Jesteśmy z Milu na placu zabaw. Milu buja się i przygląda siedzącej na ławce kobiecie w ciąży.Widząc jej zainteresowanie pytam:
– Wiesz co pani ma w tym dużym brzuszku?
– Tak. Serduszko.
– Dobrze. Ma tam serduszko, ale ma też dzidzię. Niedługo się urodzi.
– Hę?
– Pani jest w ciąży i ma w brzuszku małe dziecko, więc można powiedzieć, że ma tam dwa serduszka.
– Hi!
czwartek, 19 maja 2016
środa, 18 maja 2016
Praca
– Milu, a po co się chodzi do pracy?
– Żeby pracować.
– Tak, ale po co pracować?
– Bo to jest ważne.
– Tak! Bardzo dobra odpowiedź. Każda praca jest ważna, tak?
– Tak.
– Właśnie. Jak piekarz idzie do pracy, to robi chleb i to jest ważne. Jak ktoś pracuje w fabryce, to to jest ważne, bo inni korzystają z tego, co tam robi. Ludzie korzystają nawzajem ze swojej pracy i to jest ważne.
– O tak.
– Żeby pracować.
– Tak, ale po co pracować?
– Bo to jest ważne.
– Tak! Bardzo dobra odpowiedź. Każda praca jest ważna, tak?
– Tak.
– Właśnie. Jak piekarz idzie do pracy, to robi chleb i to jest ważne. Jak ktoś pracuje w fabryce, to to jest ważne, bo inni korzystają z tego, co tam robi. Ludzie korzystają nawzajem ze swojej pracy i to jest ważne.
– O tak.
poniedziałek, 16 maja 2016
Mama
– Jesteś moją mamą.
– Tak. A kto to jest mama?
– No ty.
– Ale co robi mama?
– Przygotowuje mi śniadanko.
– A co jeszcze robi mama?
– Yyyy, obiadek.
– No tak. A coś oprócz jedzenia mama robi?
– Soczek.
– Oprócz jedzenia i picia?
– Nooo, kolację mi robi. I masło z sera!
– Ha ha ha! Dobre. A tata co robi?
– Nic, bo tata nie umie.
Chyba czas, by Tata więcej gotował :)
– Tak. A kto to jest mama?
– No ty.
– Ale co robi mama?
– Przygotowuje mi śniadanko.
– A co jeszcze robi mama?
– Yyyy, obiadek.
– No tak. A coś oprócz jedzenia mama robi?
– Soczek.
– Oprócz jedzenia i picia?
– Nooo, kolację mi robi. I masło z sera!
– Ha ha ha! Dobre. A tata co robi?
– Nic, bo tata nie umie.
Chyba czas, by Tata więcej gotował :)
czwartek, 28 kwietnia 2016
Od Bazyliszka do wybuchów wulkanów
Mały Człowiek kuli się pod kołdrą i, trochę się podśmiewując, mówi:
– Boję się.
– Czego?
– Tego stwora wielkiego. Tego z ciałem węża i głową kury.
– Bazyliszka?
– Tak.
– Ale jego już nie ma. A poza tym to tylko legenda. I chyba bardziej to było ciało jaszczurki, a głowa koguta, czy jakoś tak.
– No. A co to legenda?
– To taka opowieść o dawnych dziejach. Trochę bajka, ale z ziarnem prawdy.
– A co z tym Bazyliszkiem się stało?
– Żył sobie pod Krakowem i ludzi w kamień zmieniał. Wielu próbowało się go pozbyć, ale ktokolwiek na niego spojrzał, zmieniał się w kamień. I wtedy pewien chłopiec wpadł na pomysł, jak go zabić. Poszedł do niego uzbrojony w...
– Lustro!
– Tak, właśnie. I Bazyliszek spojrzał w to lustro i sam siebie zmienił w kamień.
– A na stadionie jest taki kamień duży, to może ktoś zamieniony w kamień przez Bazyliszka?
– Raczej nie, bo ludzie zmieniali się w kamień i wtedy wyglądali jak posągi, a nie jak wielki kamlot.
– A to naprawdę tak było? Że się w kamień zmieniali?
– Wątpię. To taka bajka jest. Ale raz tak było, że się ludzie zmienili w kamień. I to się wydarzyło naprawdę. Chcesz posłuchać?
– Tak.
