sobota, 29 grudnia 2012

Siłacz

– Ale ty jesteś silny - mówię, kiedy Mały Człowiek niesie skrzynkę z klockami.
– No, bo ja uniosę nawet ciebie, i łóżko, i cały świat. I niebo też uniosę.
– Tak?
– Tak.

czwartek, 27 grudnia 2012

Pioruny

– Mamo, a co robią pioruny, kiedy nie ma burzy?
– Nic nie robią, bo ich nie ma.
– Jak ich nie ma?
– Pioruny powstają dopiero wtedy, kiedy jest burza. Jak nie ma burzy, to nie ma piorunów.
– A gdzie są?
– No nie ma ich, robią się dopiero, jak jest burza. I już. Wcześniej ich po prostu nie ma.
– Hmm.

czwartek, 20 grudnia 2012

Horyzont

– Mamo, a wiesz, że niebo nie jest takie duże?
– Jakie duże?
– No że ono się kończy tam, gdzie się kończy droga.
– Mówisz o horyzoncie?
– A co to horyzont?
– To taka linia między niebem, a tym co na ziemi - drzewami, budynkami i tak dalej.
– A gdzie jest ten horyzont?
– No właśnie tam, gdzie się kończy to, co widzisz, jak patrzysz przed siebie. Czyli na przykład tam, gdzie się kończy droga.
– Aha.

środa, 19 grudnia 2012

Dorosłość

– Synku, jak myślisz, kiedy człowiek staje się dorosły?
– Nie wiem.
– To pomyśl chwilę i powiedz, jak ci się wydaje - kiedy staje się ktoś dorosły?
– Jak się rodzi.
– To co, od razu po urodzeniu jest się dorosłym?
– Niee... Dorosłym się jest jak się już umie prowadzić samochód samemu. I jak się umie już jeździć na rowerze z dwomami kółkami.
– O, to ciekawa obserwacja i całkiem dobra odpowiedź. Super.

wtorek, 18 grudnia 2012

Prąd

– Tato, a co broni prąd?
– Jak to co broni?
– No bo kopie. To co broni, jak kopie?
– Prąd niczego nie broni. To nie jest takie kopanie jak nogą. Tylko się tak nazywa, że kopie.
– Aaa...

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Piasek

Jedziemy do przedszkola, ale na naszym stałym miejscu do parkowania stoi pan woźny.
– Mamo, możemy tu zaparkować?
– Nie, nie możemy. Pan Mirek tu stoi i ma taczkę.
– A po co on tu stoi?
– Bo sypie z tej taczki piasek.
– A po co?
– Na ziemi leży sporo śniegu. Śnieg jest śliski i można się na nim pośliznąć, przewrócić i potłuc albo złamać nogę. A piasek nie jest śliski. Pamiętasz na plaży jak jest piasek? Nie ślizgasz się na nim, prawda?
– Nie, nie ślizgam się.
– No właśnie. I pan Mirek sypie piasek na śnieg, żeby śnieg przestał być taki śliski, żeby nikt się nie pośliznął i sobie krzywdy nie zrobił. To ważne zadanie.
– No tak.

niedziela, 16 grudnia 2012

Co to jest złość?

– To co dziś poczytamy? Może być bajka o złości?
– A co to jest złość?
– Złość to takie uczucie. Jest wtedy, kiedy masz ochotę tupać i krzyczeć, i gryźć. Aż się w środku gotujesz i masz ochotę rozwalać różne rzeczy. Złość jest wtedy, kiedy coś idzie nie po twojej myśli. Robisz się wtedy czasem czerwony na buzi i wtedy wybuchasz.
– Wybucham?
– No tak, wybuchasz złością. I krzyczysz i tupiesz nogami, a czasem nawet uderzasz. A potem jest ci już lepiej i złość przechodzi.
– Acha.
– To co, poczytamy o złości? Zobaczymy, jak sobie przedszkolaki mogą radzić ze złością?
– Tak.
– To czytamy.

sobota, 15 grudnia 2012

Szczupak

Odkąd śpiewam Małemu Człowiekowi kołysanki, w repertuarze jest też piosenka z "Akademii Pana Kleksa" o księżycu, który odwiedził staw. Śpiewałam ją już z 500 razy. Przy wieczornym usypianiu znów zaśpiewałam tę piosenkę, ale Mały Człowiek przerwał mi nagle po wersie "zobaczyły go szczupaki - kto to taki, kto to tak?":
– Mamo, a co to szczupaki?
– O rety, nie wiesz, co to szczupak? Myślałam, że wiesz.
– Nie wiem. Co to szczupak?
– Szczupak to taka duża ryba. Taki drapieżnik wodny z ostrymi zębami.
– Aha, śpiewaj dalej.

piątek, 14 grudnia 2012

Co to jest myśl?

– Mamo, a co to jest myśl?
– Hmm. Myśl to jest to, co masz w głowie. Wszystkie słowa i obrazy, które tam ci się pojawiają.
– Tak?
– Tak. Myśli to jest to, co chcesz powiedzieć i to, czego nie chcesz powiedzieć, ale siedzi ci to w głowie. Myśli nie widać i nie można ich dotknąć. To trudne do wyjaśnienia.
– Też tak myślę.

czwartek, 13 grudnia 2012

Pierogi

Odbieram Małego Człowieka z przedszkola. Dzieci lepiły pierogi z kapustą i grzybami:
– I co, fajnie się lepiło pierogi?
– Tak, fajnie.
– To co, jutro na obiad zrobisz nam w domu pierogi?
– To jedną sprawę z głowy już mamy na święta, co? Dzieci nam zrobią pierogi - wtrąca mama innego dziecka.
– Nie - odpowiada Mały Człowiek - bo do zrobienia pierogów potrzeba tyle dzieci, ile jest w przedszkolu.
– No więc chyba nie mamy z głowy lepienia na święta...

niedziela, 2 grudnia 2012

wtorek, 27 listopada 2012

Anatomia

– Mamo, a co jest w oku?
– W samym oku jest chyba taki płyn. A oko to taka kulka, która siedzi sobie w dole, o tu i jest poprzyczepiana różnymi włóknami, żyłkami i mięśniami, żeby nie wypadła.
– A czemu?
– No a jak byśmy wyglądali, jakby nam cały czas oczy wypadały?
– Hi, hi.
– No właśnie. Więc one muszą być przymocowane. Ale jakby wyciągnąć oko, choć nie radzę, bo już nie będzie go można włożyć z powrotem, to to będzie właśnie taka kulka na sznureczkach.
– A co jest w nosie?
– W nosie są gile.
– Hi, hi.
– I włoski są. Nos to taki tunel jest.
– A dokąd ten tunel prowadzi?
– Stąd aż tam do środka i do gardła, a potem aż do płuc - mówię, pokazując na ciałku Małego Człowieka.
– A gile gdzie siedzą?
– W nosie i tutaj dalej w zatokach, aż prawie do uszu czasem - tym razem wodzę palcem pod oczami i na czole Małego Człowieka.
– Mamo, a co jest w uchu?
– Uff, czas pytań anatomicznych. No dobra. Ucho to też taki tunel. A na końcu tego tunelu jest taka ściana, która nazywa się błona bębenkowa. To coś jak powierzchnia naszych bębnów. Jak udarzasz w bębęn, to jego powierzchnia drga i wydaje dźwięki. A w uchu jak dźwięk wpada na do tunelu, to idzie do tej błony i to ona tak drga.
– I dokąd wtedy idzie mówienie?
– Ten dźwięk z mówienia, albo jakikolwiek inny dźwięk sprawia, że błona drży, a za nią uruchamiają się takie 3 maleńkie kosteczki, najmniejsze z całego naszego ciała. I dzięki nim dźwięk idzie sobie drogą do naszego mózgu i tam mózg robi tak, że my wiemy, że słyszymy. Skomplikowane to trochę.
– A ta błona cały czas się rusza? Ja cały czas przecież słyszę.
– Dobra obserwacja. Więc raczej tak, raczej cały czas ta błona drga, chyba że jest super cicho. Może sobie obejrzymy jak to wszystko jest zbudowane w książce, co?
– Tak.
– Bo to jest bardzo ciekawe, ale też skomplikowane, jak jesteśmy zbudowani. Wszystko to jest ze sobą połączone - nos i ucho też, dlatego jak masz katar, to gorzej słyszysz.
– Aha.
– I wiesz co, cieszę się, że cię interesuje to, jak zbudowane jest twoje ciałko.
– To fajnie.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Ciachnięcie

– Mamo, chodź do mnie do pokoju, pogadamy, zamkniemy drzwi.
– Pewnie. A o czym pogadamy?
– A pamiętasz, jak siedziałaś na kanapie i taka żółta piłeczka wpadła w ciacha?
– ??? Nie, nie pamiętam. Opowiedz mi więcej.

Tu wizualizacja: Mały Człowiek chodzi w kółko po swoim pokoju w piżamie, pod pachą trzyma autobus i pluszowego misia. Chodzi i mówi. Buzia mu się nie zamyka przez dobre pół godziny, a wywody są kontynuowane podczas mycia zębów, ubierania, wychodzenia do przedszkola i jazdy do przedszkola.

Całej rozmowy nie dam rady przytoczyć, ale oto, co zapamiętałam:
1. za naszą kanapą mieszka ciach, który robi ciachanie;
2. ciach jest jakoś powiązany z prądem;
3. ciachanie w pierwszej wersji odbywa się tylko jak coś spada z góry za kanapę, bo ciach nie wychodzi zza kanapy, a w drugiej wersji to ciach już wyskakuje zza kanapy i jest bardzo długi, ma język jak żaba i goni tych, których nie lubi, żeby ich ciachnąć;
4. ciachy są raczej miłe; te miłe mają żółte oczy, a te niemiłe mają czarne oczy;
5. my mamy w domu tylko miłe ciachy (chwała Bogu!);
6. jak ciach ciachnie w buzię, to się pojawia zaczerwienienie, które się tak czerwieni aż przestanie, bo wtedy spada na krzesło i krzesło się zapala; wtedy przyjeżdża straż pożarna i gasi krzesło;
7. Mały Człowiek jest już tak silny, że może odsunąć sam kanapę, żeby zobaczyć ciacha, ale to wcale nie jest konieczne, bo jak kanapa jest rozłożona, to można pod nią zajrzeć i wtedy zobaczyć tego ciacha;
8. ciachnięta żółta  piłeczka musiała się rozpaść na kawałki, ale się nie rozpadła, bo ją podobno skleiłam mocnym klejem;
9. a tak w ogóle, to ja nie mogłam zobaczyć tego ciacha, bo siedziałam na kanapie, a ciach jest pod kanapą, a właściwie za;
10. Olek też ma w domu ciachy, ale on ma same złe ciachy, z czarnymi oczami.

