Piknik. Jemy, siedząc na kocu. Nagle Milu woła, że chce kupkę, więc Tata zrywa się i z nią biegnie w krzaki.
– Ale dobrze, że Tata ma taki refleks, że się tak szybko ruszył do Milu. Ja tak szybko nie reaguję – mówię do Małego Człowieka.
– Tak. Ale ty jesteś szybsza na zakupach – odparł od razu Mały Człowiek.
– To znaczy?
– No, szybciej robisz zakupy niż Tata.
– A, to fakt.
– Każdy jest jakoś wyjątkowy. Ja na przykład jestem dobry w sporcie.
– To prawda. Bystre obserwacje.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
niedziela, 30 sierpnia 2015
Znak
Mały Człowiek wrócił z wakacji od dziadków i wyprodukował, a następnie od razu umieścił na drzwiach swojego pokoju to:
Tłumaczenie: Zakaz obcych ludzi :)
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
sobota, 22 sierpnia 2015
Odganiamy komary
W nawiązaniu do wczorajszego wpisu - a propos r>ł.
Milu boi się ugryzień komarów, bo ma już kilka bardzo bolesnych i swędzących bąbli. Wieczorem czarowałyśmy więc, by komarów nie było.
W wykonaniu Milu było to mniej więcej tak:
– Czały mały, czały mały, znikajcie komały.
:)
Milu boi się ugryzień komarów, bo ma już kilka bardzo bolesnych i swędzących bąbli. Wieczorem czarowałyśmy więc, by komarów nie było.
W wykonaniu Milu było to mniej więcej tak:
– Czały mały, czały mały, znikajcie komały.
:)
piątek, 21 sierpnia 2015
Historyjka
Milu zamiast "r" mówi "ł", więc mamy "supeł" zamiast "super". Nie potrafi też wymawiać niektórych wyrazów i zlepków głosek. Ostatnio lubuje się też w mówieniu o kupach...
Mały Człowiek opowiada ostatnio historyjkę "poszła świnia do doktora, a doktor mówi świnia chora".
To tak tytułem wstępu.
Wczorajsza historyjka Milu:
Poszła kupa do doktoła. A doktoł... huj*!
.
.
.
.
.
.
.
Tłumaczenie:
Poszła kupa do doktora. A doktor: fuj!
*pisownia fonetyczna, bo słowo z innym znaczeniem, niż powszechnie używane
Mały Człowiek opowiada ostatnio historyjkę "poszła świnia do doktora, a doktor mówi świnia chora".
To tak tytułem wstępu.
Wczorajsza historyjka Milu:
Poszła kupa do doktoła. A doktoł... huj*!
.
.
.
.
.
.
.
Tłumaczenie:
Poszła kupa do doktora. A doktor: fuj!
*pisownia fonetyczna, bo słowo z innym znaczeniem, niż powszechnie używane
wtorek, 21 lipca 2015
Wieczorne wierszyki
Czytamy wieczorem, przed snem, bajki, gdy nagle Mały Człowiek mówi:
– Powiedz korzeń.
– Korzeń.
– Zdejmij majtki i się ożeń.
– No wiesz...
– A powiedz słoń.
– Słoń...
– Ściągnij gacie i go goń!
Niezrażona tymi wierszykami, czytam dalej. Na zakończenie odkładam książkę i mówię:
– Powiedz kij.
– Kij?
– Zamknij oczka i już śpij.
PS. Bajki to "Z piaskownicy w świat" Grzegorza Kasdepke. Jak przeczytałam tytuł rodziału "Czechy", to Mały Człowiek stwierdził:
– Czechy? To chyba lubią się tam czesać, prawda?
– Powiedz korzeń.
– Korzeń.
– Zdejmij majtki i się ożeń.
– No wiesz...
– A powiedz słoń.
– Słoń...
– Ściągnij gacie i go goń!
Niezrażona tymi wierszykami, czytam dalej. Na zakończenie odkładam książkę i mówię:
– Powiedz kij.
– Kij?
– Zamknij oczka i już śpij.
PS. Bajki to "Z piaskownicy w świat" Grzegorza Kasdepke. Jak przeczytałam tytuł rodziału "Czechy", to Mały Człowiek stwierdził:
– Czechy? To chyba lubią się tam czesać, prawda?
piątek, 17 lipca 2015
Świerszcze
Milu ma po zabawowym dniu problem z zaśnięciem. Jest już bardzo późno, na dworze ciemno, nikt już nie chodzi. Pokazuję jej widok za oknem - pustka, wszyscy poszli spać. Nagle zaczęła nasłuchiwać i pyta:
– A co to? Ten dźwięk.
– To świerszcze grają.
– Nie chcę tego.
– To taka kołysanka dla dzieci, które idą spać.
– A mogę je zobaczyć?
– Nie widać ich, tylko słychać. Są tam, na dole, w trawie.
– I na stadionie. Nie pójdziemy tam.
– Nie, teraz pójdziemy spać.
Milu położyła się w łóżeczku i nadal słucha.
– A kiedy się wyłączą?
– Nie wyłączą się. Grają tak długo, aż wszystkie dzieci zasną. Jak to ty będziesz zasypiać ostatnia, to będą grać tak długo, aż ty zaśniesz.
– Ale ja nie chcę tego.
– Cóż.
– A słyszałaś to? Co to? – pyta na dźwięk jakiegoś ptaka.
– Odgłosy różne. Ptaki i żyjątka nocne. Nocna muzyka, kołysanka dla dzieci.
– Nie chcę.
– Jeśli nie chcesz tego słyszeć, to zamknij oczy i zaśnij. Jak zaśniesz, to przestaniesz to słyszeć.
– Nie przestanę.
– Mówię ci, zaśnij, to nie będziesz słyszała.
– Będę, będę, BĘDĘ!
Zasnęła 15 minut później...
– A co to? Ten dźwięk.
– To świerszcze grają.
– Nie chcę tego.
– To taka kołysanka dla dzieci, które idą spać.
– A mogę je zobaczyć?
– Nie widać ich, tylko słychać. Są tam, na dole, w trawie.
– I na stadionie. Nie pójdziemy tam.
– Nie, teraz pójdziemy spać.
Milu położyła się w łóżeczku i nadal słucha.
– A kiedy się wyłączą?
– Nie wyłączą się. Grają tak długo, aż wszystkie dzieci zasną. Jak to ty będziesz zasypiać ostatnia, to będą grać tak długo, aż ty zaśniesz.
– Ale ja nie chcę tego.
– Cóż.
– A słyszałaś to? Co to? – pyta na dźwięk jakiegoś ptaka.
– Odgłosy różne. Ptaki i żyjątka nocne. Nocna muzyka, kołysanka dla dzieci.
– Nie chcę.
– Jeśli nie chcesz tego słyszeć, to zamknij oczy i zaśnij. Jak zaśniesz, to przestaniesz to słyszeć.
– Nie przestanę.
– Mówię ci, zaśnij, to nie będziesz słyszała.
– Będę, będę, BĘDĘ!
Zasnęła 15 minut później...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