– Dawno temu było sobie miasteczko. Nazywało się Pompeje. Mieszkało tam wiele ludzi, którzy szczęśliwie sobie żyli. Obok miasta był wielki wulkan. Spał. I ten wulkan, nazywał się Wezuwiusz i nadal jest w tamtym miejscu, któregoś dnia się obudził. Wyrzucił z siebie ogromne ilości pyłu i popiołu, które spadły z nieba wprost na Pompeje i pokryły całe miasto grubą warstwą. Taki popiół wulkaniczny jest bardzo gorący. Ludzie nie mieli czasu na ucieczkę, zasypani popiołem po prostu zginęli. A popiół zastygł i zamienił ich ciała w kamień. Do dziś tam leżą. Można pojechać do Pompejów i zobaczyć, gdzie były ich domy, zobaczyć te kamienne ciała, sprzęty.
– A ten wulkan jeszcze wybuchnie?
– Może.
– A on daleko jest? Może nam coś zrobić?
– Jest daleko i nic nam nie zrobi. Mieszkamy w bardzo bezpiecznym miejscu. Nie ma tu tsunami, trąb powietrznych czy dużych trzęsień ziemi. Nie ma też wulkanów. Jakieś uśpione, nieczynne już są. Nic tu nie wybuchnie.
– A gdzieś wybuchają jeszcze?
– Tak, dużo jest tych wybuchów ciągle. Widziałeś kiedyś, jak wybucha wulkan?
– Nie. A pokażesz mi?
I przenieśliśmy się do internetu, pełnego filmów z wybuchającymi wulkanami, opowieściami o Krakatau i innych wulkanach. A potem do Yellowstone oglądać gejzery, a później Mały Człowiek zasnął i pewnie eksploruje swoje własne wulkany.
piątek, 22 kwietnia 2016
Konkursowa praca Milu
Dziś jestem w szoku, porażona pięknem tego, co zobaczyłam w przedszkolu. Milu przygotowała pracę na konkurs o wiośnie.
Milu ma 3 lata i już takie prace! Podziwiam i podziwiam :)
Milu ma 3 lata i już takie prace! Podziwiam i podziwiam :)
wtorek, 19 kwietnia 2016
Siku pod drzewo
Milu ostatnio upodobała sobie robienie siku pod drzewem na terenie przedszkolnego ogrodu. Ciepło nie jest, pupa marznie, ale frajda jest. Dziś po zrobieniu siku chciała zobaczyć, na co nasiusiała.
– Dobrze, że można zrobić siku pod drzewko.
– Ale kupy nie.
– Nie kupy nie. Siku można, bo siku wsiąknie w ziemię.
– Chcę zobaczyć.
– Ale tu już nic nie ma. Wszystko wsiąkło. Drzewka się napiły.
– Ale jak się napiły? Przecież nie mają języka.
– Języka nie mają, ale korzenie im wystarczą. Drzewka piją korzeniami.
– Aha.
– Dobrze, że można zrobić siku pod drzewko.
– Ale kupy nie.
– Nie kupy nie. Siku można, bo siku wsiąknie w ziemię.
– Chcę zobaczyć.
– Ale tu już nic nie ma. Wszystko wsiąkło. Drzewka się napiły.
– Ale jak się napiły? Przecież nie mają języka.
– Języka nie mają, ale korzenie im wystarczą. Drzewka piją korzeniami.
– Aha.
poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Przypominajka
Codziennie rano, kiedy schodzę z Milu do garażu, jestem objuczona torbą z jedzeniem i torebką, często też rzeczami Milu. Zwykle przed wyjściem gorączkowo szukam telefonu lub innych akcesoriów. Tym razem wyszłyśmy sobie spokojnie, wydawało mi się, że mam wszystko pod kontrolą. Ledwo doszłyśmy do garażu, a Milu, chichocząc, powiedziała:
– Ale ty jesteś słoń Trąbalski.
– Tak, dlaczego? Czegoś zapomniałam?
Milu tylko chichotała, a ja zorientowałam się, że mam tylko siatkę z jedzeniem - ani torebki, ani telefonu. Dobrze, że zauważyła :)
– Ale ty jesteś słoń Trąbalski.
– Tak, dlaczego? Czegoś zapomniałam?
Milu tylko chichotała, a ja zorientowałam się, że mam tylko siatkę z jedzeniem - ani torebki, ani telefonu. Dobrze, że zauważyła :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