Fascynujące :)))

piątek, 23 listopada 2012

Stworki

W ubikacji z kranu leci woda. Trochę za długo leci, więc idę sprawdzić, co jest grane. Na kran założona jest kartonowa tubka ze środka rolki papieru toaletowego, cała już mokra, a przez nią leci woda. Obok cały szczęśliwy stoi Mały Człowiek:
– Patrz mamo, wodospad.
– A kto to taki wodospad zrobił, co?
– Nie ja. To takie stworki.
– Stworki, tak? A jak te stworki wyglądały?
– Takie śmieszne były. Fioletowe.
– Aha.
– I miały dużo oczu. Cztery. nawet w nosie miały.
– No proszę. A włochate były?
– Tak, takie włochate. Śmieszne fioletowe włochate stworki.
– No dobra, ale jak ich już tu nie ma, to może ty po nich posprzątasz ten wodospad, co?
– Dobra.

środa, 21 listopada 2012

Ocean

Rozmowa przy "Gdzie jest Nemo"
– Mamo, a czemu ocean jest taki duży?
– Gdzieś ta cała woda musi się przecież zmieścić, prawda?
– No tak. A tam jest głęboko w tym oceanie.
– Tak, jest glęboko.
– A czemu na dnie jest tak ciemno?
– Bo jak jest tak głęboko, to na samo dno nie dociera światło. I wtedy jest tam tak ciemno jak w nocy, a nawet ciemniej.
– A rybki się boją tam pływać?
– Te, które na co dzień mieszkają w wodzie, gdzie jest światło, to tak, boją się trochę, bo nic nie widzą. A tam w tych ciemnościach mieszkają różne drapieżne ryby, które są straszne dla tych rybek.
– Takie jak ta z lampką ryba?
– Tak, własnie takie.
– Ja też bym się bał.
– No ja też.

wtorek, 20 listopada 2012

Nocą

Mały Człowiek w nocy przychodzi do naszego dużego łóżka i gramoli się między nas. Tak śpimy do rana. Ale ostatnio Mały Człowiek przebudził się nad ranem i szeptem mówi:
– Tato.
Brak reakcji Taty. Mały Człowiek zniecierpliwionym i podniesionym głosem mówi:
– TATO!
– Noo, co tam? - zaspanym głosem mruczy Tata.
– Śpij!

wtorek, 13 listopada 2012

Wielgachna

– Mamo, a wiesz, ja widziałem taką Wielgachną.
– Naprawdę? A gdzie ją widziałeś?
– W lesie. I ona jak mnie zobaczyła, to się przestraszyła i uciekła.
– To Wielgachna się ciebie boi?
– Tak, boi się mnie.
– A jak ona wyglądała?
– Taka kosmata była, wielka i miała takie świecące czerwone oczy. Straszne oczy.
– A pomyśl, jak zabawnie by wyglądała, jakby miała na przykład zielone albo niebieskie oczy.
– Ale miała czerwone. I była taka wichura straszna. Bo wiesz, Wielgachna mieszka tam, gdzie są wielkie wichury, gdzie jest cieplutko i bardzo zimno.
– Aha. A powiedz mi jeszcze, czy Wielgachna to żyje sama czy może w stadzie?
– W stadzie żyje. Bo jej by było smutno jakby była sama.
– Samotna by się czuła?
– Tak. A ja też bym się czuł samotny jakby was nie było.
– Och, kochanie, nam też by było smutno i samotnie, jakby ciebie nie było. Wiesz, jak bardzo się cieszę, że jesteś?
– Ja też się cieszę, że jesteś. I że Wielgachna się mnie boi.

Dla niewtajemniczonych - Wielgachna to potwór, postać z bajki "Marta, pies, który mówi".

poniedziałek, 12 listopada 2012

Poranna rozmowa

– Mamo, a czemu piesek szczeka?
– Pieski nie potrafią inaczej mówić.
– A dlaczego?
– Tak to już jest - pieski szczekają, kotki miauczą, a ludzie mówią. Każdy ma swój język.
– No, a budynki stoją.
– Tak.
– I ściany stoją. A ziemia się rusza.
– Jak się rusza?
– No się rusza. Tak się kręci. Ale powoli się kręci, że my nie czujemy tego.
– No proszę, a skąd ty takie rzeczy wiesz?
– No z planety.
– O. A to są mądre rzeczy, co ty mówisz. Bo ziemia rzeczywiście się kręci, a my tego nie czujemy. Tylko nie kręci się wolno, ale to już rozmowa na później.
– I jeszcze mamo jak samochód jedzie, to nie można mu wskoczyć na koło.
– Oj, to prawda.
– No, bo można by sobie zrobić krzywdę. Skaleczyć się.
– Tak. A teraz wskakuj już do samochodu i jedziemy do przedszkola, ok?
– Ok.

niedziela, 11 listopada 2012

Rozmowa telefoniczna

– Hej, chcesz porozmawiać z babcią? Tata właśnie rozmawia z nią przez telefon.
– Taaak! Powiem babci głupoty!
– Hi, hi. No to leć.

sobota, 10 listopada 2012

Smoki

– Synku, a ty myślisz, że smoki naprawdę kiedyś żyły?
– Tak, pewnie.
– A gdzie one mieszkały?
– Pod ziemią.
– A nie w grotach, jaskiniach?
– Tak, ale pod ziemią. I wiesz co? One tam strasznie burczały, aż się ziemia trzęsła.
– Naprawdę?
– Tak. I wysypisko się trzęsło. Aż śmieci wylatywały na ulicę.
– O proszę. Tego nie wiedziałam :)

piątek, 9 listopada 2012

Zwycięzca

Ubieram rano Małego Człowieka i proponuję mu zieloną koszulkę z numerem 8 na piersi. Z tyłu koszulki, na karku, jest malutka flaga Brazyli.
– O! Jaka piłkarska koszulka. Z literką taka - ucieszył się Mały Człowiek. - Zobacz Tato, jaką będę miał dziś piłkarską koszulkę! - woła do Taty.
– Tak, to taka piłkarska koszulka, a to jest cyferka 8 - mówię.
– A wiesz, ja to w takiej koszulce to kiedyś mecz wygrałem. I byłem zwycięzcem!
– Tak? Byłeś zwycięzcą? - spytał Tata, który właśnie wszedł do pokoju.
– Tak, zwycięzcą. A wiesz, co to jest? - pyta Mały Człowiek, pokazując flagę na karczku koszulki.
– No co?
– To kroket jest. Taki mi przyczepili kroket jak wygrałem mecz. Taki medal.
– To pięknie.

Kroket???

czwartek, 8 listopada 2012

Co robić z dzieckiem jesienią/zimą

Konkursowo dziś :) Happy Power Mama poszukuje pomysłu na zabawę z dzieckiem w długie jesienno-zimowe wieczory. Oto nasz pomysł:

Malowanie samochodami

Potrzebne są plastikowe samochodziki, farbki (najelpiej takie gęste, do malowania łapkami), tacka/pojemnik po lodach do wylania na nią farbek, duży papier i zabezpieczenie podłogi (u nas folia malarska).
Samochodzikiem rozjeżdża się farbę, po czym koła wykorzystać można do malowania wzorów. Różnych.


A potem można pomalować i samochodziki.


U nas zabawa kończy się zwykle malowaniem łapkami, a nawet stópkami, a później wielką pienistą kąpielą, w której Mały Człowiek prowadzi myjnię samochodową :)

środa, 7 listopada 2012

Zasypianie

Próbuję uśpić Małego Człowieka, wyjątkowo na kanapie w dużym pokoju. Uciekam się do metody ostatniej szansy, czyli zamykam oczy i udaję, że śpię. Po chwili słyszę, że Mały Człowiek, który przed momentem już zasypiał, a przynajmniej leżał z klejącymi się oczami, siada na łóżku. Czuję, że mi się przygląda, więc uchylam jedno oko. Wtedy słyszę:
– Mamo, jak ty słodko wyglądasz, kiedy śpisz.
I nici z usypiania...

wtorek, 6 listopada 2012

Lodówka

Mały Człowiek buszuje w lodówce - podstawił sobie krzesełko, żeby wszędzie dosięgnąć i buszuje. Po chwili wydobył jogurty i przyszedł do mnie na kanapę. Z wywalonym na brodę językiem mocuje się z wieczkiem, a w tym czasie lodówka zaczyna piszczeć alarmem.
– Idź zamknij drzwi lodówki.
– Co?
– Idź natychmiast zamknąć drzwi lodówki, bo już piszczy.
Mały Człowiek idzie do kuchni, zamyka drzwi lodówki i skruszony przychodzi do mnie. Siada i ze spuszczoną głową cichutko pyta:
– Mamo, a co by się stało, jakbym nie zamknął?
– Stałoby się tyle, że by cały czas tak piszczała ta lodówka. Jak zostawiasz otwarte drzwi w lodówce, to po jakimś czasie włącza się ten alarm, żeby ci przypomnieć, żebyś zamknął te drzwi. Bo jak się nie zamknie, to się w lodówce robi ciepło, coraz cieplej i mogłyby się zepsuć później te rzeczy, które są w lodówce.
– Aha, to już nie będę.
– W każdym razie pamiętaj, żeby zamknąć zawsze po sobie drzwi lodówki, ok?
– OK. To teraz już zjem.

środa, 31 października 2012

Bałagan

– Mamo, a ja mam tak dużo rzeczy w pokoju! I tak leżą porozkładane.
– Zgadza się, masz dużo porozkładanych rzeczy w pokoju.
– A wiesz, jak to się nazywa?
– No jak?
– SKARBY.
– Tak, to są twoje skarby.
– I te moje kulki to skarby, i samochody, i książki też.
– Masz rację. Wszystko to skarby. A książki największe. Wiesz dlaczego?
– Dlaczego?
– Bo tam jest dużo ciekawych historii.
– Aha!

poniedziałek, 29 października 2012

Samochodzik

Co zrobić z samochodem, który już się nieco znudził? Ozdobić go tak, żeby był jedyny na świecie, wyjątkowy. Doskonałe do tego celu okazały się naklejki mini-samochodziki, które Mały Człowiek dostał od babci jakiś czas temu. Zabawa na niemal godzinę.


Zabawa ze ściąganiem naklejek – jakieś pół godziny i połamany paznokieć...


sobota, 27 października 2012

Prutek

– Mamo, prutka puściłem, hi hi.
– No to teraz trzeba nos zatkać.
– Dlaczego? Przecież prutki nie idą noskiem.
– ...

piątek, 26 października 2012

Miłego ...

