Ale jakby wyciągnąć oko, choć nie radzę, bo już nie będzie go można włożyć z powrotem, to to będzie właśnie taka kulka na sznureczkach.
– A co jest w nosie?
– W nosie są gile.
– Hi, hi.
– I włoski są. Nos to taki tunel jest.
– A dokąd ten tunel prowadzi?
– Stąd aż tam do środka i do gardła, a potem aż do płuc - mówię, pokazując na ciałku Małego Człowieka.
– A gile gdzie siedzą?
– W nosie i tutaj dalej w zatokach, aż prawie do uszu czasem - tym razem wodzę palcem pod oczami i na czole Małego Człowieka.
– Mamo, a co jest w uchu?
– Uff, czas pytań anatomicznych. No dobra. Ucho to też taki tunel. A na końcu tego tunelu jest taka ściana, która nazywa się błona bębenkowa. To coś jak powierzchnia naszych bębnów. Jak udarzasz w bębęn, to jego powierzchnia drga i wydaje dźwięki. A w uchu jak dźwięk wpada na do tunelu, to idzie do tej błony i to ona tak drga.
– I dokąd wtedy idzie mówienie?
– Ten dźwięk z mówienia, albo jakikolwiek inny dźwięk sprawia, że błona drży, a za nią uruchamiają się takie 3 maleńkie kosteczki, najmniejsze z całego naszego ciała. I dzięki nim dźwięk idzie sobie drogą do naszego mózgu i tam mózg robi tak, że my wiemy, że słyszymy. Skomplikowane to trochę.
– A ta błona cały czas się rusza? Ja cały czas przecież słyszę.
– Dobra obserwacja. Więc raczej tak, raczej cały czas ta błona drga, chyba że jest super cicho. Może sobie obejrzymy jak to wszystko jest zbudowane w książce, co?
– Tak.
– Bo to jest bardzo ciekawe, ale też skomplikowane, jak jesteśmy zbudowani. Wszystko to jest ze sobą połączone - nos i ucho też, dlatego jak masz katar, to gorzej słyszysz.
– Aha.
– I wiesz co, cieszę się, że cię interesuje to, jak zbudowane jest twoje ciałko.
– To fajnie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...