poniedziałek, 16 czerwca 2014

Nawóz

Wesele mojej siostry odbywało się na wsi. Wzięłam jej córkę, pół roku młodszą od Małego Człowieka, i swojego syna na spacer po okolicy. Przechodziliśmy obok gospodarstwa, a w powietrzu unosił się swojski, wiejski zapach.
– O, farma! - powiedziała Marysia. - Brzydko tu pachnie.
– Właśnie - potwierdził Mały Człowiek.
– Brzydko pachnie, bo zwierzaki nie załatwiają się jak my, do ubikacji, tylko robią pod siebie.
– KUPY!!! - wrzasnął Mały Człowiek i oboje zaczęli się głośno śmiać.
– Tak, robią kupy pod siebie. Najgorzej to w chlewie pachnie, tam gdzie świnki mieszkają. Ale ten zapach zdrowy jest, nikomu się jeszcze od niego nic nie stało.
– Hy? - zgodnie zdziwili się oboje.
– A wiecie, że te kupy to można potem wykorzystać? To się nazywa nawóz. Wylewa się to lub rozrzuca na polach albo w ogrodzie i rośliny wtedy lepiej rosną. Na przykład kupy kur nazywają się kurzeniec.
– Aha, a kupy koni konieniec - uzupełniła Marysia.
– Ha, ha. Ładną nazwę utworzyłaś, ale nie. To po prostu nawóz.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Niewierny Tomasz

Rozmowa przy dzisiejszym obiedzie.
– Milu dziś jadła czereśnie.
– Nie jadła.
– Jadła.
– Nieprawda. Nie widziałem, to nie jadła.
– To, że nie widziałeś, nie znaczy, że nie jadła.
– Znaczy.
– A widziałeś, jak się urodziłam?
– Nie.
– I to znaczy, że się nie urodziłam?
– Tak, ty się nie urodziłaś.
– A widziałeś, jak Milu się urodziła? Nie widziałeś. I to znaczy, że się nie urodziła?
– Nie, ona się urodziła. Zobacz, jaką jest dzidzią.
– A nasz samochód skąd się wziął?
– Ze sklepu.
– A w sklepie?
– Przywieźli go tam.
– A skąd? Może nie przywieźli. Skąd wiesz, przecież nie widziałeś.
– No bo to już tak jest, że przywożą.
– No właśnie, bo to już tak jest, że się dzieją rzeczy, nawet jeśli tego nie widzimy. A ja też się urodziłam.
– Pewnie, no przecież cię widzę, to się urodziłaś.
– Ale przed chwilą mówiłeś, że skoro tego nie widziałeś, to tego nie było.
– No dooobra...

sobota, 7 czerwca 2014

Sroka

Na spacerze zobaczyłam pod ekranem przy ulicy martwą srokę. Była jeszcze świeża, krew nie była widoczna, więc uznałam, że to dobry moment, by Mały Człowiek zobaczył z bliska, jak wygląda sroka. Zawołałam go i mówię:
– Zobacz, wiesz co to?
– Sroka. A czemu tu leży?
– Uderzyła w tę szybę, pewnie jej nie zauważyła. A jak uderzyła, to spadła i niestety, ale umarła.
– To po co są te szyby?
– Po to, żeby ludzie mieszkający w blokach za nimi nie słyszeli hałasów z ulicy. Patrz, naklejone są tu takie ptaki, które mają pokazywać latającym ptakom, że tu coś jest i że mają uważać, ale nie zawsze to działa i czasem się jakiś ptak zderzy z tą szybą.
– Aha.
– Masz okazję, to się przyjrzyj, jak wygląda sroka. Zobacz, jakie ma pazurki, jakie długie pióra na skrzydłach. Znajdziesz jakiś patyk, żeby ją obrócić?
– Tak – Mały Człowiek poszedł poszukać patyka, po chwili wrócił i razem obróciliśmy srokę na bok. Po chwili zaczął dźgać srokę patykiem.
– Ej, nie dźgaj jej tak.
– A czemu? Ożyje?
– Nie, nie ożyje, ale to było żywe stworzenie i to, że jest teraz martwe, nie znaczy, że masz się nad nim znęcać. Patyk miał ci służyć tylko do obrócenia sroki na bok. Więc zostaw ją w spokoju.
– A ona tu jutro będzie?
– Pewnie będzie.
– A co się z nią stanie?
– Rozpadnie się albo może zje ją jakiś kot - kto wie?
– Nie ożyje?
– Nie.
– Idziemy?
– Idziemy.