Codziennie rano Tata wychodzi do pracy wcześniej niż my z Małym Człowiekiem do przedszkola. Żegnamy się, życząc sobie miłego dnia. Życzenia ewoluują:
– Miłej kiełbaski.
– Miłego keczupu.
– Miłego śniadanka.
– Miłej śmierdzącej stopy...

czwartek, 25 października 2012

Smoki rurowe

Tuż przed tym, jak Mały Człowiek miał iść spać, wanna zaczęła przeciekać. Tzn. coś w rurach poszło i woda zaczęła w uroczej kałuży zbierać się pod wanną. Mały Człowiek oczywiście chciał zobaczyć i doglądać naprawy, wysuwając przy tym różne propozycje, skąd wziął się problem – może pękła rura, może coś się zapchało, może coś wpadło do rury, może to, może tamto. No ale czas spać, więc z trudem wyciągnęłam Małego Człowieka z łazienki:
– Chodź, zastanowimy się, czy w rurze przypadkiem nie zamieszkał smok.
– Taki smok rurowy?
– Tak, taki jak w twojej bajce o rurowych smokach. Myślisz, że to mógł być smok?
– No nie wiem.
– Może dopiero chciał się wprowadzić i wstawił do rury walizki.
– Ha, ha, ha. I rura pękła i cieknie przez te walizki.
– No właśnie.
– A może on się już przestraszył i uciekł?
– Może.

5 minut później leżymy już w łóżku Małego Człowieka, z książką i prawie gotowi do spania. Mały Człowiek nagle złowieszczym szeptem mówi:
– Mamo! Słyszę go. To on, smok rurowy. Idzie po nas.
– To szybko, chowajmy się pod kołdrę – szepczę. – A jesteś pewien, że to on? Bo ja się trochę boję.
– No, słyszałem gulgotanie i pochrząkiwanie. Ale nie martw się, ja nas obronię.
– Uff.
– Tu pod kołdrą nas nie znajdzie.
– To dobrze.
– O, już sobie poszedł. Możemy czytać.

poniedziałek, 22 października 2012

Grzyby

– Mamo, a Paweł też był na grzybach wczoraj.
– Fajnie. Czyli powiedziałeś jednak w przedszkolu o tym, że byliśmy na grzybach? Wcześniej mówiłeś, że nie powiesz.
– Powiedziałem.
– To kto jeszcze był na grzybach?
– No Paweł, przecież już mówiłem.
– Słyszałam, że Paweł, ale kto jeszcze?
– Nikt. A my uzbieraliśmy więcej niż Paweł.
– Tak? No, my byliśmy w dobrym miejscu, to dużo zebraliśmy. Wiesz, grzyby nie wszędzie rosną. Nie w każdym lesie. Muszą mieć dobre miejsce, żeby rosnąć.
– No właśnie. Ale mamo, u nas w przedszkolu nie ma lasu, a pod tym dużym drzewem też grzyby rosną.
– Tak?
– Tak, takie niedobre dla nas. Te trujące.
– No widzisz. Czasem i w mieście wyrosną sobie takie grzyby. Ciekawe to, prawda?
– No. A co one tam robią pod tym drzewem?
– Rosną po prostu. Pewnie dla ozdoby.
– Pewnie tak.

niedziela, 21 października 2012

Piasek

Między zębami Małego Człowieka coś chrzęści.
- Mamo, to piasek!
- A skąd tu piasek?
- Bo ja mam w buzi taki MAGNEFOTON! I on mi sprowadza do buzi piasek znad morza, z plaży.
- No proszę, magnefoton. To wszystko wyjaśnia.
- No. I jak jestem na dworze, to mi wodę z morza do buzi wlewa.
- Pewnie jak chce ci się pić, co?
- Tak.
- To praktyczne, choć woda słona.
- No słona, niestety.

poniedziałek, 15 października 2012

Jesienne sadu robienie

Nie zawsze rozmawiamy, czasem działamy :)

Przepis na ciastolinowy sad:
- ciastolina w jesiennych kolorach
- zapałki
- wałeczek (lub nie)
- dużo cierpliwości
- chęć do dobrej zabawy

czwartek, 11 października 2012

Kolano

– Auć! Ależ ty masz kościste kolano! Zabolało mnie to!
– Mamo, a wiesz dlaczego mam takie kościste kolano?
– Nie, dlaczego?
– Mam takie do umarnięcia. I idę z nim tam, gdzie są dzieci umarnięte.
– A czemu tam?
– Idę, gdzie są dzieci umarnięte i biję je tym kolanem.
– Co? Czemu?
– No bo są niegrzeczne te dzieci.
– O rety. Hmm. Ale czy dlatego, że są niegrzeczne, to ty je musisz bić tym kościstym kolanem?
– Tak.
– A ja uważam, że nawet jak ktoś jest niegrzeczny, to nie można go bić. Nawet kościstym kolanem. Jak ty jesteś niegrzeczny, to my cię nie bijemy. Są inne sposoby załatwiania takich spraw. Tak?
– Tak.

czwartek, 4 października 2012

Odbijanie

– Oj, ale ci się odbiło. Kakałko się przyjęło.
– Noo.
– A wiesz, że małe dzidzie jak wypiją mleczko to muszą sobie odbić po jedzeniu? Jak im się nie odbije, to mogą zwymiotować.
– Tak? A nasza dzidzia też będzie tak odbijać? Żeby nie zwymiotować?
– Tak.
– Ale śmiesznie. Będziemy tak sobie razem odbijać.

piątek, 28 września 2012

Umarcie

– Mamo, a my kupiliśmy takie paluchy, co ja lubię tak, że aż do umarnięcia będę je lubił.
– O, jak fajnie. To te słodkie paluchy. I aż tak długo będziesz je lubił?
– No. A kiedy my umarniemy? Za ile zim?
– Oj, za tak dużo, że nam palców nie starczy, żeby to pokazać. Bardzo długo jeszcze zanim umrzemy. Tym się nie musisz przejmować.
– Aha.

sobota, 22 września 2012

Sznureczek

– Mamo, a jak dzidzia tam pływa w tej rzece, w tym basenie w brzuszku, to ona połyka wodę?
– O, bardzo ciekawe i mądre pytanie. Tak, połyka wodę, w której pływa. Trochę to zabawne, prawda?
– Tak, ona tam pływa jak ryba. Ryba też połyka wodę. A mamo, a co ta dzidzia je?
– Dzidzia dostaje jedzonko z tego, co ja zjem. Taki jest specjalny sznureczek, nazywa się pępowina. Tym sznureczkiem dzidzia jest ze mną połączona. I właśnie pępowiną prosto do brzuszka dzidzia dostaje jedzonko.
– A jak ja byłem w twoim brzuszku, to też miałem taki sznureczek?
– Tak. Chodź, pokażę ci. Zobacz, tu masz pępek. Jak się urodziłeś, to pan doktor pokazał Tacie, gdzie ma przeciąć i Tata odciął twój sznureczek. Masz po tym pamiątkę - pępek właśnie. Ja też mam pępek i Tata ma. Mój pępek to moja pamiątka po sznureczku-pępowinie, jaki łączył mnie z moją mamą. Każdy ma taką pamiątkę.
– Fajnie.

piątek, 21 września 2012

czwartek, 20 września 2012

Domofon

– Kto to dzwonił?
– Tata, mówił, że zaraz przyjdzie.
– Aha. A ciekawe jak to działa.
– Co jak działa?
– No że tam na dole się naciska, a tu słychać i można rozmawiać.
– Chodzi ci o domofon?
– Tak.
– No tak, to rzeczywiście ciekawe, jak działa. Trochę jak przez telefon można rozmawiać. Na dole ktoś wciska przycisk, kabelkiem informacja o tym idzie do naszego domofonu i wtedy słyszymy dzwonek. Podnosisz słuchawkę i rozmawiasz jak przez telefon z kimś, kto na dole stoi.
– No właśnie.
– Rzeczywiście sprytnie ktoś to wymyślił.
– No.

poniedziałek, 17 września 2012

Magia

Mały Człowiek w drugim pokoju patrzy przez okno. Nagle woła:
– Tato! Krzak! Liście! Same się trzęsą!
Tata odkrzykuje:
– WOW! Wiaterek wieje?
– Nie!
– To co, same się poruszają?
– Tak! To MAGIA!
– WOW, magiczne liście.
– A po czym poznajesz, że to magia? - pytam.
– Nie, nie powiem!

czwartek, 13 września 2012

Opowieści przedszkolne

– A wiesz, mamo, wczoraj jak wyszliśmy na dwór to padało, ale pani Monika powiedziała, że to tylko z drzewa kapie, a to z nieba padało. I wiesz, tu jest przedszkole, a tu jest plac zabaw i musieliśmy uciekać. I plac zabaw jest na dachu i musieliśmy tam wejść po drabinie, nie po schodach.
– Tak? Ciekawe. A coś tam jest na tym dachu, żebyście nie pospadali?
– No, taki płotek wytrzymały jest, żebyśmy nie pospadali. Bo tam jest przepaść. I my widzimy tą przepaść. A małe dzidziulki nie widzą przepaści, bo mają takie małe oczka i nie widzą przepaści, wiesz? I trzeba je nosić na rękach, panie je noszą na rękach. I one nie mogą po drabinie wchodzić. A pójdziemy dziś na dwór?...

środa, 12 września 2012

Przyśni się

Tata usypia Małego Człowieka:
– Co byś chciał, żeby Ci się przyśniło?
– Samochód. Betoniarka. Cysterna też.
– To chodź, wymienimy 10 samochodów, jakie mogą ci się przyśnić - po jednym na każdy paluszek.
– Karetka, wyścigówa, autobus, wywrota, samochód policyjny, wóz strażacki, terenówa.
– Fajnie, może ci się przyśnią. A teraz czytamy dalej, ok?
Tata czyta, a Mały Człowiek pod nosem powtarza sobie samochody i liczy na paluszkach, po czym zasypia.

Rano:
– I co, co ci się przyśniło? Wszystkie dziesięć samochodów?
– Niee, tylko karetka. Ale dobre i to.

niedziela, 9 września 2012

Płuca

- A wiesz, skąd się te dźwięki biorą?
- No skąd?
- Z płuców.
- A, z płuc. No tak. Płuca są potrzebne, żeby powietrza zaczerpnąć.
- I skakanie też jest z płuc.
- No chyba nie. Ale do oddychania są płuca.
- No.

