Dawno temu, kiedy na świecie żyły różne dziwne stworzenia, których teraz już nie ma, były sobie zupełnie czerwone biedronki bez kropek. Wszystkie wyglądały tak samo i żadnej z nich to nie przeszkadzało. No, nie do końca. Była bowiem jedna taka mała biedronka - Kropka. Kropka bardzo ubolewała nad tym, że wszystkie biedronki wyglądają dokładnie tak samo. Mówiła:
– Co za świat! Wszystkie wyglądamy tak samo! A ja przecież jestem wyjątkowa... Tak bardzo chciałabym być inna - marzyła.
Inne biedronki pukały się swoimi biedronkowymi łapkami w główki i mówiły:
– Co z niej za biedronka, nie docenia tego, że jesteśmy takie same.
– Właśnie, przecież jesteśmy biedronkami!
– Lepiej zajęłaby się czymś pożytecznym.
A Kropka była bardzo nieszczęśliwa, bo naprawdę chciała być inna.
sobota, 30 czerwca 2012
piątek, 29 czerwca 2012
Zawody balonowe
– Synku, a co ty wczoraj na niebie widziałeś?
– Balony! Taaakie duże! One leciały z lotniska. I nikogo nie było, z tak daleka leciały i ogień był i leciały na nas. Taakie duże!
– A dużo ich było?
– No. A ty je widziałaś?
– Tak, widziałam. Koleżanka do mnie zadzwoniła, że lecą, więc wyszłam ze sklepu, żeby je zobaczyć. I wiesz co - wisiały nad sklepem.
– A czemu?
– Akurat doleciały nad sklep i tak nad nim wisiały. Wiatru nie było, to wisiały w powietrzu.
– No, a one na wiatr lecą.
– Wiatr pomaga im lecieć, ale muszą mieć w środku gorące powietrze, które wpada do środka.
– No, i musi być ogień i się spalą te balony i one na nas spadną.
– Nie, nie spadną. Poleciały dalej i gdzieś pewnie wylądowały.
– No.
– Balony! Taaakie duże! One leciały z lotniska. I nikogo nie było, z tak daleka leciały i ogień był i leciały na nas. Taakie duże!
– A dużo ich było?
– No. A ty je widziałaś?
– Tak, widziałam. Koleżanka do mnie zadzwoniła, że lecą, więc wyszłam ze sklepu, żeby je zobaczyć. I wiesz co - wisiały nad sklepem.
– A czemu?
– Akurat doleciały nad sklep i tak nad nim wisiały. Wiatru nie było, to wisiały w powietrzu.
– No, a one na wiatr lecą.
– Wiatr pomaga im lecieć, ale muszą mieć w środku gorące powietrze, które wpada do środka.
– No, i musi być ogień i się spalą te balony i one na nas spadną.
– Nie, nie spadną. Poleciały dalej i gdzieś pewnie wylądowały.
– No.
czwartek, 28 czerwca 2012
Dzień dobry
W drodze do przedszkola:
– Powiesz dziś "dzień dobry" panu Mirkowi?
– Niee...
– Uparciuszek z ciebie. Porządni ludzie mówią znajomym osobom "dzień dobry" albo "cześć" albo jakoś inaczej je witają.
Mały Człowiek zatrzymuje się i podstawia nogę pod kapiącą doniczkę zawieszoną na ścianie przedszkola.
– Chodź już, dobrze? Już późno - stoję przy drzwiach przedszkola i czekam. - Dzień dobry - mówię do pana Mirka.
Mały Człowiek biegnie do nas i woła do pana Mirka:
– Nakapało mi na but.
Widząc mój zrezygnowany wyraz twarzy dodaje:
– Przecież jakoś inaczej się przywitałem.
– Powiesz dziś "dzień dobry" panu Mirkowi?
– Niee...
– Uparciuszek z ciebie. Porządni ludzie mówią znajomym osobom "dzień dobry" albo "cześć" albo jakoś inaczej je witają.
Mały Człowiek zatrzymuje się i podstawia nogę pod kapiącą doniczkę zawieszoną na ścianie przedszkola.
– Chodź już, dobrze? Już późno - stoję przy drzwiach przedszkola i czekam. - Dzień dobry - mówię do pana Mirka.