piątek, 6 czerwca 2014

Dziewczynka

Mały Człowiek o Milu:
– Mamo, a ona jest bardziej ode mnie w dzidziowym kształcie. W dzidziowym kształcie dziewczynki.

czwartek, 5 czerwca 2014

Nocnik

Milu zrobiła siku do nocnika. Biliśmy jej brawo, po czym zaprowadziłam ją do ubikacji, mówiąc:
– Chodź, zrobimy pa pa siku.
Wylałam siku do ubikacji, Milu zrobiła pa pa. Kiedy odstawiłam nocnik na podłogę, Milu zajrzała tam i pokazywała palcem. Mały Człowiek powiedział:
– Nie martw się, niedługo wyhodujesz więcej w dzidziowym ogródku nocnikowym.

środa, 4 czerwca 2014

Pożar

Wracając z przedszkola, zobaczyliśmy wóz strażacki z włączonymi światłami. Podjechaliśmy bliżej i okazało się, że płonęła jedna z altanek na pobliskich działkach. Jak klasyczni gapie zaparkowaliśmy w pobliżu, żeby obserwować pracę strażaków. Dwa wozy strażackie, później jeszcze policja. Mały Człowiek przejęty pytał:
– Mamo, a jak tam ktoś mieszkał?
– Nie kochanie, nikt tam nie mieszkał. To tylko altana na narzędzia.
– A czemu tak dymi?
– Bo pali się tam ogień. Strażacy polewają wodą i ta woda paruje. Więc jest i dym i para.
– A czemu wchodzi na drabinę?
– Musi się jakoś dostać na dach strażak.
A czemu.. a czemu... - i tak przez długi czas. Kiedy już ruszyliśmy do domu, Mały Człowiek spytał:
– A gdyby u nas się zapaliło?
– To przyjechaliby strażacy i ugasili pożar.
– A jak?
– Pewnie wodą. Spokojnie, to są profesjonaliści, oni doskonale wiedzą, jak gasić pożary. Trenują, żeby wiedzieć, jak nas ratować. Codziennie przecież coś się gdzieś pali.
– Nieprawda. Są takie dni, że się nie pali.
– U nas w mieście może nie, ale wtedy pali się w innych miastach. Ale strażacy i tak mają co robić. Gdzieś kot utknie na drzewie i nie może zejść, gdzieś jest wypadek i strażacy jadą uwolnić ludzi z samochodu.
– A po co? Przecież oni tam mogą całe życie być.
– Gdzie? W tym rozwalonym samochodzie zakleszczeni?
– Tak.
– Nie sądzę. Raczej jadą strażacy ich ratować. Albo strażaczki, bo strażaczki też są.
– I policjantki też są.
– Tak.
– I karetniczki.
– Ha, ha. Ładne określenie. Ratowniczki medyczne masz na myśli, czyli panie pracujące w karetkach?
– Tak.

wtorek, 3 czerwca 2014

Jak zawstydzić mamę

Cały dzień chodziliśmy na dworze, więc opaliłam sobie dekolt. Późnym popołudniem siedzieliśmy na placu zabaw, Mały Człowiek bujał się na huśtawce.
– Patrz, jak się opaliłam dzisiaj - mówię i odchylam nieco krawędź dekoltu.
– Mamo, CYCKI CI WIDAĆ!!! - drze się Mały Człowiek i wybucha śmiechem.
– ... Nie cycki, tylko piersi, i nie, nie widać. I nieładnie tak się drzeć i mówić tak komukolwiek - odpowiadam ze stoickim spokojem, ale głupio mi okropnie...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...