środa, 5 września 2012

Beton

- Mamo, a wiesz co bym zrobił z betonem, takim twardym?
- No, co byś zrobił?
- Zdziurawiłbym.
- Tak? A jakbyś go zdziurawił?
- Sposobem. Siłą.
- O!
- No, i chłopczyka bym zrobił, i samochód. Jedno kółko bym narysował i drugie, i tyle - Mały Człowiek pokazuje 3 palce.
- Aha, wyrzeźbiłbyś w tym betonie.
- No, wyrzeźbiłbym. Bo ja umiem.

poniedziałek, 3 września 2012

Dzidziulek

– Patrz mamo, pani z dzidziulkiem. Jaki maly!
– Tak, mała ta dzidzia, rzeczywiście. A ty byś chciał żebyśmy taką dzidzię mieli w domu?
– Tak.
– A co byś robił z taką dzidzią?
– Opiekowałbym się. Nosiłbym na opa. uczyłbym jak się bawić. I że jak się prutka zrobi, to trzeba powiedzieć "przepraszam".
– No, to mądrych rzeczy byś uczył tę dzidzię. A wolałbyś żeby to był chłopiec czy dziewczynka?
– Dziewczynka. Bo ja jestem chłopcem.

sobota, 1 września 2012

Lekkoatleta

– Ależ ty jesteś wygimnastykowany. Jesteś małym lekkoatletą!
– Czym? Kotletą?
– Nie, lekkoatletą czyli sportowcem.
– Aaa

piątek, 31 sierpnia 2012

Bajki

– Ile ty tych bajek oglądasz?
– Trochę. A wiesz co się dzieje z tymi bajkami?
– No co się dzieje?
– Łączą się! One się wcale nie kończą. I tak je oglądam.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Sukienka

– Mamo, a jak miałaś brzuszek to miałaś sukienkę?
– Jaki brzuszek?
– Taki duży. Jak byłem w środku.
– Pewnie zaobserwowałeś, że panie, które mają takie duże brzuszki z dzidziami w środku, często chodzą w sukienkach, co?
– Tak.
– No więc jak ty byłeś w moim brzuszku, to owszem, miałam sukienkę i to nawet kilka. Ale miałam też spodnie, bo nie tylko w sukienkach chodziłam.
– Brzuszkowe sukienki, hi hi.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Kozica

Wizyta powakacyjna u dziadków. Dziadek pyta:
– I co, widziałeś w górach jakieś kozice?
– Nie, to ja byłem kozicą.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Jaki kolor ma paliwo?

– Mamo, co robi Tata?
– Poszedł zatankować. Samochód potrzebuje paliwa, żeby dalej jechać.
– A jaki kolor ma paliwo?
– O, to ciekawe pytanie. Wiesz, że nie jestem pewna. Wydaje mi się, że jest przezroczyste, takie trochę żółtawe, jak sok jabłkowy. Ale tak do końca to nie wiem. Może Tata będzie wiedział.
– Tato, Mały Człowiek pyta, jaki kolor ma paliwo. Ja mówię, że jak sok jabłkowy.
– No trochę tak. Takie żółtawe – mówi Tata.
– Hi, hi, smochód pije paliwko jak sok jabłkowy. Ja lubię sok jabłkowy, a samochód paliwko.

sobota, 25 sierpnia 2012

Szum

– A my jesteśmy nad morzem?
– Nie, w górach. A dlaczego myślałeś, że jesteśmy nad morzem.
– Bo słyszę sz sz sz. Jak morze.
– Aaa, słyszysz szum potoku i myślałeś, że to morze. Wszystko jasne.
– A co to potok?
– Tak się nazywa górską rzeczkę - potok. Idziemy wzdłuż potoku właśnie i on tak mocno szumi. Rzeczywiście, brzmi jak morze.

piątek, 24 sierpnia 2012

A czemu są góry

– Mamo, a czemu są góry?
– Urosły dawno, dawno temu.
– Ale czemu?
– Przecież do tego zmierzam. Jak są dwa kawałki skały, takie ogromne, ogromniaste, ale tylko kawałek ziemi, na którym oba się mogą zmieścić, to te dwa kawałki walczą ze sobą o miejsce. I tak na siebie napierają, naciskają i walczą o to miejsce, że się robią góry. Albo na przykład idzie taki wielki lodowiec i roluje ziemię przed sobą jak ręcznik na podłodze.
– Jak ręcznik?
– No jak ręcznik. I to się dzieje bardzo, bardzo długo. Góry rosną właściwie cały czas, tylko my tego zupełnie nie widzimy.
– Aha. A czemu właściwie są?
– ...

czwartek, 23 sierpnia 2012

Król światu

Wakacje powoli dobiegają dla mnie końca, ale Mały Człowiek ma jeszcze 10 dni przed sobą. Tymczasem mała pocztówka z wakacji pod hasłem "Jestem królem światu!", która z ust Małego Człowieka padało za każdym razem, gdy wspiął się gdzieś wysoko. Tym razem kamień:


Było jeszcze:
– Jestem królem stawu kaczątek małych!
– Jestem królem śmiechu!
– Jestem królem oczyszczalni!


wtorek, 14 sierpnia 2012

Wakacje - ciąg dalszy

Jesteśmy znów na wakacjach. :))) Zasięg jest fatalny, a poza tym - to wakacje, więc robię przerwę. Przerwa potrwa co najmniej tydzień.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Wieczorem

Leżymy wieczorem, tuż przed rozpoczęciem czytania wieczornego.
– Synku, proszę cię już po raz kolejny, nie dłub w nosie.
– Już cię nie lubię - mówi Mały Człowiek.
– Oj, no to szkoda, bo ja cię bardzo lubię, a nawet kocham i jest mi przykro, że tak mówisz – mówię, po czym Mały Człowiek klepie mnie nieco za mocno w policzek. – Zabolało - mówię.
– Nie powiem przepraszam, nie powiem przepraszam, nie powiem przepraszam... – jak mantrę szepce pod nosem Mały Człowiek.
– A ja nie będę ci czytać, bo jest mi przykro. Będę czytać sobie po cichu, bo to bardzo ciekawa historia – zaczynam czytać po cichu, a Mały Człowiek po chwili przerywa swoją mantrę i mówi:
– Co tak cicho czytasz, nic nie słyszę.
– Bo czytam po cichu, w myślach.
– Hę?
– No w głowie czytam. Też się tego kiedyś nauczysz.
– A poczytasz głośniej?
– Jest mi przykro.
– To przepraszam.
– A dlaczego przepraszasz?
– Bo cię uderzyłem.
– Fajnie, że jednak przeprosiłeś. Dobra, a teraz już czytamy, bo naprawdę chcę się dowiedzieć, co dalej. Ty też?
– Tak.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Loch i obietnica

Mały Człowiek bawi się z Tatą. Zrzucił go z łóżka i woła:
– Zamknąłem cię w lochu!
– Wypuść mnie!
– Nie wypuszczę cię dopóki nie obiecasz słowa.
– Obiecuję!
– Nie obiecałeś słowa. Nie wypuszczę cię.
– Obecuję słowo.
– No dobra, wyłaź.

sobota, 11 sierpnia 2012

Siła i nauka

– Masz, napij się.
– No, bo trzeba być silnym.
– ? Tak.
– A ja nie jestem taki silny, bo jeszcze nie jestem duży.
– Ale będziesz duży i się jeszcze wielu rzeczy nauczysz.
– Tak.
– A czego najbardziej chciałbyś się teraz nauczyć?
– Taty. Taty wygłupów.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Opieka

– Mamo, a czy wy się mną z tatą opiekujecie?
– Tak, kochanie. Opiekujemy się tobą.
– A czemu?
– Bo jesteś naszym synkiem i bardzo cię kochamy. Nie chcemy, żeby coś ci się stało i dbamy o ciebie.
– Aha, to dobrze.

środa, 8 sierpnia 2012

Bajka o potworze, który się bał

Tak to już jest urządzone na świecie, że dzieci i niektórzy dorośli boją się potworów. Potwory są różne różniste. Najczęściej siedzą w szafach, ciemnych zakątkach i wyłażą z nich w nocy, kiedy jest ciemno, ale nie tak zupełnie ciemno. Żeby potwory powyłaziły ze swoich kryjówek, potrzeba trochę światła. Doskonale sprawdza się tajemnicze światło księżycowe, najlepiej żeby księżyc był akurat w pełni. Zaskakująco dużo potworów mieszka pod łóżkami – nie do końca wiadomo dlaczego akurat tam, ale pewien naukowiec wysnuł teorię, że potwory żywią się kurzem spod łóżka i zaginionymi tam zabawkami i jeśli tylko odpowiednio często się tam sprząta, to potwory, zmuszone brakiem pożywienia, przenoszą się w inne miejsca.

Potwory są straszne, bo tak naprawdę nie widać jakie są. Skoro kryją się w ciemnościach, to znaczy, że zbyt ładne to one nie są. A ponieważ właściwie nie widać, jak one dokładnie wyglądają – najczęściej widać tylko zarysy albo migoczące oczy – to wywołują strach. Strach przed nieznanym. Co ciekawe, wystarczy zapalić światło i wszystkie potwory znikają. Są niezwykle szybkie. Chociaż znam historię o jednym takim, który nie był zbyt szybki i miewał z tego powodu duże kłopoty.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Wąch

– Co tak brzydko pachnie?
– No nie wiem, komuś chyba się coś przypaliło. Ty to potrafisz takie rzeczy wywąchać.
– No, bo mam dobry wąch.
– Co masz dobry?
– Wąch mam dobry. Jak zwierzątko.
– No tak, masz bardzo dobry węch.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Super węch

Tata czyta Małemu Człowiekowi na dobranoc książkę o kotku i przy okazji rozmawiają sobie o kotkach:
– Kotki mają bardzo dobry węch - mówi Tata.
– Tak, ja też mam... Umiem wywąchać samochód na ulicy... i nasz samochód w garażu... i tą ziemię, gdzie mieszka WALL-E... i daleko w kosmosie potrafię wywąchać.
– Statek kosmiczny też?
– Taak.

sobota, 4 sierpnia 2012

Potwory

– Mamo, a ty się boisz potworów?
– Nie, nie boję się.
– Ale one chcą cię zjeść. I też się nie boisz?
– Jak widzę takiego potwora, który idzie na mnie i robi łaaaa!!!, to ja się wcale nie boję i nie uciekam, tylko mówię do niego "A ja cię lubię, potworze". I wtedy on staje jak wryty i wybałusza oczy i nie wie co robić.
– Hi hi, a czemu?
– No, jak to czemu? Potwory są przyzwyczajone, że ludzie przed nimi uciekają. A tu nagle taka ja stoję sobie i się do nich uśmiecham. I wtedy potwory mówią: "Ejże, my tu mamy cię gonić, a potem cię zjeść. Powinnaś uciekać, a nie tak tu sobie stać i się do nas uśmiechać. Co my teraz mamy zrobić?"
– I co wtedy?
– I nic, daję im buziaka, a one chowają się z powrotem do szafy.
– Łaaa!!! - gardłowo krzyczy Mały Człowiek i rzuca się na mnie z pazurami, a ja na to:
– A ja cię lubię, potworze. Cmok.

piątek, 3 sierpnia 2012

Rozmowa wychowawcza

– Posłuchaj mnie. Zachowujesz się teraz niegrzecznie. Jak tak będziesz się zachowywał, to nie będziesz oglądał bajki - mówi Tata.
– Ale ja już jestem grzeczny. Ja chcę, żebyście byli zadoloweni - mówi płaczliwie Mały Człowiek.
– Kiedy my jesteśmy zadowoleni, bo jesteś zwykle bardzo grzeczny, masz tylko złe momenty i teraz właśnie jest taki moment - mówię.
– A będę jutro jeździł tym białym samochodem ze spojlejem?
– To zależy od ciebie, jeśli będziesz grzeczny, to tak.
– Już jestem grzeczny. Będzie bajka?

czwartek, 2 sierpnia 2012

Ciemność

Jedziemy samochodem, Mały Człowiek prosi o gumę do żucia. Przypominam mu, że jak skończy żuć, to ma ją wypluć, a nie połknąć. Chwilę później Mały Człowiek zasypia.
– Hej, obudź się! Nie możesz tak spać z gumą. Wypluj ją.
– Już wyplułem - sennym głosem i z przymkniętymi oczami mówi Mały Człowiek.
– Kiedy wyplułeś, gdzie?
– W ciemości - odpowiada i zasypia na nowo.