Mały Człowiek biegnie do nas i woła do pana Mirka:
– Nakapało mi na but.
Widząc mój zrezygnowany wyraz twarzy dodaje:
– Przecież jakoś inaczej się przywitałem.
środa, 27 czerwca 2012
O tym, skąd się wzięła tęcza
Pogoda jest zmienna. Może świecić słońce, padać deszcz, śnieg lub grad, może być mgła albo pochmurne niebo. Może wiać lekki wiaterek albo dmuchać wichura. Pogoda lubi się zmieniać i lubi eksperymentować. Tak było od zawsze. Z całego wachlarza różnych pogodowych postaci Pogoda lubiła najbardziej jak świeciło słońce, bo wtedy wszyscy ludzie się cieszyli, świat wyglądał ładnie i kolorowo, a o niej samej mówiło się, że jest piękna, ładna i dobrze by było, żeby zawsze taka pozostała. No i wszystko pięknie, ale jak za długo świeciło słońce, to ludziom przestawała się Pogoda podobać. Mówili, że jest sucho, że już pora na deszcz, że ziemia płacze, kiedy jest za dużo słońca. I Pogoda wtedy się martwiła, że już się ludziom nie podoba. Trochę to może próżne, ale taka już ta Pogoda jest, że lubi się podobać.
wtorek, 26 czerwca 2012
Biedronka
– Nie duś tej biedronki palcem. Zrobisz jej krzywdę, a przecież biedronki są pożyteczne.
– A czemu?
– Pamiętasz te robaczki, które ci pokazywałam? Te co siedzą na naszych kwiatach na balkonie.
– Tak.
– To mszyce. Biedronki jedzą te mszyce.
– A czemu?
– No bo to jest ich przysmak. A dzięki temu, że je jedzą, to uwalniają od nich kwiatki i te kwiatki mogą sobie spokojnie dalej rosnąć.
– Tak, i trzeba je pryskać mlekiem.
– No tak, jak są mszyce, to pryskam kwiaty mlekiem, ale z biedronkami to nie ma nic wspólnego. Biedronki są pożyteczne, bo zjadają szkodniki.
– A szkodniki zjadają mleko.
– ...
– A czemu?
– Pamiętasz te robaczki, które ci pokazywałam? Te co siedzą na naszych kwiatach na balkonie.
– Tak.
– To mszyce. Biedronki jedzą te mszyce.
– A czemu?
– No bo to jest ich przysmak. A dzięki temu, że je jedzą, to uwalniają od nich kwiatki i te kwiatki mogą sobie spokojnie dalej rosnąć.
– Tak, i trzeba je pryskać mlekiem.
– No tak, jak są mszyce, to pryskam kwiaty mlekiem, ale z biedronkami to nie ma nic wspólnego. Biedronki są pożyteczne, bo zjadają szkodniki.
– A szkodniki zjadają mleko.
– ...
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Kim będę
– Synku, a kim ty chciałbyś być, jak dorośniesz? Kim zostaniesz?
– Tatą.
– O, no to ładnie. A ile będziesz miał dzieci?
– Jednego synka. Takiego małego.
– Jasno sprecyzowana przyszłość. A co będziesz robił?
– Będę tatował.
– Tatą.
– O, no to ładnie. A ile będziesz miał dzieci?
– Jednego synka. Takiego małego.
– Jasno sprecyzowana przyszłość. A co będziesz robił?
– Będę tatował.
niedziela, 24 czerwca 2012
Brudna buzia
– Hej, nie wycieraj się we mnie. Masz brudną buzię.
– A czemu?
– Jak to czemu, jadłeś nutellę, to masz brudną buzię. Idź do lustra i zobacz sam. I wytrzyj tę buzię.
– Niee.
– Ty to chyba lubisz mieć brudną buzię, co?
Mały Człowiek idzi do lustra, przegląda się w nim, przekrzywia głowę i po chwili zastanowienia odpowiada:
– No lubię.
– A czemu?
– Jak to czemu, jadłeś nutellę, to masz brudną buzię. Idź do lustra i zobacz sam. I wytrzyj tę buzię.
– Niee.
– Ty to chyba lubisz mieć brudną buzię, co?
Mały Człowiek idzi do lustra, przegląda się w nim, przekrzywia głowę i po chwili zastanowienia odpowiada:
– No lubię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)