Wakacyjna miłość - ciąg dalszy

A jednak schował :) Znalazły się serca podarowane przez Baśkę :) Kilka poniżej:



A jak ktoś nie wie, o co chodzi, to zapraszam tutaj: Wakacyjna miłość

środa, 1 sierpnia 2012

Plaża

– Mamo, a czemu ta plaża jest taka brudna?
– Dlatego, że morze wyrzuca różne rzeczy, które w nim pływają. A tu akurat niedaleko płynie duża rzeka i z tej rzeki różne rzeczy wpadają do morza. A potem morze to wszystko wyrzuca na plażę.
– I drzewa też?
– Tak, drzewa też.
– I te patyki też?
– No tak. Wszystkie te brudy, które tu są na plaży, wypłynęły z morza.
– To nieładnie.
– Może to wygląda nieładnie, ale to sama natura. Tak już w przyrodzie jest, więc samo w sobie nie jest to nieładne. Za to nieładne jest to, że takie butelki i inne śmieci ludzie wrzucają do rzeki, do morza czy zostawiają na plaży.
– I bursztyny.
– Akurat bursztyny to nie ludzie wyrzucają. Ludzie ich szukają.
– To poszukamy?

wtorek, 31 lipca 2012

Wakacyjna miłość

Mały Człowiek miał podczas wakacji koleżankę - Basię. Basia jest o całe dwa miesiące starsza i o tyle bardziej życiowo doświadczona. Młodzi bardzo się polubili i nawet doszło do soczystych pocałunków, głównie z dziubkiem :) Bardzo słodki widok.
Po jednej z serii buziaków odbyła się taka oto rozmowa:
– Ależ ty tę Basię wycałowałeś!
– A my już jesteśmy ożenieni - mówi Basia.
– O, to świetnie - odparła mama Basi. - Weź ją sobie, tylko ona dużo je.
– Ale za to wcześnie chodzi spać - dodaję.
– No, to akurat się dobrali - wtrąca Tata.
– No, i dała mi piwko - mówi Mały Człowiek.
– Świetnie :)

W roli piwka wystąpił soczek w kartoniku pity bez słomki, przez małą dziurkę. Wakacyjna miłość kwitła, Mały Człowiek został nawet obdarowany serią rysunków z serduszkami, które miał sobie spakować do torby w dniu wyjazdu. Byłyby miłą ilustracją do tego wpisu, ale niestety Mały Człowiek nie spakował tych rysunków.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Muszelki

– Ciekawe ile jest muszelek w morzu, prawda?
– No. Dużo chyba. Tyle, że byśmy chyba nie policzyli - Mały Człowiek odpowiada tonem znawcy.
– A skąd ty wiesz, że tak dużo jest?
– No przecież widzę.
– I wszystko jasne.

1111

To lubię :)

 

niedziela, 29 lipca 2012

Morze

– Daleko jeszcze? – po raz piętnasty pyta Mały Człowiek pierwszego dnia wakacji podczas wędrówki przez las nad morze.
– Jeszcze kawałek. Nie wiem dokładnie, przecież idziemy tędy pierwszy raz. W każdym razie nie słyszę jeszcze morza.
– Aha.

Kilkaset metrów dalej:
– Hej, słyszę już morze. Słyszysz?
– Zbliżamy się już do sz sz?
– Do czego?
– Do sz sz.
– Aa! Do szumu morza. No tak. Posłuchaj.
Mały Człowiek staje i nasłuchuje, a po chwili mówi:
– Tak, słychać już sz sz. A nawet sz sz sz. Chyba jesteśmy już blisko.

środa, 25 lipca 2012

Wakacje

Jesteśmy na wakacjach. Do niedzieli na pewno uzbiera nam się sporo rozmówek, ale co z tego zapamiętam, nie wiem, bo taki natłok tego jest, że hej, a nigdy pod ręką nie ma czegoś do pisania. W każdym razie - w niedzielę na pewno coś się tu pojawi. Tymczasem - oby pogoda nam sprzyjała :)))
Pozdrawiam wakacyjnie tych, którzy tu czasem zaglądają :)

wtorek, 24 lipca 2012

Język

Mały Człowiek ciągnie się za język i strasznie się przy tym ślini. Przerywa na chwilę i oznajmia:
– Chcę sobie wyrwać język.
– A wiesz, że jak nie będziesz miał języka, to nie będziesz mógł mówić?
– A czemu?
– Bo to dzięki językowi możemy mówić. Jak się go odpowiednio ułoży, to rózne rzeczy można powiedzieć. A bez języka to nic nie powiesz.
– No to już nie chcę sobie wyrwać.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Ubieranie

Poranne ubieranie. Przychodzi czas na spodnie, zakładane na stojąco.
– Ała, prosłam cię, żebyś chwytał mnie za ramię, a nie za głowę.
– No widzisz – mówi Tata – jak się mama i tata różnią od siebie. Ja to czasem nawet cię proszę, żebyś za głowę mnie chwycił, a mama nie lubi tak i woli za ramię.
– No właśnie. Różnimy się. I zobacz, co zrobiłeś z moimi włosami – pokazuję Małemu Człowiekowi jego rozczochrane dzieło.
– Hi, jak śmiesznie. A to jest ramiono? – pyta Mały Człowiek pokazując moją rękę.
– Tak, to jest moje ramię i tu się oprzyj.

niedziela, 22 lipca 2012

Dłubanie w nosie

– Hej, nie dłub już w nosie. To obrzydliwe. Fuj.
– E tam. Flejek też dłubie.
– Ale Flejek jest okropny. I brzydko pachnie.
– A ja jestem Flejkiem.
– Nie, nie jesteś Flejkiem.
– Jestem.
– Z Flejkiem nikt się nie chce bawić. Chcesz, żeby z tobą też nikt nie chciał się bawić?
– Nie.
– No to nie dłub już w nosie.
– Będę.
– ...

sobota, 21 lipca 2012

Porządki

Mały Człowiek i Tata sprzątają zabawki, po czym Mały Człowiek z dumą patrzy na ich porządkowe dzieło i oświadcza:
– No, posprzątaliśmy po tych niezgrabnych potworach!

piątek, 20 lipca 2012

Obgryzanie paznokci

– Synku, nie obgryzaj proszę paznokci.
– Ale ja lubię.
– Ząbki ci się krzywe zrobią i palce bedziesz miał brzydkie.
– Phi...
– Chyba ci włożę paluchy w musztardę.
– Ha, ha, w musztardę.
– O rety. Porządni ludzie nie obgryzają paznokci.
– Ale ja nie jestem porządny.
– ...

Szok i niedowierzanie :)

Aaaa!!! :) To moja reakcja na to: http://www.mamabu.pl/blog/2012/blog-tygodnia-mamo-a-czemu/
Serdecznie dziękuję za tak cudowne wyróżnienie, które przyszło niespodziewanie i jest niesamowicie miłe :)))

czwartek, 19 lipca 2012

Wakacje

– Tato, raczej Mamo, a jak dziś pójdę do przedszkola to potem jeszcze jeden raz pójdę i będą wakacje?
– Tak, dobrze to policzyłeś.
– A jak już ta wakacja przyjdzie, to nie będę chodził do przedszkola?
– Nie, nie będziesz, jak przyjdą wakacje.

środa, 18 lipca 2012

Bałagan

Mały Człowiek czyta z Tatą komiks o SamSamie i Bałagankach. Wywiązuje się rozmowa o bałaganie w pokoju Małego Człowieka.
– Niedługo kupimy ci nowe półki i bedziesz miał więcej miejsca na zabawki - mówi Tata.
– No, samochody poustawiam i posprzątam.
– No właśnie, bo teraz to masz taki wielki bałagan w pokoju, bałaganki tam chyba były.
– A ja właśnie dlatego nie sprzątam, bo nie mam półek nowych. Jak będę miał półki to posprzątam.

Szantażysta mały...

wtorek, 17 lipca 2012

Rower

Podczas wizyty u kuzynostwa Mały Człowiek wybierał się z kuzynem i kuzynką na wycieczkę rowerową. W oczekiwaniu na dokręcenie do małego roweru dodatkowych kółek Mały Człowiek rozmawiał z kuzynką:
– A ja jeszcze na czterech kółkach jeżdżę. Już umiem, ale na dwóch to nie.
– Nauczysz się.
– A ty umiesz jeździć na rowerze z dwomami kółkami?

poniedziałek, 16 lipca 2012

Kupa

Rozmowa z serii mało przyjemnych, ale i tak się odbywających... Czytanie na własne ryzyko i proponuję nie przy jedzeniu :)








– Mamo, patrz jaka kupa!
– No, widzę. Nieładnie pachnie.
– Tak. A pieski wąchają kupy.
– Dobra obserwacja. A wiesz dlaczego pieski wąchają kupy?
– Nie. Dlaczego?
– Jak powąchają swoją kupkę, to wiedzą, czy są zdrowe. A jak powąchają innych piesków kupkę, to wiedzą, co to za pieski zostawiły te kupki.
– Acha.
– A my nie musimy wąchać naszych kupek, żeby wiedzieć, czy jesteśmy zdrowi. Chociaż czasem na nie patrzymy. Pamiętasz, jak miałeś taką rzadką kupkę? Wtedy byłeś trochę chory. Albo jak kupka była zielona to też. Więc my możemy po wyglądzie kupki ocenić, czy jesteśmy zdrowi czy nie.
– No, a piesek musi powąchać.
– Tak. A teraz uciekajmy już z tej ubikacji, bo nieładnie tu pachnie.

niedziela, 15 lipca 2012

Mucha

– O, patrz! Mucha przyleciała i siedzi na truskawkach.
– A zje?
– Nie, nie zje nam wszystkiego.
– Mamo, a prawda, że muchy nie jedzą tak szybko jak ja?
– Prawda, mają mniejsze buzie, więc nie jedzą tak szybko.
– No, tylko tak dziubią powoli.
– A chcesz narysować muchę? Pokażę ci jak.
– Noo!

Z tego rysowania much wyszły całkiem fajne owady, które zostały zamazane, zanim zdążyłam zareagować ("Mamo, a mogę zabazgrolić te muchy?"). Za to potem była nauka rysowania motyla i oto pierwszy w życiu Małego Człowieka motyl:

sobota, 14 lipca 2012

Czemu chmury zmieniają kształty?


Odkąd powstały chmury, cały świat się cieszył. Chmury przynosiły nieco ulgi od świecącego ciągle Słońca, co jakiś czas opadały na ziemię orzeźwiającym deszczem i do tego ładnie wyglądały na niebie. Były takimi pięknymi białymi kłębkami. Wszystkie wyglądały tak samo i zawsze można było przewidzieć jak będą wyglądały, bo zawsze w taki sam sposób się powiększały. Przez jakiś czas nikomu to nie przeszkadzało, ale ludzie, jak to ludzie, szybko zaczęli marudzić. A to za dużo deszczu, a to za dużo cienia, a to za mało, a to chmury Słońce zasłaniają i robi się chłodniej, a to to, a to tamto.

piątek, 13 lipca 2012

555

To lubię :)

Skąd się wzięły chmury?

Dawno, dawno temu, kiedy świat wyglądał zupełnie inaczej niż dziś, ale mimo to bardzo podobnie, niebo zawsze było bezchmurne i błękitne. Słońce świeciło całymi dniami, a w nocy doskonale widać było wszystkie gwiazdy i księżyc. Wszyscy byli zadowoleni i cieszyli się, że mają tak piękną pogodę, ale do czasu. Wkrótce okazało się, że Słońce świeci tak mocno, że wszystkim jest za gorąco, rośliny nie wytrzymują tak wysokiej temperatury, a woda ze wszystkich rzek, jezior i oceanów powoli wyparowuje. Mieszkańcy świata przestraszyli się, że wkrótce nie będą mieli nic do picia i zaczęli dyskutować, co też mogą zrobić, żeby nie stracić całej wody. Dyskutowali tydzień, dwa, miesiąc, a wody ciągle ubywało. Roślinki były coraz słabsze, ziemia powoli miała dość. Aż w końcu do dyskusji włączył się mały chłopiec, który twierdził, że ma doskonały pomysł, jak rozwiązać problem.

czwartek, 12 lipca 2012

Autostrada

Dziś coś dla odmiany – rysunek zamiast rozmowy. Rysunek powstał w przyjaznej atmosferze rozmowy na temat autostrad. Pytania z serii "co ma samochód?" zaowocowały najnowszym elementem rysowanych przez Małego Człowieka samochodów – od teraz samochody mają kołpaki :)


Dla tych, którzy się zastanawiają, co jest na rysunku, podpowiedź - na pewno jest 1 samochód z przyczepką, 1 terenowy, 2 kabriolety (ale padał deszcz, więc dachy zostały zamknięte), 1 z włączonymi światłami i co najmniej 1 Focus :) Do tego jedno oderwane koło z wyjątkowo pięknym kołpakiem :)

środa, 11 lipca 2012

Kocham cię

Schodzimy po schodach w drodze do przedszkola. Mały Człowiek jest naburmuszony, ciężko nam się wychodziło z domu.
– Kocham cię, wiesz o tym synku?
– Taak, wiem - odpowiada Mały Człowiek i odwracając ode mnie głowę mówi w stronę poręczy - Ja też cię kocham moja barierko.

wtorek, 10 lipca 2012

Kaszel

Mały Człowiek kaszle okropnie.
– O rety, co to za kaszel! Skąd ci się taki przypętał?
– Wiatr mi przywiał.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Wieloryb

– Mamo, a to prawda, ze wieloryby są zjadalne?
– Jakie są?
– Zjadalne.
– A co to znaczy?
– No że zjadają dzieci.
– ...

sobota, 7 lipca 2012

Choroba roślin

– Mamo, a czemu to jest takie zakropione?
– Co jest zakropione?
– No te liście takie zakropione są.
– Aaa, chodzi ci o te kropki na liściach, tak?
– No tak.
– To jest choroba liści.
– A czemu?
– Rośliny też chorują, tak jak my. Niektóre choroby liści wyglądają właśnie jak takie kropki. To taki grzyb na przykład.
– Grzyb? Na liściach?
– No tak, taki liściowy grzyb. Nie taki z kapeluszem w lesie.
– Aha.

piątek, 6 lipca 2012

Trudna sztuka

– A są ciasteczka?
– Tak, proszę, otwórz sobie.
– A pomożesz mi?
– Dasz sobie radę. Pokażę ci jak, a ty sam sobie poradzisz, dobra?
– Dobra.
– Chwytasz tu i tu i ciągniesz.
– O, otworzyłem. Ja sam?
– Tak, sam. Widzisz, udało ci się.
– Tato! Patrz! Udało mi się samemu otworzyć!
T: No proszę, a to taka trudna sztuka.
– No, a ja jestem już duży do tej sztuki.

czwartek, 5 lipca 2012

Komar

– Co ty się tak drapiesz?
– Swędzi.
– Coś cię użarło? Komar pewnie.
– A czemu?
– Komary piją krew i żeby się do niej dostać, to muszą ugryźć. Pewnie jakiś komar uznał, że będziesz dla niego smaczny i postanowił cię dziabnąć.
– A zagoi się?
– Jasne, tylko ci posmaruję, żeby bąbel szybko zniknął.
– Nieeeee!!!!!
– No daj, posmaruję ci. Nie będzie bolało, a przestanie cię tak swędzieć.
– A czemu?
– To taka maść specjalna jak komar ugryzie. Tak ma działać, żeby przestało swędzieć.
– I krótko będzie?
– Tak, szybko się wchłonie.
– No dobra.

środa, 4 lipca 2012

Piersi

Mały Człowiek rozciąga mi dekolt i zagląda do stanika.
– A tu kiedyś było mleczko. Jak byłem mały to tam piłem, prawda?
– Prawda.
– Ale tu już nie ma mleczka.
– No nie ma. Skończyło się.
– A czemu? Wszystko wypiłem?
– Właściwie można tak powiedzieć, że wszystko wypiłeś. Mleczko było tak długo, jak długo go potrzebowałeś. A potem zacząłeś jeść różne rzeczy i mleczko z piersi nie było ci już potrzebne.
– A jak będę znowu dzidziulkiem, to będzie?
– No niestety, człowiek tylko raz w życiu jest takim dzidziulkiem, żeby mleko z piersi pić. Więc nie, nie będzie już dla ciebie tutaj mleka.
– Szkoda...

wtorek, 3 lipca 2012

A którędy sikasz?

– Mamo, a co ty robisz?
– Siku.
– A gdzie masz pitolka?
– Nie mam, przecież wiesz, że dziewczynki nie mają pitolków. Tylko chłopcy.
– No, i ja mam. Ej, a którędy ty sikasz?
– Hmm... Mam taką dziurkę między nogami i tamtędy.
– A ja mam dziurkę i pitolka.
– No ty masz dziurkę do siusiania na końcu pitolka.
– No, dobrze, że mam pitolka. Bo jestem chłopakiem. Ale by było, jakbym nie miał pitolka, nie? Bym nie był chłopakiem tylko dziewczyną. Ale mam. Dobrze.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Bieganie na golasa

Działka, słoneczny dzień, Mały Człowiek gania na golasa. Babcia woła z domu:
– Załóż majteczki, bo ci słońce oparzy siusiaka!
Mały Człowiek, już na dworze i w biegu krzyczy:
– Będę sobie zasłaniał ręką!
Jak powiedział, tak robił, aż go w końcu tata złapał i w majtki odział.

niedziela, 1 lipca 2012

WALL-E

– Oglądałeś bajkę z tatą? WALL-E?
– Tak! Ale tam był ogień i ten biały go puszczał, taki zły ten biały i tyle ognia i cały ten kurz!
– No trochę nie tak było. To ten duży statek taki ognień wzniecał i pełno kurzu.
– Nie, ten duży to tylko światełkował na czerwono małymi światełkami.
– No tak, światełkami zaznaczał, gdzie ma wylądować, ale lądując zrobił taki ogień i kurz. A ten biały wcale nie jest zły, tylko to jest EVA, robot-dziewczynka.
– No. I ten ogień taki był.
– A podoba ci się ta bajka?
– Tak, ten ogień mi się podoba.

sobota, 30 czerwca 2012

Czemu biedronka ma kropki?

Dawno temu, kiedy na świecie żyły różne dziwne stworzenia, których teraz już nie ma, były sobie zupełnie czerwone biedronki bez kropek. Wszystkie wyglądały tak samo i żadnej z nich to nie przeszkadzało. No, nie do końca. Była bowiem jedna taka mała biedronka - Kropka. Kropka bardzo ubolewała nad tym, że wszystkie biedronki wyglądają dokładnie tak samo. Mówiła:
– Co za świat! Wszystkie wyglądamy tak samo! A ja przecież jestem wyjątkowa... Tak bardzo chciałabym być inna - marzyła.
Inne biedronki pukały się swoimi biedronkowymi łapkami w główki i mówiły:
– Co z niej za biedronka, nie docenia tego, że jesteśmy takie same.
– Właśnie, przecież jesteśmy biedronkami!
– Lepiej zajęłaby się czymś pożytecznym.
A Kropka była bardzo nieszczęśliwa, bo naprawdę chciała być inna.

piątek, 29 czerwca 2012

Zawody balonowe

– Synku, a co ty wczoraj na niebie widziałeś?
– Balony! Taaakie duże! One leciały z lotniska. I nikogo nie było, z tak daleka leciały i ogień był i leciały na nas. Taakie duże!
– A dużo ich było?
– No. A ty je widziałaś?
– Tak, widziałam. Koleżanka do mnie zadzwoniła, że lecą, więc wyszłam ze sklepu, żeby je zobaczyć. I wiesz co - wisiały nad sklepem.
– A czemu?
– Akurat doleciały nad sklep i tak nad nim wisiały. Wiatru nie było, to wisiały w powietrzu.
– No, a one na wiatr lecą.
– Wiatr pomaga im lecieć, ale muszą mieć w środku gorące powietrze, które wpada do środka.
– No, i musi być ogień i się spalą te balony i one na nas spadną.
– Nie, nie spadną. Poleciały dalej i gdzieś pewnie wylądowały.
– No.

czwartek, 28 czerwca 2012

Dzień dobry

W drodze do przedszkola:
– Powiesz dziś "dzień dobry" panu Mirkowi?
– Niee...
– Uparciuszek z ciebie. Porządni ludzie mówią znajomym osobom "dzień dobry" albo "cześć" albo jakoś inaczej je witają.
Mały Człowiek zatrzymuje się i podstawia nogę pod kapiącą doniczkę zawieszoną na ścianie przedszkola.
– Chodź już, dobrze? Już późno - stoję przy drzwiach przedszkola i czekam. - Dzień dobry - mówię do pana Mirka.
Mały Człowiek biegnie do nas i woła do pana Mirka:
– Nakapało mi na but.
Widząc mój zrezygnowany wyraz twarzy dodaje:
– Przecież jakoś inaczej się przywitałem.

środa, 27 czerwca 2012

O tym, skąd się wzięła tęcza

Pogoda jest zmienna. Może świecić słońce, padać deszcz, śnieg lub grad, może być mgła albo pochmurne niebo. Może wiać lekki wiaterek albo dmuchać wichura. Pogoda lubi się zmieniać i lubi eksperymentować. Tak było od zawsze. Z całego wachlarza różnych pogodowych postaci Pogoda lubiła najbardziej jak świeciło słońce, bo wtedy wszyscy ludzie się cieszyli, świat wyglądał ładnie i kolorowo, a o niej samej mówiło się, że jest piękna, ładna i dobrze by było, żeby zawsze taka pozostała. No i wszystko pięknie, ale jak za długo świeciło słońce, to ludziom przestawała się Pogoda podobać. Mówili, że jest sucho, że już pora na deszcz, że ziemia płacze, kiedy jest za dużo słońca. I Pogoda wtedy się martwiła, że już się ludziom nie podoba. Trochę to może próżne, ale taka już ta Pogoda jest, że lubi się podobać.

wtorek, 26 czerwca 2012

Biedronka

– Nie duś tej biedronki palcem. Zrobisz jej krzywdę, a przecież biedronki są pożyteczne.
– A czemu?
– Pamiętasz te robaczki, które ci pokazywałam? Te co siedzą na naszych kwiatach na balkonie.
– Tak.
– To mszyce. Biedronki jedzą te mszyce.
– A czemu?
– No bo to jest ich przysmak. A dzięki temu, że je jedzą, to uwalniają od nich kwiatki i te kwiatki mogą sobie spokojnie dalej rosnąć.
– Tak, i trzeba je pryskać mlekiem.
– No tak, jak są mszyce, to pryskam kwiaty mlekiem, ale z biedronkami to nie ma nic wspólnego. Biedronki są pożyteczne, bo zjadają szkodniki.
– A szkodniki zjadają mleko.
– ...

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Kim będę

– Synku, a kim ty chciałbyś być, jak dorośniesz? Kim zostaniesz?
– Tatą.
– O, no to ładnie. A ile będziesz miał dzieci?
– Jednego synka. Takiego małego.
– Jasno sprecyzowana przyszłość. A co będziesz robił?
– Będę tatował.

niedziela, 24 czerwca 2012

Brudna buzia

– Hej, nie wycieraj się we mnie. Masz brudną buzię.
– A czemu?
– Jak to czemu, jadłeś nutellę, to masz brudną buzię. Idź do lustra i zobacz sam. I wytrzyj tę buzię.
– Niee.
– Ty to chyba lubisz mieć brudną buzię, co?
Mały Człowiek idzi do lustra, przegląda się w nim, przekrzywia głowę i po chwili zastanowienia odpowiada:
– No lubię.

sobota, 23 czerwca 2012

Życzenie

– A gdyby tak przyszedł do ciebie czarodziej z bajki i powiedział, że spełni jedno twoje życzenie, to czego byś sobie zażyczył?
– Samochodu.
– Ale zastanów się dobrze. To tylko jedno życzenie.
– Samochodu z dużymi kółkami.

piątek, 22 czerwca 2012

Mecz

Tata ogląda mecz, Mały Człowiek przygląda się Tacie.
– Tato, a to prawda, że mecz to taka twoja bajka?
– He, he, tak, to prawda.
– I ty lubisz oglądać mecze.
– Tak, lubię.
– To ja teraz chcę swoją bajkę.

czwartek, 21 czerwca 2012

Bułka

– Mamo, a ta bułka jest piłskarka.
– Jaka jest?
– Piłskarka.
– Piłkarska chyba. Bo wygląda jak piłka nożna, tak?
– No, mówię przecież, że piłskarka.

środa, 20 czerwca 2012

Ała

Mały Człowiek rozbił sobie kolano i płacze.
– Aaaa!!! A nie ma już ała?
– No jest, masz rozbite kolano. Małe ałka i duży siniak będzie.
– NIE!!! Nie ma już ała!
– Jest ała. I będzie siniak.
– Nie, nie ma już ała! Nie ma ała...
– Skoro tak mówisz, ale siniak będzie.
– Niee, NIE! Nie ma ała! A zagoi się?
– No pewnie, że się zagoi.
– I nie ma ała.

wtorek, 19 czerwca 2012

Czemu jest tęcza?

– Hej, patrz tam! Zobacz jaka piękna tęcza, a nawet dwie!
– Gdzie, nie widzę.
– No tam, patrz, nad tym drzewem po drugiej stronie ulicy.
– A czemu jest tęcza?
– Jak spadnie deszcz i powietrze jest jeszcze mokre, to jak później wychodzi zza chmur słońce, to pojawi się tęcza.
– A czemu?
– Słońce świeci na to mokre powietrze i odbija się światło od kropelek i powstaje tęcza.
– Jak powstaje?
– Krople rozszczepiają światło. Tfu. Tak już jest i już, ok?

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Polowanie na kałużę

– Gdzie są te kałuże?
– Nie wiem, musimy poszukać. Chodźmy dalej.
– Mamo, patrz! Pod tym samochodem jest kaluża. Czemu zajął mi kałużę?
– Akurat tu było miejsce, więc zaparkował. Chodź dalej, tam pewnie jest więcej kałuż.
– Ale ja chcę tą! Czemu on mi ją zajął?
– ...

niedziela, 17 czerwca 2012

Wymiotowanie

– Mamo, a czemu wymiotowałem?
– No nie wiem, może coś zjadłeś niedobrego i ci się w środku do brzuszka przykleiło. Może ten ogórek, którego zwymiotowałeś, się brzuszkowi nie spodobał. A może po prostu brzuszek zachorował.
– Tak, to ten ogórek, ten zapach ogórka. Jak ktoś czuje zapach ogórka to ma wymiot.

sobota, 16 czerwca 2012

Narodziny

– Mamo, a jak już byłem u ciebie w brzuchu, to którędy wyszłem?
– Pan doktor cię wyjął pomiędzy moimi nogami.
– Chcę zobaczyć – i moja spódnica powędrowała w górę...

piątek, 15 czerwca 2012

A czemu zrobili morze?

– Mamo, mogę tam wjechać?
– Nie, tam jest woda. To taki staw. Trzciny, które tu rosną, zasłaniają wodę, a jakbyś tam wjechał, to byś wpadł do wody.
– A czemu tu staw zrobili?
– Nikt go nie zrobił, woda tu padała często, do takiego dołu. I w tym dole się staw zrobił.
– A czemu zrobili morze?
– Morza też nikt nie zrobił.
– A skąd się wzięło morze?
– Zawsze było...

czwartek, 14 czerwca 2012

Czemu pada deszcz?

– O, deszcz pada!
– A czemu pada deszcz?
– Dużo się chmurek zebrało w jednym miejscu i jak już się takie bardzo ciężkie zrobiły, to zaczęły opadać deszczem na ziemię.
– Popłakały się, bo nie było dla nich miejsca?
– Tak, popłakały się.

środa, 13 czerwca 2012

A czemu rusza rurą?

– Mamo, a czemu on rusza rurą ten samochód?
– Ma włączony silnik, to mu się tam wszystko w środku trzęsie i rura też.
– A czemu?
– Wibruje wszystko od tego silnika. Silnik się rusza, to rura też się rusza.
– A czemu?
– Patrz, dokąd jedziesz. Idziemy na loda?
– Tak.

wtorek, 12 czerwca 2012

Wsparcie

– Mamo, a kiedy się znajdzie moja myszka?
– Jutro poprosimy panią w przedszkolu, żeby poszukała w sali, ok? Bądźmy dobrej myśli.
– Tak... i trzymajmy się guzem - po czym dostałam z główki w czoło...

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Dół

– Mamo, a czemu ta kopara kopie taki dół?
– Pewnie będą znów rury naprawiać.
– A czemu?
– Może się coś zepsuło i teraz muszą to naprawić. A rury są pod ziemią i kopara musi się do nich dokopać.
– A czemu kopara wysypuje ten piasek na górę brzuchową?
– Na co?
– Na górę brzuchową.
– Chodzi ci o ten kopiec obok dołu?
– Tak.
– Gdzieś musi kopara ten piasek odkładać.
– A czemu?
– Bo kopie dół.

sobota, 9 czerwca 2012

A czemu ma brudne koła?

– Mamo, a czemu samochód ma brudne koła?
– Dlatego, że jeździ po brudnym terenie. Dziś na przykład padał deszcz i było błoto. A my po tym błocie jechaliśmy samochodem i sobie ubrudził koła.
– Umyjemy?
– Nie, nie myje się kół po każdej jeździe.
– A czemu?
– Bo za chwilę znów się pobrudzą, jak tylko wyjedziemy z garażu.
– A czemu?
– Piach tam jest, błoto, brudna droga. Wszystkie samochody mają brudne koła.
– I moje też?
– Nie, twoje zabawkowe samochody nie wszystkie.
– To temu pobrudzę – kładzie swój samochód-zabawkę na ziemi w garażu i jeździ po piachu – i umyjemy, ok?

piątek, 8 czerwca 2012

Negocjacje

– Synku, możesz zjechać na zjeżdżalni 3 razy.
– Tyle – mówi Mały Człowiek i pokazuje 5 palców.
– Nie, tylko 3 razy.
– Tyle – negocjuje i nadal pokazuje 5 palców.
– Dobra, 4 razy.
– Dobra.

Po chwili:
– Został Ci jeszcze jeden zjazd, a jak będziesz grzeczny, to będziesz mógł jeszcze dodatkowy raz zjechać.
– Dwa razy.
– Nie negocjuj.
– Dwa razy – mówi i pokazuje 10 palców.
– Raz. A teraz zjeżdżaj już z tej zjeżdżalni, bo nie będzie dodatkowego razu za chwilę.
– Już zjeżdżam! I dwa razy!

czwartek, 7 czerwca 2012

Zdjęcie ślubne

– O, a co to? Mama i tata tu są.
– Tak, to nasze zdjęcie ślubne. Jeszcze cię wtedy nie było na świecie.
– Tak, bo byłem w brzuchu.
– Nie, wtedy jeszcze nie byłeś w brzuchu. Byłeś w dalekich planach.
– A czemu?
– To był dzień, kiedy obiecaliśmy sobie z twoim tatą, że już zawsze będziemy razem i że kiedyś będziesz ty.
– I potem byłem w brzuchu i urosłem.
– Tak.

środa, 6 czerwca 2012

Brzuch

– Dziadku, a czemu masz taki duży brzuch?
– Bo dużo wypiłem i zjadłem.
– Niee...
– A ty jak dużo zjesz, to jaki masz brzuch?
– Taki – Mały Człowiek pokazuje swój brzuszek poobiedni, okrąglutki.
– No widzisz, też masz duży brzuszek.
– Ale ty masz taaaki duży!

wtorek, 5 czerwca 2012

Flaga

– Mamo, a czemu takie kolorowe mają na samochodach?
– Flagi?
– Flagi czemu mają?
– Niedługo będzie takie duże sportowe święto. Dużo drużyn będzie grało w piłkę nożną. Te flagi to flagi naszej drużyny i jak ktoś przyczepia sobie taką flagę, to pokazuje, że chce, żeby nasza drużyna wygrała.
– A czemu?
– Ludzie chcą, żeby ich drużyna wygrała, jak komuś kibicują. I tymi flagami to pokazują. Inne drużyny mają inne flagi, pewnie niedługo zobaczymy samochody z innymi flagami.
– A czemu?
– Bo przyjadą kibice innych drużyn. Z innych krajów. My mieszkamy w Polsce i to jest nasza flaga. A w innych krajach mają inne flagi. Zobaczysz, jak będą mecze, to ci z tatą pokażemy.
– A czemu będą mecze?
– Bo będzie takie duże sportowe święto piłki nożnej. Dlatego te flagi i te mecze.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Ubieranie

– Przestań się bawić i ubieraj się, bo schowam ci samochody.
– A gdzie?
– Nie wiem, do szafy albo do schowka na górze.
– A gdzie do szafy?
– Nieważne. Ubieraj się. Liczę do trzech i chowam samochody. Raz...
– A jak się ubiorę, to mi oddasz?
– Co ci oddam?
– No, samochody.
– Jeszcze ci ich nie schowałam. Dwa...
– A gdzie je schowasz?
– Trzy!
– Już się ubieram :)

niedziela, 3 czerwca 2012

Niespodzianka 2

– Synku, mam dla ciebie niespodziankę.
– Samochód?
– Nie...
– Drabinkę?
– Nie, drabinkę dostaniesz, jak będziesz ładnie spał. Pamiętasz?
– Tak. To co to jest? Niebieski samochód?
– ...

Drabinka

– Jak będziesz ładnie spał w swoim łóżku aż do rana, jak już się tego nauczysz, to podwyższymy ci łóżko i będziesz się wspinał na łóżko po drabince.
– A czemu?
– Nie chcesz się wspinać po drabince na łóżko? To taka frajda.
– No chcę. To dzisiaj bedę miał drabinkę?
– Nie, jak będziesz ładnie spał w swoim łóżku aż do rana i nie będziesz przychodził do nas. To taka fajna sprawa - będziesz miał drabinkę, a pod łóżkiem super schowek.
– Dzisiaj?
– ...

sobota, 2 czerwca 2012

Czemu świecą gwiazdy?

Jak co wieczór Słońce powoli zachodziło za horyzont, gdzie szło spać (tak naprawdę nie szło spać, tylko świecić innym dzieciom, ale to inna historia). Księżyc obserwował chowające się Słońce i im było ciemniej, tym bardziej świecił z zadowolenia. Jak co wieczór. Pewnej nocy zamyślił się i zrobiło mu się smutno. Pomyślał sobie, jak dobrze ma Słońce – codziennie kiedy świeci, widzi latające ptaki, bawiące się dzieci, białe chmury płynące po niebie i mnóstwo kolorowych kwiatów. A on musi siedzieć na czarnym niebie sam. Chmur nie widać, bo jest ciemno, dzieci śpią, ptaki śpią, wszystko jest szarobure. Tylko miasta dają mu trochę radości swymi nocnymi światłami. Och, ile on by dał za to, żeby mieć na co patrzeć całymi nocami! I nagle wpadł na pomysł. Przez resztę nocy obmyślał szczegóły swojego planu.

piątek, 1 czerwca 2012

A czemu jest weekend?

– Mamo, a jutro idę do przedszkola?
– Nie, jutro jest weekend?
– A czemu?
– Każdy tydzień składa się z dni powszednich - wtedy idziemy do pracy i przedszkola - i z weekendów. Takie dwa dni na koniec tygodnia, żeby odpocząć.
– Ale ja chcę iść do przedszkola.
– Wczoraj mówiłeś, że chcesz zostać w domu, jak miałeś iść do przedszkola.
– Ja chcę do przedszkooolaaa!!!
– ...

czwartek, 31 maja 2012

A czemu jest korek?

– Mamo, a czemu jest korek?
– Dużo samochodów jedzie, tam dalej jest czerwone światło i samochody czekają, a przed nami jeden pas jest zablokowany, bo są roboty drogowe. Dlatego jest korek.
– A czemu stoimy?
– Bo jest korek.
– A czemu?
– ...

środa, 30 maja 2012

Meteoryt

– Ale by było, jakby spadł na nas meteoryt!
– Nie spadnie, nie martw się o to.
– A czemu nie spadnie?
– Boisz się, że spadnie taki, jak na dinozaury w bajce?
– No.
– Takie meteoryty spadają bardzo, bardzo rzadko. Większość raczej spadając spala się w powietrzu i nie dolatuje do ziemi.
– A czemu?
– Bo lecą baaardzo szybko i jest im wtedy bardzo gorąco i zanim dolecą do ziemi, to się spalają.
– Aha, a co by było jakby taki duży spadł na nasz samochód?
– To by była tragedia. Już byśmy nie mieli samochodu.
– A taki mały?
– To by zrobił dziurę w dachu, o ile by w ogóle doleciał, bo przecież mówiłam ci, że by się spalił.
– A jakby mi na głowę spadł meteoryt?
– Ale masz pomysły...

wtorek, 29 maja 2012

Niespodzianka

– Jak będziesz grzeczny, to będę miała dla ciebie niespodziankę?
– Jaką? Samochód?
– Nie.
– Niebieski samochód?
– Nie, nie powiem ci, bo to niespodzianka. A poza tym, musisz być grzeczny, żeby ją dostać.
– A czemu?
– Taka zasada. Jesteś grzeczny – dostaniesz niespodziankę.
– Samochód?
– ...

poniedziałek, 28 maja 2012

Mądrość o umowach

– Kochanie, jak się z kimś umawiasz, to trzeba dotrzymywać słowa. I nie zmieniaj zdania, jak już się umówisz. To taka mądrość. Jak mądrość dinozaurów, żeby się trzymać w grupie. Rozumiesz?
– Tak.
– To powiedz, jaka jest mądrość o umowach. Że jak się umawiasz, to co?
– To trzeba się trzymać w grupie.
– ... Nie. Że jak się umawiasz, to musisz dotrzymać słowa - ty i ten, z którym się umawiasz. I nie zmieniasz zdania, jak się już umówisz. Jak mówisz, że nie będziesz pił kakao na kolację i tak się umawiamy, że zjesz kanapkę zamiast pić kakao, to nie płacz mi później tuż przed spaniem, że chcesz kakao. Rozumiesz?
– Tak.
– To powiedz, jaka jest mądrość o umowach. Że jak się umawiasz, to co?
– To trzeba wybić szybę. I zjeść cukierka.
– No masz. Nie. Naprawdę nie wiesz, jaka jest mądrość o umowach?
– Wiem, że mam nie pić kakaa.
– O rety, już nie mogę. Jak się umawiasz, to...
– Otrzymujesz słowa.
– Nie otrzymujesz, tylko dotrzymujesz. To jaka jest ta mądrość?
– Trzymaj się w grupie. Hi hi.
– ...
– No dotrzymujesz słowa i nie zmieniasz zdania.
– Brawo.
– To teraz chcę kakao.
– ...

niedziela, 27 maja 2012

A czy ja umarnę?

– Mamo, a czy ja umarnę?
– Tak, przyjdzie taki dzień, że umrzesz. Ale to jeszcze bardzo, bardzo długo zanim to się stanie. Nie musisz się tym zamartwiać.
– A czy ty już nie rośniesz?
– Nie, ja już nie rosnę?
– A dlaczego jeszcze nie jesteś umarta?
– Przeważnie umierają ci, którzy są bardzo, bardzo, bardzo starzy. Ty i ja jesteśmy jeszcze młodzi i mamy dużo czasu przed sobą. Mam nadzieję...

sobota, 26 maja 2012

A ty mnie kokasz?

– Kocham cię, synku.
– Naprawdę?
– Tak, kocham się.
– Nawet jak jestem niegrzeczny, to też mnie kokasz? Kok... koch... kokasz?
– Ależ zabawnie ci to wyszło - tak, kokam cię, nawet jak jesteś niegrzeczny. A właściwie to kocham cię, jak jesteś grzeczny, a kokam, jak jesteś niegrzeczny.
– Hi, hi.
– No, w każdym razie cię kocham. Czy jesteś grzeczny czy nie.
– Ja też cię kokam.
– :) A wiesz, jak jeszcze cię na świecie nie było, to mówiliśmy sobie z tatą zamiast "kocham cię" - "ko, ko, ko". Wiesz dlaczego?
– Nie, dlaczego?
– A jak mówi kurka do kogucika, kiedy go kocha?
– Ko, ko, ko?
– No właśnie, ko, ko, ko. No więc "kokam cię" jest całkiem jak to "ko, ko, ko". Fajnie ci to wyszło.

piątek, 25 maja 2012

A czemu idę do przedszkola?

– Mamo, a jutro idę do przedszkola?
– Tak.
– A czemu?
– Ja idę do pracy, tata idzie do pracy, a ty w tym czasie idziesz do przedszkola.
– A czemu?
– Bo nas nie będzie w domu i nie możesz zostać sam. To idziesz do przedszkola.
– A czemu?
– Bo nie możesz zostać sam w domu. Za mały jesteś. Jedzenia sobie nie zrobisz, cały dzień sam w zamkniętym domu to też nudy straszne.
– Ale ja chcę zostać sam w domu.
– I co będziesz robił?
– Będę siedział w szafie.
– ...

czwartek, 24 maja 2012

Czemu jest burza?

Piękny i słoneczny dzień zbliżał się ku końcowi. Niebo powoli zasnuwało się chmurami. Powietrze robiło się coraz cięższe, było duszno. To szły ciepłe chmury. Białe i puchate rozlewały się po niebie. Z drugiej strony nieba nadciągały inne chmury – wyglądały bardziej ponuro niż ciepłe chmury. Zdecydowanie nie miały zamiaru ustąpić drogi ciepłym chmurom. Były nastawione bojowo.
– O oł - powiedziała chmura, która szła na czele ciepłych chmur. - Mamy problem.
– O oł - powiedziała chmura, która szła na czele zimnych chmur. - Mają problem.
Ciepłe chmury chórem powieziały do zimnych chmur:
– Przepuście nas, to nasza droga.
– Co to, to nie - odparły chórem zimne chmury i zrobiły groźne miny.
– My byłyśmy tu pierwsze - nie odpuszcały ciepłe chmury.
– A my drugie, ale to nasza ścieżka i nie zamierzamy z niej zejść - odkrzyknęły zimne chmury.
I się zaczęło.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...